niedziela, października 30

Rozdział 11


Borys wyszedł przed budynek pływalni, trzymając za rękę swoje syna.
-I jak ci się podobało?- zapytał mężczyzna spoglądając na uśmiechniętego chłopca.
-Było super! – odpowiedział Orest.
Borys otworzył drzwi samochodu od strony pasażera i pozwolił synowi usiąść na przednim siedzeniu. Jechali przez pewien czas w ciszy, zadowoleni po spędzeniu wspólnego czasu na basenie.
-Teraz zawiozę cię do mamy, ponieważ muszę załatwić pewne sprawy związane z pożarem redakcji. -  Wyjaśnił chłopcu i podwiózł go pod wejście do hotelu, w którym zatrzymała się Karina, mama Oresta. Kiedy tylko zniknął za drzwiami budynku, Borys wziął do ręki telefon i postanowił zadzwonić do Anny i powiedzieć jej,  o planowanej wizycie na komisariacie. Zobaczywszy na wyświetlaczu informacji o jednej głowowej wiadomości, przyłożył do ucha aparat i zaczął wsłuchiwać się w pozostawioną informację.
Kiedy usłyszał głos Ani na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Mina szybko zmieniał się, gdy tylko zrozumiał co miała mu do powiedzenia kobieta. Z piskiem opon ruszył spod hotelu, przekraczając dozwoloną prędkość i łamiąc większość drogowych przepisów. Pospiesznie wykręcił numer do kobiety i słysząc sygnały, informujący o aktywnym połączeniu, mijał kolejne zakręty.
*
Poczuła przeszywający ból nadgarstka, po czym spojrzała w dół. Mocny uścisk ręki lekko zelżał, jednak ona nie przestawała płakać. Usłyszała krzyk i strzał, instynktownie cofnęła się, potykając się o jakiś mebel i upadając na zimną posadzkę. Nigdy nie czuła się tak bezradna i wystraszona. Strach sparaliżował jej ciało i umysł. Rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu jakiejkolwiek pomocy. Znów ten ogłuszający krzyk... i strzał. Tym razem odgłos był wyraźniejszy. Kolejny strzał i stukot butów. Coraz głośniejszy. On był już blisko. Wtedy poczuła mocne szarpnięcie...
I spadła z łóżka, wystraszona i mokra od potu.
To tylko sen. Powtarzała i zaczęła ocierać załzawione policzki. Znów ten dźwięk. Ktoś dopijał się do jej drzwi. Na zmianę pukał i dzwonił.
Podeszła powoli do wizjera i wyjrzała. Kiedy dostrzegła znajomą twarz, poczuła wszechogarniającą ulgę i otworzyła pospiesznie drzwi.
-Aniu, nic ci nie jest? Czy ten sukinsyn coś ci zrobił? Po co tu przyszedł? – Borys zasypał kobietę pytaniami, lekko trzymając ją za ramiona i patrząc w jej przerażone oczy.
-Odpowiedz. Wszystko w porządku? – domagał się odpowiedzi.
-Teraz jest już dobrze. – powiedział cicho, po czym wciągnęła głośno powietrze do płuc i przymknęła oczy.
Ania poczuła mocny ból głowy i cały świat zaczął kręcić się dookoła. Z oddali usłyszała jeszcze zmartwiony głos mężczyzny, który nawoływał jej imię.
Borys trzymał nieprzytomną kobietę na rękach i zaczął kierować się w stronę kanapy, na której najdelikatniej jak potrafił, położył ją. Spojrzał na jej zmęczoną twarz i dostrzegł zaczerwienienia pod oczami. Płakała. Poczuł ogarniającą go wściekłość. Na jej byłego męża. Nie był pewny co wydarzyło się w przeszłości Anny, ale wiedział, że miało to związek z Dawidem.
Mężczyzna podszedł do stołu, na którym znajdowała się szklanka z wodą, po czym powrócił do leżącej kobiety. Spojrzał na nią i spostrzegł, że jej oczy powoli się otwierają. Zaczynała odzyskiwać przytomność. Kucnął obok kanapy i złapał Annę za rękę, po czym zaczął szeptać:
-Aniu, kochanie. Proszę, obudź się. Jestem przy tobie. Jesteś już bezpieczna.
Kobieta otworzyła szeroko oczy i spojrzała na towarzysza. Chciała podnieść się do pozycji siedzącej, jednak silne ręce przytrzymały ją i nie pozwoliły wstać.
