wtorek, sierpnia 2

Rozdział 9

-O czym ty mówisz?- zapytał Borys.
Ania siedziała naprzeciw niego, a z jej oczu spłynęła pojedyncza łza.
-Powinnam zawiadomić policję. – powiedziała szybko, po czym wstała, wymijając zdezorientowanego mężczyznę.
-O czym chcesz zawiadomić policję? Musisz się uspokoić. Aniu, słyszysz mnie?!- krzyknął Borys, kiedy zauważył, że kobieta nie zwraca na niego uwagi.
-Mój były mąż zawsze miał kontakty z mafią. Nigdy nie wtrącałam się w jego interesy, jednak od paru dni wydzwania do mnie i prosi o pożyczkę pewnej sumy pieniędzy, grożąc jakimiś ludźmi. Och.. Czuję, że on maczał w tym palce. – powiedziała na jednym wydechu, spoglądając na Borysa.
Mężczyzna był w szoku po dawce dużej ilości nowych informacji. Nie wiedział co ma o tym myśleć. Były mąż... Mafia... Groźby..
-Skurwiel- powiedział Borys, wstając i podchodząc do zaskoczonej Ani.
-Zgłosiłaś to gdzieś? – zapytał i spojrzał jej w oczy.
Kobieta zaprzeczyła kręcąc głową.
-Nie martw się. Musisz powiedzieć o tym policji, a ja postaram się zapewnić ci ochronę. – stwierdził Borys, chcąc podejść do kobiety i objąć ją. Ta jednak odsunęła się  szybko i spojrzała na niego, jakby powiedział jej właśnie coś niewyobrażalnego.
-Zapewnić ochronę? Mój boże... Borys, on nie jest zdolny do tego, żeby mnie skrzywdzić. Już nie... – powiedziała cicho.
-Jednak podejrzewasz, że byłby zdolny do podpalenia redakcji. – odpowiedział spokojnie.
-Nie wiem co mam myśleć. Po prostu znów wpakował się w jakieś gówno i chce, żebym go z tego wyciągnęła. – powiedziała głośniej, nie opanowując potoku łez.
Przypomniały jej się te wszystkie kłótnie. Pamiętała dokładnie dzień, kiedy wrócił pijany późnym wieczorem i uderzył ją po raz pierwszy. Smak krwi w ustach i widok Dawida stojącego nad nią. W jego oczach widziała pogardę. Śmiał się z niej, traktował jak śmiecia. Jednak ona powiedziała stop! Teraz to wszystko wraca, ze zdwojoną siłą.
Borys podszedł ostrożnie do Ani i objął ją mocno, szepcząc uspakajające słowa. Poczuł w sobie ogromny gniew. Jaki mężczyzna mógł spowodować łzy kobiety. Nie, to nie był mężczyzna, pomyślał.  
-Musisz byś silna. – wyszeptał w jej włosy.
Borys oparł swój podbródek na jej czole i wciągnął głośno powietrze, trzymając mocno w ramionach Anię. Chciał zatrzymać tę chwilę na dłużej.
-Co ja mam teraz zrobić? Nie mam żadnych dowodów. To tylko moje domysły.. – do jego uszu doszedł głos kobiety.
Wypuścił ją z objęć i spojrzał w wystraszone oczy.
-Jutro pojedziemy na policję i złożysz zeznania. Teraz powinnaś odpocząć.
-Masz rację. Odwieziesz mnie do mojego mieszkania? – zapytała.
-Nie ma mowy – sprzeciwił się.  – Twój były mąż mógł przyczynić się do pożaru miejsca, w którym pracujesz. Myślisz, że może nie posunąć się dalej?
Ania nie wiedziała co ma myśleć. Może Borys miał racje. Nie powinna być sama w swoim domu, głównie ze względu na to, że Dawid doskonale wiedział, gdzie mieszka.
-Dobrze. Zawieź mnie do Kasi, proszę. – powiedziała i odwróciła się od lekko zdezorientowanego Borysa.
-Myślałem, że zostaniesz tutaj. Byłbym pewny, że jesteś bezpieczna.
Zaskoczona Ania ponownie odwróciła się do niego. Stali twarzą w twarz, wpatrując się w swoje oczy.
-Borys... – zaczęła, jednak nie mogła skończyć, gdyż mężczyzna wbił swoje gorące wargi w jej usta, łącząc w namiętny pocałunek.
Ania nie sprzeciwiła się tej nagłej bliskości. Jej podniecenie sięgnęło górę. Zaczęła napierać swoim ciałem na ciało Borys. Ten jęknął w otwarte usta partnerki, po czym podniósł ją tak, aby kobieta mogła owinąć jego talię swoimi nogami. Nie zmieniając pozycji, Borys skierował się w stronę schodów, gdzie przez zwinne ręce Ani został pozbawiony swojej koszulki. Kobieta poczuła twardą męskość swojego partnera, kiedy wkroczyli do sypialni. On położył ją na łóżku, stojąc nad nią i rozpinając swoje, już dosyć obcisłe, spodnie. W tym czasie Ania również zaczęła zdejmować z siebie niepotrzebne ubrania. Cały czas patrzyli sobie w oczy. Ich ciała złączyły się ponownie, kiedy nie mogli wytrzymać rodzącego się między nimi napięcia.
