Anna Tyszko opadała ciężko na fotel, położyła nogi na stoliku od kawy i zamknęła oczy. Otuliła swoje ciało miękkim i trochę za dużym szlafrokiem. Starała w ciszy uspokoić się i zapomnieć o dzisiejszej sytuacji.
Na dworze robiło się coraz ciemniej, księżyc w pełni ukazał się na niebie i swoją poświata oświetlał pokój, w którym znajdowała się dziewczyna.
Nagle usłyszała szczęk kluczy i otwierający się zamek w jej drzwiach. Spojrzała w tamtą stronę, jednak nie mogła ujrzeć niczego ze względu na panującą w tamtym miejscu ciemność. Ktoś wszedł i zapalił światło. Ania nie spodziewała się dzisiaj gościa, ale uśmiechnęła się w duchu, ze przybył jej na ratunek.
-Cześć kochana- powiedział radośnie Wojtek wchodząc do kuchni i kładąc na blacie zakupy.
-Cześć – odpowiedziała cicho Ania, nie wstając ze swojego miejsca.
-Słyszałem, że miałaś dzisiaj zły dzień. Dzwoniła Kaśka i opowiedziała mi o wszystkim.
Mężczyzna wypakował zakupy i usiadł na kanapie, podając dziewczynie waniliowy serek i łyżeczkę.
-Twój ulubiony. Trzymaj.
Ania skinęła tylko głową i wzięła od przyjaciela produkt. Nie było dla niej dziwne, że Wojtek przyszedł tutaj nieproszony i otworzył sobie sam drzwi. Dała mu klucze, ponieważ mu ufała i wiedziała, że w razie potrzeby zrobi jej zakupy lub najzwyczajniej w świecie pocieszy. Młoda dziennikarka bardzo lubiła niezapowiadane wizyty przyjaciela, ponieważ czuła, że zawsze może na niego liczyć.
-Wiem, że pewnie nie chcesz rozmawiać . Pozwól, że chociaż stwierdzę jeden fakt. Anno Tyszko, jesteś mega ambitną dziennikarką, piszesz najlepsze artykuły i prowadzisz najciekawsze wywiady jakie w życiu czytałem. Nie pozwól, alby jakiś ‘Pan Dupek’ zepsuł twój największy dar.
Na twarzy dziewczyny pojawił się nieśmiały uśmiech.
-Masz racje Wojtuś! Tylko dlaczego to wszystko jest takie niesprawiedliwe? ‘Pan Dupek’ dostanie za swoje. Zniszczę go! - prawie wykrzyknęła Ania podnosząc się ze swojego miejsca. Podeszła do szafki przy telewizorze i wyjęła z niej wino i dwa kieliszki.
- To mi się podoba – zaśmiał się Wojtek nalewając trunek do szkła. Spojrzał na Anię siedzącą na kanapie i śmiejącą się do siebie. Podał jej jeden kieliszek i sam usiadł naprzeciwko niej.
-Wypijmy za ‘Pana Dupka’, który pożałuje, że ze mną pracuję.
-Zdrowie.
I tak przyjaciele spędzili razem śmiejąc się i rozmawiając parę następnych godzin. W nocy dobrze po północy Wojtek zostawił śpiącą Anię w swoim łóżku, a sam wrócił do swojego mieszkania. Miał cichą nadzieję, że chociaż trochę pomógł swojej przyjaciółce w potrzebie.
*
Borys Walczak obudził się po dobrze przespanej nocy w swoim podwarszawskim mieszkaniu z głową pełną pomysłów. Wiedział, że to jego pierwszy dzień pracy na tak ważnym stanowisku i musi dać z siebie jak najwięcej. Wcześniej pracował dla pism takich jak ‘National Geographic’, ‘Focus’ czy ‘Angora’. Adama Borowskiego, byłego redaktora naczelnego prasy dla kobiet, poznał na jednym ze szkoleń dla dziennikarzy. Okazało się, że prócz pracy łączy ich miłość do podróży i szybkich samochodów. Kiedy przyjaciel oświadczył, że odchodzi na emeryturę nie spodziewał się, że może wkrótce go zastąpić. Tak jednak się stało i teraz Borys został redaktorem naczelnym kobiecego pisma ‘Eden’.
