niedziela, października 30

Rozdział 11


Borys wyszedł przed budynek pływalni, trzymając za rękę swoje syna.
-I jak ci się podobało?- zapytał mężczyzna spoglądając na uśmiechniętego chłopca.
-Było super! – odpowiedział Orest.
Borys otworzył drzwi samochodu od strony pasażera i pozwolił synowi usiąść na przednim siedzeniu. Jechali przez pewien czas w ciszy, zadowoleni po spędzeniu wspólnego czasu na basenie.
-Teraz zawiozę cię do mamy, ponieważ muszę załatwić pewne sprawy związane z pożarem redakcji. -  Wyjaśnił chłopcu i podwiózł go pod wejście do hotelu, w którym zatrzymała się Karina, mama Oresta. Kiedy tylko zniknął za drzwiami budynku, Borys wziął do ręki telefon i postanowił zadzwonić do Anny i powiedzieć jej,  o planowanej wizycie na komisariacie. Zobaczywszy na wyświetlaczu informacji o jednej głowowej wiadomości, przyłożył do ucha aparat i zaczął wsłuchiwać się w pozostawioną informację.
Kiedy usłyszał głos Ani na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Mina szybko zmieniał się, gdy tylko zrozumiał co miała mu do powiedzenia kobieta. Z piskiem opon ruszył spod hotelu, przekraczając dozwoloną prędkość i łamiąc większość drogowych przepisów. Pospiesznie wykręcił numer do kobiety i słysząc sygnały, informujący o aktywnym połączeniu, mijał kolejne zakręty.
*
Poczuła przeszywający ból nadgarstka, po czym spojrzała w dół. Mocny uścisk ręki lekko zelżał, jednak ona nie przestawała płakać. Usłyszała krzyk i strzał, instynktownie cofnęła się, potykając się o jakiś mebel i upadając na zimną posadzkę. Nigdy nie czuła się tak bezradna i wystraszona. Strach sparaliżował jej ciało i umysł. Rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu jakiejkolwiek pomocy. Znów ten ogłuszający krzyk... i strzał. Tym razem odgłos był wyraźniejszy. Kolejny strzał i stukot butów. Coraz głośniejszy. On był już blisko. Wtedy poczuła mocne szarpnięcie...
I spadła z łóżka, wystraszona i mokra od potu.
To tylko sen. Powtarzała i zaczęła ocierać załzawione policzki. Znów ten dźwięk. Ktoś dopijał się do jej drzwi. Na zmianę pukał i dzwonił.
Podeszła powoli do wizjera i wyjrzała. Kiedy dostrzegła znajomą twarz, poczuła wszechogarniającą ulgę i otworzyła pospiesznie drzwi.
-Aniu, nic ci nie jest? Czy ten sukinsyn coś ci zrobił? Po co tu przyszedł? – Borys zasypał kobietę pytaniami, lekko trzymając ją za ramiona i patrząc w jej przerażone oczy.
-Odpowiedz. Wszystko w porządku? – domagał się odpowiedzi.
-Teraz jest już dobrze. – powiedział cicho, po czym wciągnęła głośno powietrze do płuc i przymknęła oczy.
Ania poczuła mocny ból głowy i cały świat zaczął kręcić się dookoła. Z oddali usłyszała jeszcze zmartwiony głos mężczyzny, który nawoływał jej imię.
Borys trzymał nieprzytomną kobietę na rękach i zaczął kierować się w stronę kanapy, na której najdelikatniej jak potrafił, położył ją. Spojrzał na jej zmęczoną twarz i dostrzegł zaczerwienienia pod oczami. Płakała. Poczuł ogarniającą go wściekłość. Na jej byłego męża. Nie był pewny co wydarzyło się w przeszłości Anny, ale wiedział, że miało to związek z Dawidem.
Mężczyzna podszedł do stołu, na którym znajdowała się szklanka z wodą, po czym powrócił do leżącej kobiety. Spojrzał na nią i spostrzegł, że jej oczy powoli się otwierają. Zaczynała odzyskiwać przytomność. Kucnął obok kanapy i złapał Annę za rękę, po czym zaczął szeptać:
-Aniu, kochanie. Proszę, obudź się. Jestem przy tobie. Jesteś już bezpieczna.
Kobieta otworzyła szeroko oczy i spojrzała na towarzysza. Chciała podnieść się do pozycji siedzącej, jednak silne ręce przytrzymały ją i nie pozwoliły wstać.