*
-No wreszcie oddzwoniłaś! Wiesz jak się o ciebie martwiłam?!
-Przepraszam Kasiu. Ta sprawa z pożarem trochę mnie przeraziła. – usprawiedliwiła się Ania, stojąc na balkonie i wpatrując się w zachodzące słońce.
Kiedy obudziła się parę minut wcześniej, leżała wtulona w nagiego Borysa, który spał. Wstała cicho, nie chcąc zbudzić towarzysza i udała się na taras. Owinęła się szczelnie białym prześcieradłem i zabrała ze sobą telefon, wybierając numer przyjaciółki.
-Dobrze, że Walczak uprzedził mnie wcześniej, ze nocujesz u niego. – powiedziała Kasia.
-Jak to? Borys powiedział ci, że ja... że nocowałam... – na twarzy kobiety pojawiły się rumieńce na wspomnienie ich zbliżenia.
-Zadzwonił dzisiaj rano i poinformował o pożarze. Mam nadzieję, że szybko wrócimy do pracy. – przyjaciółka westchnęła w słuchawkę.
-Tak, też mam taką nadzieję – zaczęła niepewnie Ania, błądząc myślami gdzie indziej. – A jak ty się czujesz?
-Ze mną i z dzieckiem wszystko w porządku, jeśli o to pytasz.
-To dobrze. Muszę już kończyć. Całuję i przepraszam, że nie oddzwoniłam od razu.
-Nic się nie stało. Pa. – pożegnała się Kasia, po czym zakończyła połączenie.
Ania wciągnęła mocno chłodne powietrze do płuc i uśmiechnęła się przypominając sobie swoje dzisiejsze zachowanie. Ich pocałunek w jadalni, a później dziki seks w jego sypialni. To było dla niej niesamowite, a zarazem nierozważne. Ale przecież jest dorosłą kobietą. To co się wydarzyło, nie musi świadczyć o tym, że chce związać się z Borysem.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi dochodzący z środka mieszkania. Spojrzała na zegarek, który wskazywała 20;39. Zwróciła się w stronę sypialni, gdzie dostrzegła ziewającego mężczyznę.
Borys usłyszawszy dźwięk dzwonka, podniósł się pospiesznie i rozejrzał dookoła. Wszędzie były rozrzucone ciuchy jego i Ani. Czyli musi gdzieś być w pobliżu, pomyślał, po czym wstał, zakładając na siebie bokserki i spodnie. Zbiegł na dół i nie patrząc, kto może być jego gościem, otworzył drzwi. Jego oczom ukazał się niewysoki chłopczyk z ogromnym uśmiechem na twarzy.
-Orest! – wykrzyknął i porwał syna w ramiona.
Chłopiec zaśmiał się głośno, a kiedy Borys postawił go na ziemi, spojrzał zaskoczony na ojca. Mężczyzna widząc minę syna, powiedział:
-Właśnie spałem. Miałem ciężki dzień w pracy.
-Spałeś? O tej godzinie? – zdziwił się Orest i ponownie szeroko uśmiechnął.
-Wskakuj do środka. Gdzie jest mama?- zapytał i rozejrzał się.
-Czeka na ciebie w aucie. Poprosiła, żebyś wyszedł do niej i wziął torby.
-Okej. Ty leć do kuchni, ja zaraz wrócę. – polecił synowi Borys, po czym zakładając na siebie podkoszulkę, wiszącą wcześniej na wieszaku, wyszedł.
*
Ania usłyszała śmiechy i krzyki dochodzące z parteru. Usiadła na łóżku i zaczęła zakładać bieliznę. Wciągnęła na siebie spodnie i rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu koszulki. Nagle jej uszu doszedł szczęk otwieranych drzwi. Spojrzała w tamtym kierunku i dostrzegła brązowookiego chłopca, który w ręku trzymał jej t-shirt.
-Tego pani szuka?- zapytał, po czym uśmiechnął się ciepło.
Kobieta spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami, po czym zabrała z jego ręki podkoszulkę i pospiesznie wciągnęła go na siebie.
-Ty pewnie jesteś Orest? – zapytała nieśmiało.
Chłopiec pokiwał głową i podszedł do Ani, wyciągając przed siebie rękę.
-Orest Walczak, syn Borysa Walczaka. Miło mi. – powiedział i roześmiał się.
Kobieta objęła delikatnie dłoń chłopca i powiedział cicho:
-Ania... Anna Tyszko. Znajoma twojego.... yyy...koleżanka Borysa.
-Tata nic o pani nie wspominał. Szkoda. – skomentował i cicho westchnął.
