-Jadę z tobą. – powiedziała Ania, zakładając na siebie płaszcz.
-Nie ma mowy.- odpowiedział Borys, po czym otworzył drzwi wyjściowe.
Ania spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami i powiedziała powoli:
-Pracuję w tej redakcji trochę dłużej niż ty. Ta praca jest dla mnie bardzo ważna.
Mężczyzna tylko kiwnął głową na znak zgody. Przytrzymał drzwi, przepuszczając kobietę i wybiegł za nią z mieszkania.
*
Straty okazały się większe niż myślał Walczak. Spłonęła połowa głównej redakcji, a razem z nią wiele dokumentów i akt. Po parogodzinnej akcji ratowniczej młody redaktor wraz ze swoją przyjaciółka udali się na posterunek policji, gdzie Borys miał złożyć oświadczenie o pożarze.
-Powinnaś wrócić do domu i się przespać. – powiedział troskliwie Borys do siedzącej obok niego Ani. Podał jej plastikowy kubek z gorąca kawą, przyglądając się zmęczonej kobiecie.
-Nie ma mowy. Nie zostawię cię z tym. – odpowiedziała cicho i spojrzała w czekoladowe oczy towarzysza. Borys poczuł ciepło rozchodzące się po jego ciele. Po mimo sytuacji w jakiej się znajdował, miał ochotę przygarnąć do siebie Anię i ucałować jej pełne wargi. Pragnął odgarnąć kosmyk włosów, błąkający się przy jej twarzy i jeszcze raz poczuć jej cudowny zapach.
*
Zegarek na ręku Walczaka wskazywał parę minut po 4 w nocy. On i Anna siedzieli w aucie. Postanowili wrócić do swoich domów i odpocząć. Borys wiedział, że dzisiejszy dzień będzie jeszcze trudniejszy niż poprzedni.
Spokojnie ruszył spod budynku policji. Przez całą drogę nikt się nie odzywał. Widzieli, że będzie jeszcze dużo czasu na rozmowy o owym wydarzeniu.
Borys spojrzał na kobietę. Spała. Nie chciał jej obudzić, więc postanowił zawieść ją do swojego domu.
Kiedy podjechali pod dom, Walczak powoli i w ciszy wyszedł z auta i okrążył je, dochodząc do drzwi pasażera. Otworzył je delikatnie i spojrzał na osobę w środku auta. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Rozejrzał się dookoła i pochylił nad śpiącą kobietą. Wziął ją na ręce i zaczął iść w kierunku drzwi wejściowych. Anna lekko poruszyła się na jego ramionach, powiedziała coś niewyraźnego i ponownie wróciła do snu. Borys nie czuł ciężaru jej ciała.
Kiedy wszedł do swojej sypialni, zapalił brodą światło, po czym położył Annę na swoim łóżku. Zdjął z jej nóg buty i przykrył kocem. Nadal miała zamknięte oczy, a jej oddech był spokojny i ustabilizowany. Mężczyzna spojrzał na jej twarz, na której pojawiły się niesforne kosmyki jej włosów. Pochylił się nad nią, odgarnął ręką włosy i złożył na jej czole czuły i ciepły pocałunek.
Tej nocy Borys Walczak nie mógł zasnąć. Leżał w pokoju gościnnym w swoim mieszkaniu i spoglądał w okno. W jego głowie kłębiło się mnóstwo myśli. Zapomniał o sprawie z pożarem, teraz ważna była ona. Nie wiedział co się stało, ale kobieta, która spała w jego sypialni była dla niego czymś więcej niż znajomą z pracy, bądź osobą potrzebną do seksu. Kiedy położył ją w swojej pościeli i pochylił się nad nią, poczuł jej zapach. Miał niepohamowaną ochotę złożyć na jej ustach pocałunek, jednak powstrzymał się. Wiedział, że młoda dziennikarka zawróciła mu w głowie. Nie zdawał sobie jednak sprawy z tego jak bardzo...
*
Huk tłuczonego szkła rozległ się w całym domu. Anna otworzyła pospiesznie oczy i wystraszona podniosła się do pozycji siedzącej. Wystraszona rozejrzała się dookoła.
-Jak ja się tu znalazłam?- szepnęła do siebie.
Powoli wstała z łóżka i wtedy dotarło do niej co wczoraj się wydarzyło. Wieczór z Borysem. Pożar. Komisariat. Samochód... Mężczyzna miał zawieść ją do jej mieszkania, ale chyba nie zdążył bo zasnęła w drodze. Wczorajszy dzień był dla niej wyczerpujący. Poprzez natłok wspomnień poczuła ostry ból głowy.
Zeszła na dół, kierując się do miejsca gdzie usłyszała muzykę. Dotarła do kuchni. Przy lodówce stał Borys ubrany w obcisłe czarne spodnie i białą bluzkę. Ania odchrząknęła znacząco, na co mężczyzna odwrócił się gwałtownie.
-Dzień dobry. – powiedział i uśmiechnął się do niej ciepło.
-Hej- odpowiedziała krótko.
-Siądź proszę – wskazał na krzesło znajdujące się przy blacie. – Mam nadzieję, że się wyspałaś i, że to nie ja cie obudziłem.