-Jak się czujesz? – zapytał Borys.
Ania spojrzała w jego oczy, w których dostrzegła strach, troskę i... miłość.
-Trochę boli mnie głowa. – odpowiedziała.
-Napij się wody. – podał jej szklankę z napojem. – Powiedz mi co zrobił ci ten skurwiel? I po co tu przyszedł?
Kobieta trochę wystraszyła się stanowczego tonu Borysa, jednak zrozumiała, że on martwił się o nią i żądał dowiedzieć się prawdy. Po mimo sprzeciwu mężczyzny, Ania podniosła się i podeszła do okna. Słońce już zachodziło, zostawiając za sobą czerwoną poświatę nad warszawskimi budynkami. Odwróciła się do Borysa i ujrzała go siedzącego na fotelu, wpatrzonego w nią.
-Kiedy studiowałam dziennikarstwo we Wrocławiu, poznałam Dawida, młodego, dopiero co zaczynającego swoją karierę prawnika. Byłam w nim zauroczona. Był kimś więcej niż tylko kochankiem, czy znajomym. Był moją miłością i przyjacielem. Moi rodzice pokochali go – Ania zaśmiała się gorzko, a w jej oczach pojawiły się łzy.- Nie pozostało mi nic innego jak zgodzić się, kiedy zapytał mnie, czy zostanę jego żoną. To był dla mnie wspaniały czas. Kończyłam studia, pracowałam w niedużej wrocławskiej redakcji, a mój mąż otworzył swoja kancelarię.
Kobieta usiadła na przeciwko Borysa i wpatrywała się w swoje ręce, bawiące się bransoletką.
-Myślałam, że wygrałam w totka. – kontynuowała. - Och, jak bardzo się myliła. Pewnego wieczoru, kiedy siedzieliśmy przy kolacji, oświadczył mi, że szykuje się dla niego ogromna szansa na zabłyśniecie nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Byłam zdziwiona, że mówił o pracy. W domu staraliśmy się nie poruszać tego tematu, jednak czułam, że to dla niego ogromne wyzwanie i cieszy się z tego powodu. Miesiąc później nie przyszedł na noc do domu. Zdenerwowana wydzwaniałam po naszych znajomych, do pracy, na policje, szpitale. Nikt nic nie wiedział, nikt nic nie słyszał. Odchodziłam od zmysłów. – spojrzała na Borysa, a po jej policzkach spływały łzy. – Pojawił się na drugi dzień, całkiem pijany. Zaczął krzyczeć, że jest najlepszym prawnikiem na świecie i nikt nie jest w stanie tego zniszczyć. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Pytałam gdzie był, co się stało. Zdenerwowałam go tym. Wtedy po raz pierwszy mnie uderzył. Straciłam przytomność na parę godzin, a kiedy się obudziłam, nie byłam wstanie podnieść się z podłogi.
Borys wstał i zacisnął pięść. Zaczął chodzić w kółko, co chwila spoglądając na zgarbioną kobietę.
-Potem było jeszcze gorzej. Codziennie wracał do domu pijany. Często przyprowadzał jakiś mężczyzn. To było straszne.
-Spokojnie. Nie musisz mówić nic więcej. – uspakajał ją Borys.
Usiadł koło niej i objął ją ramieniem. Miał wielką ochotę wtulić się w jej jasne włosy i poczuć narkotyzujący zapach, jednak wiedział, że musiał być teraz podporom dla Anny.
-Chcę dokończyć tą historię. – odpowiedziała. – Zwolniłam się z pracy, nie chodziłam na zajęcia, przestałam spotykać się z przyjaciółmi. Nie mogłam spojrzeć w lustro. Byłam cała poraniona i posiniaczona. Bałam powiedzieć się o tym komukolwiek. Wstydziłam się siebie i całej tej sytuacji. Po pewnym czasie cała burza ustała. Dawid musiał wyjechać w delegacje, a ja zaczęłam dochodzić do siebie. Znów przystępowałam na zajęcia. Opowiedziałam o wszystkim Kasi, która doradziła mi, żebym oskarżyła go za pobicia. Byłam na to gotowa, już się tak nie bałam, ale dowody zniknęły. Na moim ciele zostało tylko parę nielicznych blizn, ale to było za mało. Na moje szczęście, przyłapałam go w łóżku z moją koleżanką z redakcji. Wtedy zwróciłam się do sądu o rozwód. Po ostatniej rozprawie uciekłam z Wrocławia, prosząc rodzinę i przyjaciół o zachowanie dyskrecji.