-Jak się czujesz? – zapytał Borys.
Ania spojrzała w jego oczy, w których dostrzegła strach, troskę i... miłość.
-Trochę boli mnie głowa. – odpowiedziała.
-Napij się wody. – podał jej szklankę z napojem. – Powiedz mi co zrobił ci ten skurwiel? I po co tu przyszedł?
Kobieta trochę wystraszyła się stanowczego tonu Borysa, jednak zrozumiała, że on martwił się o nią i żądał dowiedzieć się prawdy. Po mimo sprzeciwu mężczyzny, Ania podniosła się i podeszła do okna. Słońce już zachodziło, zostawiając za sobą czerwoną poświatę nad warszawskimi budynkami. Odwróciła się do Borysa i ujrzała go siedzącego na fotelu, wpatrzonego w nią.
-Kiedy studiowałam dziennikarstwo we Wrocławiu, poznałam Dawida, młodego, dopiero co zaczynającego swoją karierę prawnika. Byłam w nim zauroczona. Był kimś więcej niż tylko kochankiem, czy znajomym. Był moją miłością i przyjacielem. Moi rodzice pokochali go – Ania zaśmiała się gorzko, a w jej oczach pojawiły się łzy.- Nie pozostało mi nic innego jak zgodzić się, kiedy zapytał mnie, czy zostanę jego żoną. To był dla mnie wspaniały czas. Kończyłam studia, pracowałam w niedużej wrocławskiej redakcji, a mój mąż otworzył swoja kancelarię.
Kobieta usiadła na przeciwko Borysa i wpatrywała się w swoje ręce, bawiące się bransoletką.
-Myślałam, że wygrałam w totka. – kontynuowała. - Och, jak bardzo się myliła. Pewnego wieczoru, kiedy siedzieliśmy przy kolacji, oświadczył mi, że szykuje się dla niego ogromna szansa na zabłyśniecie nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Byłam zdziwiona, że mówił o pracy. W domu staraliśmy się nie poruszać tego tematu, jednak czułam, że to dla niego ogromne wyzwanie i cieszy się z tego powodu. Miesiąc później nie przyszedł na noc do domu. Zdenerwowana wydzwaniałam po naszych znajomych, do pracy, na policje, szpitale. Nikt nic nie wiedział, nikt nic nie słyszał. Odchodziłam od zmysłów. – spojrzała na Borysa, a po jej policzkach spływały łzy. – Pojawił się na drugi dzień, całkiem pijany. Zaczął krzyczeć, że jest najlepszym prawnikiem na świecie i nikt nie jest w stanie tego zniszczyć. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Pytałam gdzie był, co się stało. Zdenerwowałam go tym. Wtedy po raz pierwszy mnie uderzył. Straciłam przytomność na parę godzin, a kiedy się obudziłam, nie byłam wstanie podnieść się z podłogi.
Borys wstał i zacisnął pięść. Zaczął chodzić w kółko, co chwila spoglądając na zgarbioną kobietę.
-Potem było jeszcze gorzej. Codziennie wracał do domu pijany. Często przyprowadzał jakiś mężczyzn. To było straszne.
-Spokojnie. Nie musisz mówić nic więcej. – uspakajał ją Borys.
Usiadł koło niej i objął ją ramieniem. Miał wielką ochotę wtulić się w jej jasne włosy i poczuć narkotyzujący zapach, jednak wiedział, że musiał być teraz podporom dla Anny.
-Chcę dokończyć tą historię. – odpowiedziała. – Zwolniłam się z pracy, nie chodziłam na zajęcia, przestałam spotykać się z przyjaciółmi. Nie mogłam spojrzeć w lustro. Byłam cała poraniona i posiniaczona. Bałam powiedzieć się o tym komukolwiek. Wstydziłam się siebie i całej tej sytuacji. Po pewnym czasie cała burza ustała. Dawid musiał wyjechać w delegacje, a ja zaczęłam dochodzić do siebie. Znów przystępowałam na zajęcia. Opowiedziałam o wszystkim Kasi, która doradziła mi, żebym oskarżyła go za pobicia. Byłam na to gotowa, już się tak nie bałam, ale dowody zniknęły. Na moim ciele zostało tylko parę nielicznych blizn, ale to było za mało. Na moje szczęście, przyłapałam go w łóżku z moją koleżanką z redakcji. Wtedy zwróciłam się do sądu o rozwód. Po ostatniej rozprawie uciekłam z Wrocławia, prosząc rodzinę i przyjaciół o zachowanie dyskrecji.