-Co ja tutaj robię?- zapytała od razu.
Borys spojrzał na nią i podszedł do stołu stawiając na nim jakieś słoiki, dwa talerze i sztućce.
-Wczoraj, a właściwie to dzisiaj, byłaś wykończona. Zasnęłaś w aucie. Nie miałem serca budzić cię, więc postanowiłem ugościć cię u mnie. Chyba nie masz mi tego za złe? – spojrzał na nią swoimi czekoladowymi oczami.
Ania poczuła, że zaczyna jej się kręcić w głowie, po czym cicho odparła:
-Nie. Dziękuję, że się mną zająłeś.
Nagle kobieta poczuła przyjemny zapach. Zaburczało je w brzuchu. Borys jakby czytając w jej myślach, postawił na stole duży talerz z jedzeniem.
-Naleśniki. Zapraszam. Nie jest to może najbardziej zdrowe i pożywne śniadanie, ale nie wiedziałem co lubisz. A naleśniki wszyscy uwielbiają.
Ania roześmiała się i podeszła do stołu. Borys odsunął jej krzesło i zachęcił do siedzenia.
-Smacznego. – powiedziała powoli i spojrzała na mężczyznę, który usiadł koło niej i nałożył sobie pierwszego, jeszcze gorącego naleśnika.
Po śniadaniu Borys zaczął sprzątać ze stołu, a Ania siedziała na krześle nadal lekko zdezorientowana swoim zachowaniem. Wiedziała, że powinna iść do domu i przebrać się, wziąć prysznic, ale nie miała na to najmniejszej ochoty. Czuła się tak dobrze i bezpiecznie. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Kuchnia, jak i cały dom, była urządzona w nowoczesnym stylu. Dużo przestrzeni i minimalizm, to co dominowało w mieszkaniu. Nagle jej wzrok przykuła ściana, na której znajdowało się parę fotografii przedstawiających małego chłopca. Kobieta podeszła bliżej i zauważyła niesamowite podobieństwo Borysa i dziecka ze zdjęć.
-Kto jest na tych zdjęciach?- zapytała nieśmiało.
Mężczyzna wkładał naczynia do zmywarki, po czym wyprostował się i spojrzał w stronę Ani.
-To mój syn, Orest. – stwierdził.
Kobieta spojrzała zszokowana na Borysa.
-Syn?- powtórzyła.
Borys odpowiedział skinieniem głowy.
-Co cię tak zdziwiło?
-Przepraszam, nie powinnam.- powiedziała szybko. – Muszę już iść.
Anna odwróciła się plecami do rozmówcy i zaczęła kierować się w stronę drzwi wyjściowych.
-Aniu, poczekaj- usłyszała za sobą głos mężczyzny, który ruszył w jej stronę, zatrzymując się przed nią.
-Przepraszam za kłopot. – powiedziała cicho – Sprawa z pożarem trochę mnie wykończyła. Jestem ci za wszystko wdzięczna.
Spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami. On przybliżył swoją twarz do jej ucha i prawie wyszeptał:
-To dla mnie przyjemność.
Adele - Set Fire To The Rain
Anna poczuła ciepło i podniecenie rozchodzące się po jej ciele. Stała osłupiała i wpatrywała się przed siebie. Borys powrócił do wcześniejszej czynności nie spoglądając na zdezorientowaną kobietę.
-Jeśli chodzi o redakcję – kontynuował – zaraz muszę być na komisariacie. Przede mną jeszcze wiele godzin spędzonych w towarzystwie policji.
Mężczyzna westchnął i odwrócił się do Anny.
-Mam do ciebie prośbę. Poczekaj na mnie tutaj, dopóki nie uwinę się ze wszystkim.
Kobieta spojrzała na niego zdziwiona, jednak nic się nie odezwała.
-Kiedy wrócę, ugotuję coś i porozmawiamy. Wiem, że chcesz mnie o coś wypytać.
-Nie mogę tutaj zostać. – sprzeciwiła się Anna.
-Proszę. Dzisiejsza noc była ciężka.
Borys ponownie podszedł do kobiety.
-Możesz wziąć ciepły prysznic. Naszykowałem ci już ręcznik i jakieś czyste ubrania. Pewnie będą na ciebie za duże, ale zawsze to jakaś odmiana.
Uśmiechnął się dziko, po czym wbił swoje gorące wargi w usta oszołomionej Ani. Poczuł przyjemny dreszcz i wiedział, że jeśli zaraz tego nie przerwie to rzuci się na nią całym ciałem z podniecenia i rozkoszy.
-Zależy mi, żebyś tutaj była, kiedy wrócę. – powiedział, kiedy przestał całować kobietę.
Mężczyzna ominął towarzyszkę, zabrał z szafki przy drzwiach kluczyki do auta i otworzył drzwi. Spojrzał jeszcze raz na Anię, która była odwrócona do niego plecami. Ścisnął mocniej pięść, powstrzymując się przed ponownym pocałowaniem młodej dziennikarki, która niesamowicie działała na jego zmysły. Uśmiechnął się w duchu, po czym przekroczył próg swojego domu.