Zakończyła i głośno westchnęła, spoglądając na wpatrzonego w nią mężczyznę. Nic nie mogła wyczytać z jego ciemnych oczu.
Borys bił się z myślami. Nie wiedział co ma powiedzieć kobiecie, po dawce tylu strasznych informacji. Targały nim przeróżne uczucia. Miał ochotę znaleźć Dawida i wyrządzić mu ogromną krzywdę. Pragnął, aby poczuł to co czuła niegdyś kobieta. Borys czuł się bezsilny, nie mogąc otoczyć odpowiednią opieką Annę – osobę, która zawładnęła jego sercem i umysłem.
-Musimy sobie tym wspólnie poradzić. – powiedział cicho i przytulił kobietę, po czym ucałował jej czoło, niczym małemu i bezbronnemu dziecku.
                                                                 MIESIĄC PÓŹNIEJ
-Och! Nie mogę tyle jeść. Ciąża ciążą, ale nie mogę przytyć aż tyle. – powiedziała Kasia i  wsadziła sobie do budzi spory kęs czekoladowego ciasta.
-Nie przesadzaj. Powinnaś jeść za dwoje. Poza tym to ciasto jest dietetyczne. – skomentował Borys.
Mężczyzna postawił na stole dwie filiżanki, z których unosiła się para. Odsunął krzesło i usiadł przy Annie, łapiąc ją za dłoń i lekko ściskając.
-Borys ma racje. Chociaż to ciasto wcale nie jest kaloryczne. – powiedziała uśmiechnięta kobieta.
Mężczyzna zaśmiał się głośno, kiedy usłyszeli dzwonek do drzwi. Anna wstała i zaczęła kierować się w stronę dużego i jasnego holu, znajdującego się niedaleko jadalni.
-Sto lat, sto lat, sto lat! – usłyszała radosny śpiew Wojtka, kiedy otworzyła drzwi.
Przyjaciel wszedł do mieszkania i wręczył kobiecie piękny bukiet czerwonych róż oraz niewielki pakunek.
-Dziękuję kochany. – powiedziała Ania i pocałowała towarzysza w policzek.
-Wszystkiego najlepszego z okazji 18 urodzin.
-Chyba 16.  –skomentowała uśmiechnięta Kasia, która pojawiła się w holu i zaczęła witać się z przyjacielem.
Zaraz za nią wszedł Borys, przywitał się z Wojtkiem i zaprosił wszystkich do jadalnie, gdzie czekał na nich ciepły posiłek.
W całym domu unosił się zapach pieczonego kurczaka, kolendry, bazylii i rozmarynu. Od kiedy Anna przeprowadziła się do Borysa, spędzają ze sobą dużo czasu, wspólnie gotując czy rozmawiając. Razem z Orestem dużo podróżują po Polsce, starając się pokazać dziecku najpiękniejsze miejsca w Polsce.
-Dziękuję, że jesteście tutaj ze mną w moje urodziny. Jesteście najważniejszymi osobami w moim życiu. Dziękuję. – powiedziała Anna i wzniosła do góry kieliszek, napełniony czerwonym trunkiem.
Borys wstał i podszedł do kobiety obejmując ją od tyłu i wtulając twarz w jej włosy. Kasia wciągnęła głośno powietrze do płuc, a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Pieprzone hormony nie dają mi spokoju! – krzyknęła.
-Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, maleńka. – powiedział Wojtek  i przyłożył sobie kieliszek do ust, po czym zaczął rozkoszować się smakiem wina.
Ania, zaprosiła na swoje 32 urodziny najbliższe dla siebie osoby – Kasie, Wojtka i Borysa, który był teraz dla niej najważniejszy.
-Mam dla ciebie niespodziankę – powiedział po chwili ciszy Walczak.
Ania uśmiechnęła się i powiedziała cicho:
-Najlepszą niespodziankę sprawił mi los – ciebie.
-Kocham cię, Anno Tyszko.
-Ja ciebie też, Borysie Walczaku.  – wszeptała i złożyła na jego ustach długi i namiętny pocałunek.
-A co to za niespodzianka? – zapytała nagle Kasia, na co Wojtek spojrzał się na nią i pokręcił głową, po czym roześmiał się.
-Ach, tak. Zapomniałbym. – powiedział Borys. – Od przyszłego tygodnia redakcja ‘Eden’ powraca z nowym miejscem pracy i... z nowym redaktorem naczelnym.