Zakończyła i głośno westchnęła, spoglądając na wpatrzonego w nią mężczyznę. Nic nie mogła wyczytać z jego ciemnych oczu.
Borys bił się z myślami. Nie wiedział co ma powiedzieć kobiecie, po dawce tylu strasznych informacji. Targały nim przeróżne uczucia. Miał ochotę znaleźć Dawida i wyrządzić mu ogromną krzywdę. Pragnął, aby poczuł to co czuła niegdyś kobieta. Borys czuł się bezsilny, nie mogąc otoczyć odpowiednią opieką Annę – osobę, która zawładnęła jego sercem i umysłem.
-Musimy sobie tym wspólnie poradzić. – powiedział cicho i przytulił kobietę, po czym ucałował jej czoło, niczym małemu i bezbronnemu dziecku.
                                                                 MIESIĄC PÓŹNIEJ
-Och! Nie mogę tyle jeść. Ciąża ciążą, ale nie mogę przytyć aż tyle. – powiedziała Kasia i  wsadziła sobie do budzi spory kęs czekoladowego ciasta.
-Nie przesadzaj. Powinnaś jeść za dwoje. Poza tym to ciasto jest dietetyczne. – skomentował Borys.
Mężczyzna postawił na stole dwie filiżanki, z których unosiła się para. Odsunął krzesło i usiadł przy Annie, łapiąc ją za dłoń i lekko ściskając.
-Borys ma racje. Chociaż to ciasto wcale nie jest kaloryczne. – powiedziała uśmiechnięta kobieta.
Mężczyzna zaśmiał się głośno, kiedy usłyszeli dzwonek do drzwi. Anna wstała i zaczęła kierować się w stronę dużego i jasnego holu, znajdującego się niedaleko jadalni.
-Sto lat, sto lat, sto lat! – usłyszała radosny śpiew Wojtka, kiedy otworzyła drzwi.
Przyjaciel wszedł do mieszkania i wręczył kobiecie piękny bukiet czerwonych róż oraz niewielki pakunek.
-Dziękuję kochany. – powiedziała Ania i pocałowała towarzysza w policzek.
-Wszystkiego najlepszego z okazji 18 urodzin.
-Chyba 16.  –skomentowała uśmiechnięta Kasia, która pojawiła się w holu i zaczęła witać się z przyjacielem.
Zaraz za nią wszedł Borys, przywitał się z Wojtkiem i zaprosił wszystkich do jadalnie, gdzie czekał na nich ciepły posiłek.
W całym domu unosił się zapach pieczonego kurczaka, kolendry, bazylii i rozmarynu. Od kiedy Anna przeprowadziła się do Borysa, spędzają ze sobą dużo czasu, wspólnie gotując czy rozmawiając. Razem z Orestem dużo podróżują po Polsce, starając się pokazać dziecku najpiękniejsze miejsca w Polsce.
-Dziękuję, że jesteście tutaj ze mną w moje urodziny. Jesteście najważniejszymi osobami w moim życiu. Dziękuję. – powiedziała Anna i wzniosła do góry kieliszek, napełniony czerwonym trunkiem.
Borys wstał i podszedł do kobiety obejmując ją od tyłu i wtulając twarz w jej włosy. Kasia wciągnęła głośno powietrze do płuc, a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Pieprzone hormony nie dają mi spokoju! – krzyknęła.
-Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, maleńka. – powiedział Wojtek  i przyłożył sobie kieliszek do ust, po czym zaczął rozkoszować się smakiem wina.
Ania, zaprosiła na swoje 32 urodziny najbliższe dla siebie osoby – Kasie, Wojtka i Borysa, który był teraz dla niej najważniejszy.
-Mam dla ciebie niespodziankę – powiedział po chwili ciszy Walczak.
Ania uśmiechnęła się i powiedziała cicho:
-Najlepszą niespodziankę sprawił mi los – ciebie.
-Kocham cię, Anno Tyszko.
-Ja ciebie też, Borysie Walczaku.  – wszeptała i złożyła na jego ustach długi i namiętny pocałunek.
-A co to za niespodzianka? – zapytała nagle Kasia, na co Wojtek spojrzał się na nią i pokręcił głową, po czym roześmiał się.
-Ach, tak. Zapomniałbym. – powiedział Borys. – Od przyszłego tygodnia redakcja ‘Eden’ powraca z nowym miejscem pracy i... z nowym redaktorem naczelnym.