Siedząc w aucie, Borys spojrzał na siebie w lusterku.
-Jesteś idiotą. – powiedział do siebie i zrezygnowany pokiwał głową. Pomyślał o kobiecie zostawionej w kuchni z tysiącem myśli w głowie. Ten cały pożar i wieść o jego dziecku. To mogło nią wstrząsnąć. On zamiast wesprzeć ją na duchu, zaczął ją całować. Głupek!
Boże!
Miał dziką ochotę jeszcze raz poczuć jej smak ust. Jej zapach.
Rozejrzał się dookoła. Jego uwagę zwrócił telefon leżący na siedzeniu obok. Pomyślał, że zaniesie jej urządzenie, jednak zerknąwszy na zegarek rozmyślił się i ruszył sprzed swojego domu.
*
Anna stała wyprostowana i dotykała ręką lekko czerwonych warg. Usłyszała za sobą trzask zamykanych drzwi i wiedziała, ze jest teraz sama. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, a oczy zabłysnęły na wspomnienie pocałunku. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Taka niekontrolowana reakcja. Od kiedy odeszła od Dawida wiele mężczyzn starało się o jej względy. Ta jednak zawsze starała się być ostrożna i rozważna. Tak było do dzisiaj. Dlaczego od razu po przebudzeniu w obcej sypialni, nie wybiegła z domu? Dlaczego ze spokojem zjadła śniadanie przygotowane przez prawie obcego jej mężczyznę? Prawie obcego... Teraz czuła jakby znali się już bardzo długo. Czuła, że powoli... zakochiwała się w nim.
*
Borys Walczak wszedł powoli do swojego mieszkania, zamykając za sobą drzwi. Już w korytarzu uderzył go mocny zapach parzonej kawy i usłyszał ciche dźwięki muzyki dochodzące z salonu. Skierował się w stronę kanapy położonej na środku dużego i przestronnego pokoju. Ania siedziała, owinięta w ciepły koc, na skraju sofy, opierając się o poduszki. Nie zauważyła, że Borys wrócił. Na jej kolanach leżał album ze zdjęciami. Kobieta popijała gorącą kawę i oglądała zawzięcie fotografie.
-Dostałem ten album jakieś pół roku temu od Oresta. – powiedział Borys i usiadł po drugiej stronie kanapy, przyglądając się kobiecie.
Ania wystraszyła się, kiedy usłyszała głęboki głos mężczyzny. Spojrzała na niego zdezorientowana.
-Przepraszam, że go wzięłam. Nie wiedziałam, że to od twojego syna. – odpowiedziała cicho, po czym zamknęła album.
-Nic się nie stało. Cieszę się, że zostałaś. – Borys uśmiechnął się do niej ciepło.
-Jak sprawy na komisariacie?- zapytała i zaczęła wstawać z kanapy, składając koc i układając go na brzegu siedzenia.
-Wszystko idzie bardzo powoli. Przez najbliższy tydzień nie ma mowy o powrocie do pracy. Zastępczy budynek powinniśmy dostać pod koniec tego miesiąca. Jedno jest pewne, to było podpalenie.- westchnął głośno i zamknął oczy, jakby próbował to wydarzenie wymazać z pamięci.
-Widzę, że jesteś zmęczony. Powinnam już wracać do siebie.
-Nie ma mowy. – sprzeciwił się mężczyzna, wstając szybko z sofy. – Zaraz ugotuję coś ciepłego i porozmawiamy.
Borys zaczął kierować się w stronę kuchni, jednak zatrzymał się po chwili, przypominając sobie o czymś. Odwrócił się do kobiety i wyjął z kieszeni jej telefon.
-Zapomniałbym. Musiał ci wypaść wczoraj w samochodzie. – podszedł do niej i podał zgubę, po czym powrócił do kuchni.
Ania spojrzała na wyświetlacz i zobaczyła 11 nieodebranych połączeń. Trzy były od przyjaciółki Kasi. Pewnie chciała dowiedzieć się, co z pożarem. Jedna widomość od Wojtka z prośbą skontaktowania się z nim. Reszta należała do Dawida, jej byłego męża. I wtedy Ania poczuła, że nogi uginają się pod nią. Przypomniała sobie wczorajszą rozmowę z mężczyzną. „Anka, oni są nieobliczalni! Wiedzą o nas wszystko.”
Kobieta usiadła ciężko na kanapie. Czuła, ze robi jej się słabo. Czy jej przypuszczenia mogą być prawdziwe...?
-Aniu, stało się coś? Strasznie zbladłaś. – podszedł do niej zaniepokojony Borys.
Widząc jej wystraszoną minę, ukucnął przed nią i spojrzał w oczy.
-Dobrze się czujesz? – spytał zatroskany, łapiąc kobietę za lekko drżące dłonie.
-Chyba wiem, kto mógł przyczynić się do pożaru. – szepnęła, po czym mocno zacisnęła powieki, nie chcąc uronić ani jednej łzy.
_________________________________________
Przepraszam za błędy i za długą nieobecność.
Zapraszam do komentowania i obserwowania.
Pozdrawiam!