Mężczyzna podszedł do lustra w swojej łazience i spojrzał na jeszcze zaspaną twarz. Odszukał w swojej głowie pewne wspomnienie ze wczorajszego dnia. Kiedy pokonał progi redakcji był lekko zdenerwowany, bał się reakcji pracowników i samego siebie. Jednak kiedy wszedł do sali konferencyjnej i ujrzał zaspaną i nieśmiałą, kobietę, cały strach jakby spłynął z niego. Dziewczyna wydawała się oszołomiona widokiem nowego pracownika. Kiedy przedstawiła się obdarowała Borysa najpiękniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widział. To co wtedy działo się z jego ciałem, jakby dreszcze przechodzące od stóp do głowy. Ciepły wzrok, który owinął jego ciało niczym ręka. Jej zgrabne ciało i sposób poruszania się, zauroczył go. Jednak kiedy powiedział jej o swoich pracownikach coś pękło miedzy nimi. Uśmiech zniknął z twarzy kobiety, a zastąpiło go cos w rodzaju złości i niedowarzania.
-Brawo Walczak. Masz już jednego wroga więcej w swojej nowej pracy. –mruknął sam do siebie nalewając sobie kawę i siadając przy dużym stole znajdującym się w jadalni.
Borys mieszkał w dużym prywatnym domu. Duże mieszkanie zawierało w sobie pokój dzienny, jadalnie, przestronną kuchnię, trzy sypialnie i dwie łazienki. Wystrój wnętrza był nowoczesny i idealnie pasował do samotnego mężczyzny na wysokim stanowisku.
Zegar w kuchni wskazywał na 5;30. Walczak wyczuł, że musi już wychodzić. Założył marynarkę od garnituru, spakował laptopa i spojrzał na zdjęcie małego chłopca uśmiechającego się do fotografa. Na twarzy Borysa również zagościł ciepły i przyjazny uśmiech.
Do biura dotarł godzinę później. Na wysokim budynku, znajdującym się w centrum Warszawy, gościł napis ‘Eden’. Borys poprawił krawat i pewnym krokiem wszedł do redakcji. Skierował się w stronę windy, przed którą już ktoś czekał. Zobaczył wysoką blondynkę w czarnej ołówkowej spódnicy i białej obcisłej koszuli. Od razu wiedział kto to jest z jeszcze bardziej przyspieszył kroku.
-Dzień dobry Aniu-powiedział kiedy zbliżył się do kobiety. Ta odwróciła się do niego i z jej twarzy zniknął lekki uśmiech, a pojawił się groźny wyraz, potwierdzający wcześniejsze teorie mężczyzny.
-Dzień dobry panie Walczak. Przykro mi, ale nie przypominam sobie, żebyśmy przechodzili na „ty”.- powiedziała otwarcie kobieta odwracając się na pięcie i kierując się w stronę schodów.
Borys nie spodziewał się takiego zachowania ze strony kobiety, ale od razu zaczął za nią iść.
-Przepraszam Aniu... to znaczy pani Aniu. Nie wiedziałem, że mogłem tym panią urazić. Wydaje mi się...
-To niech się panu nie wydaje –przerwała mu Ania stając i odwracając się w jego stronę – Chyba pana winda już przybyła – wskazała na otwierające się drzwi maszyny i zaraz zniknęła za filarem prowadzącym do schodów.
Zrezygnowany Borys wszedł do windy i pojechał na piętro, na którym znajdowała się redakcja. Zastanawiał się dlaczego ta kobieta jest tak wrogo do niego nastawiona. Może popełnił jakiś błąd, a może przeszkadzało jej jego towarzystwo?
*
-Przynieś mi to do biura. Proszę – Borys zwrócił się do Kasi siedzącej przy swoim stoliku i popijającą gorącą herbatę. Kobieta kiwnęła głową na znak zgody i odczekała, aż mężczyzna zniknął za drzwiami swojego pokoju.
-Niezłe z niego ciacho – skomentowała Kasia do siedzącej niedaleko Anki. Ta przez czas kiedy w ich pokoju znajdował się szef udawała nieobecną i nie zwracała na niego uwagi.
-Nie mój typ-odpowiedziała stukając w klawiaturę i patrząc na ekran monitora – Nie lubię ordynarnych i wywyższających się mężczyzn, do tego jeszcze cwanych.
-Nie chcę nic mówiąc, ale za takiego właśnie wyszłaś. No ale...-skomentowała Kasia, po czym zniknęła w biurze szefa, zanosząc mu uproszone wcześniej papiery.
Ania siedziała jak wryta powtarzając słowa przyjaciółki w głowie i wymyślając odpowiednią ripostę. Miała rację. Jej były mąż był okropnym mężczyzną. Cieszyła się jednak faktem, że ma to za sobą, uwolniła się z jego szponów.
-No ale teraz jestem wolna. I żaden mężczyzna mi tego nie zabierze.-stwierdziła, kiedy Kasia wróciła na swoje miejsce.