-A ty wydawałeś się mniejszy na zdjęciach. – powiedziała powoli.
-Och... mówi pani o tej wystawie fotografii w jadalnie. Ech... muszę przysłać tacie jakieś nowe fotki. – rzucił, po czym znów się uśmiechnął.
Ania przyglądała się badawczo chłopcu, oceniając go na jakieś jedenaście, bądź dwanaście lat.
-Mam 9 lat. – skomentował krótko, jakby czytał kobiecie w myślach.
Orest odwrócił się i zaczął kierować w stronę schodów, jednak zatrzymał się w połowie drogi i znów spojrzał na nadal oszołomioną Anię.
-Zechce pani zejść ze mną na dół? Tata zaraz zrobi jakąś pyszną kolację. -
Kobieta kiwnęła głową na znak zgody i ruszyła za uśmiechniętym chłopcem.
*
Borys porozmawiał z Kariną na temat pobytu chłopca w jego domu, po czym zabrał torby i ruszył z powrotem do mieszkania. Wchodząc do jadalni usłyszał skrzypnięcie schodów i ujrzał zbiegającego Oresta. Za nim szła po woli, całkiem już ubrana, Ania. Na jej twarzy Borys dostrzegł lekkie zakłopotanie, więc podszedł szybko do niej i objął ramieniem.
-Aniu, pozwól, ze przedstawię ci mojego...
-Oj tato, tato. Pani Ania zdążyła już mnie poznać. Zresztą, doskonale wiedziała jak wyglądam z tych starych zdjęć. – powiedział i wskazał głową na ścianę pełną ramek z fotografiami chłopca.
Borys zaśmiał się cicho i spojrzał na Anię.
-Tak. Zdążyliśmy się już poznać. – odpowiedziała kobieta i uśmiechnęła się do towarzysza.
-To co, jemy kolację? – zapytał chłopiec i usiadł przy stole, spoglądając na uśmiechniętego ojca.
*
Na dużym kuchennym zegarze dochodziła godzina 22.
Dawid Woliński wpatrywał się tępo w krajobraz za szybą warszawskiej knajpy. Kiedy przestąpił progi lokalu do jego nozdrzy dotarł mocny i nieprzyjemny zapach taniego alkoholu i dymu papierosowego. Rozejrzał się po ciemnym pomieszczeniu. Większość miejsc nie było zajętych, jednak mężczyzna szybkim krokiem przemierzył bar i znalazł się przy najbardziej oddalonym stoliku, zasiadając za nim. Rozejrzał się dookoła i wlepił wzrok na budynek znajdujący się po drugiej stronie ulicy.
-Podać coś? – usłyszał zachrypnięty głos za sobą.
Dawid obejrzał się i zobaczył niewysoką kobietę, mającą około 50 lat. Jej krótkie siwe włosy były mokre od potu i gdzieniegdzie lekko pofalowane od wilgoci panującej w pomieszczeniu. Pomimo sporej otyłości kobieta miała na sobie wzorzystą tunikę z dość prowokującym dekoltem. Na jej szyi zwisał cienki złoty łańcuszek z małym krzyżykiem, który zaplątywał się wśród jej dużych piersi. Jak na wiek i miejsce, w którym pracowała, posiadała wyjątkowo ostry i niechlujnie wykonany makijaż, którym zwracała uwagę nawet najmniej zainteresowanych mężczyzn.
Kobieta odchrząknęła znacząco, czekając na odpowiedź. Dawid spojrzał na nią zimnym wzrokiem i powiedział:
-Whisky z lodem.
-Się robi – odpowiedziała obojętnym głosem i zaraz zniknęła za drzwiami przy barze.
Mężczyzna ponownie spojrzał w bok. Skupił swój wzrok na niewielką kamienicę, niedawno odremontowaną. Lekko spoważniał i wyprostował się, kiedy po drugiej stronie dostrzegł zgrabną i wysoką blondynkę w długim płaszczu, kierującą się w stronę budynku. Już miał wstać z zamiarem dogonienia owej kobiety, kiedy uświadomił sobie, że minęła kamienice i wsiadła do dużego sportowego auta, zaparkowanego przed knajpą.
Gdzie ona jest, pomyślał i znów wytężył swój wzrok. Kiedyś musisz wrócić do swojego mieszkania, a wtedy...
-Whisky z lodem – ponownie usłyszał zachrypnięty, kobiecy głos.
Tym razem Dawid nie odwrócił się, tylko kiwnął głową na znak zrozumienia i przyjęcia informacji.
Upił spory łyk napoju. Zimno rozprzestrzeniło się po jego ciele, dając chwile spokoju i ukojenia. Westchnął głośno i zamyślił się.
-Lepiej, żebyś szybko się pojawiła, Aniu. – powiedział do siebie, po czym powrócił do obserwowania kamienicy, usytuowanej przy ulicy Grunwaldzkiej.