*
Dzień w redakcji minął wszystkim pracownikom bardzo przyjemnie. Nowy redaktor okazał się dla wszystkich niesamowicie przyjaznym i zabawnym mężczyzną. Dla prawie wszystkich... Anna Tyszko nie była zadowolona ze zmian wprowadzonych przez swojego byłego szefa i nie chciała polubić Borysa. Ten jednak nie starał się tego zmienić. Postanowił, że nie da się zdominować i zwyczajnie omijał Anię przez cały dzień.
Zmieniło się to jednak kiedy nad Warszawą zawisły czarne chmury, przynoszące deszcz. Ania skończyła swoją prace jako jedna z ostatnich. Lubiła mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Wyszła przed budynek redakcji i czekała na taxi. Lekko zniecierpliwiona poczuła na skórze zimny podmuch wiatru. Pierwsze krople spadły z nieba uderzając o nos kobiety.
Nagle zza zakrętu wyjechało czarne sportowe auto. Zatrzymało się tuż przed Anią. Przyciemniona szyba otworzyła się, a z niej wystawała głowa Borysa.
-Wsiadaj!- krzyknął do zdziwionej Ani. Ruch uliczny nie pozwolił mu na wypowiedzenie tego słowa normalnym tonem.
-Nie, dziękuję!- odmówiła kobieta i rozejrzała się za innym transportem.
-Przecież jest zimno i zaraz spadnie deszcz. Podwiozę cię do domu!- nalegał. Wiatr rozwiał jego włosy i wyglądał jeszcze bardziej seksownie. Młodej redaktorce, aż ciężko było odwrócić wzrok.
Ania stała w miejscu jeszcze chwilę rozważając inne możliwości. W końcu zmuszona przez deszcz wsiadła do auta Walczaka z zagniewaną miną.
-Wiedziałem, że w końcu się skusisz.-powiedział Borys. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Był przy tym taki naturalny. Ania poczuła dziwny skurcz w brzuchu, którego wcześniej nie miała okazji poznać.
-Grunwaldzka 16. –zakomunikowała krótko dziewczyna i odwróciła wzrok od kierowcy. Poczuła na twarzy głębokie rumieńce i jak najbardziej była na siebie zła.
Nagle kobieta spostrzegła, że jechali w odwrotnym kierunku niż jej mieszkanie. Odwróciła się do Borysa i krzyknęła:
-Gdzie my jedziemy?
-Spokojnie Aniu, to znaczy pani Anno. Zapraszam panią na pyszną kawę-odpowiedział całkiem spokojnie mężczyzna, nie odwracając wzroku od drogi.
-Proszę, wysadź mnie tutaj. Teraz!- krzyczała zdenerwowana dziewczyna.
Borys posłusznie zjechał na pobocze i zatrzymał się. Kiedy kobieta już miała wysiadać, on zamknął zamki w drzwiach i odpiął swoje pasy. Ania spojrzała na niego zdezorientowana i czekała na wyjaśnienia.
-Chciałem po prostu wiedzieć, dlaczego jesteś do mnie tak negatywnie nastawiona. Nawet mnie nie znasz.-powiedział patrząc się na Anię. Jego twarz wyrażała smutek i zażenowanie.
-Nie zgadzam się, abyś zabierał mnie gdziekolwiek bez mojej zgody.- odpowiedziała powoli i dobitnie.
-Przepraszam. Obiecuję, że teraz zawiozę cię do twojego domu. Grunwaldzka 16?
-Tak-odpowiedziała cicho Ania i ponownie odwróciła głowę w stronę bocznej szyby.
Przez całą drogę nie zamienili ze sobą ani słowa, jednak Borys co chwilę spoglądał ukradkiem na Anię, pragnąc zobaczyć jej twarz. Kiedy dojechali na miejsce Borys wysiadł pierwszy otwierając kobiecie drzwi i ustępując miejsca.
-To mogę liczyć na jakieś spotkanie w najbliższej przyszłości?- zapytał kiedy Ania miała już odchodzić.
-Jutro.-stwierdziła krótko dziewczyna.
-Ale jutro jest sobota.
-Przyjedź po mnie o 16. Zabiorę cię w ciekawe miejsce.-powiedziała i skierowała się ku drzwiom kamienicy.
Borys stał przed budynkiem jeszcze parę minut spoglądając w przejaśniające się niebo i nie wiedział co ma o tym myśleć. Wsiadł do auta pełnego jeszcze zapachem Ani i wciągnął mocno powietrze, delektując się i wspominając jej głos. Wiedział, że ta kobieta nie jest zwykłą dziennikarką...