sobota, września 10

Rozdział 10


Borys zszedł powoli po schodach i zaczął kierować się w stronę jadalni. Usiadł na krześle i dostrzegł stojącą przy oknie kobietę z kieliszkiem czerwonego wina w ręce.
-Zasnął? – zapytała, ciągle stojąc odwrócona do mężczyzny plecami.
-Tak – odpowiedział. - Cieszę się, że będę mógł spędzić z nim trochę czasu.
-Masz rację. – powiedziała cicho.
Ania odwróciła się do Borysa i podeszła do niego, siadając obok na sofie. Spojrzała w jego ciemne oczy i uśmiechnęła się słabo.
-Borys, czuję, że to wszystko zaszło za daleko.
-Nie rozumiem. – odpowiedział mężczyzna i przybliżył się do Ani. Ta odsunęła się jednak, po czym zwiesiła głowę.
-Przemyślałam to wszystko i doszłam do wniosku, że strasznie się pospieszyliśmy. – spojrzała ponownie na towarzysza i widząc jego minę dodała pospiesznie - Seks oczywiście był cudowny, ale uważam, że jeśli chcemy razem pracować, to na tym etapie nasza znajomość musi się zakończyć.
-Aniu, o czym ty mówisz? – zapytał zdezorientowany Borys i złapał jej dłoń w swoją rękę.
-Orest śpi w sypialni – powiedziała, jakby chciała samej sobie udowodnić, że jest to prawda. – Jutro z samego rana pojadę do siebie, nie będę wam już przeszkadzała.

(Skin - Nothing But)

Chciała wstać, jednak Borys zatrzymał ją gestem dłoni.
-Chcę, żebyś została. Jesteś dla mnie bardzo ważna. – powiedział bardzo cicho.
Ania nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Przez jej głowę przeszło tysiące wymówek i protestów.
-Miło mi to słyszeć, ale ja nie jestem jeszcze na to gotowa. Dla ciebie liczy się teraz twój syn i jego... – chciała dokończyć, jednak zatrzymała się nad wypowiedzeniem tego słowa.
Matka...? Właśnie. Co z nią? Borys na pewno o niej nie zapomniał.
-Jego mama? Karina? Poznaliśmy się 10 lat temu na imprezie. Studiowałem wtedy w Petersburgu. Alkohol, narkotyki, głośna muzyka... To był szybki, nic nieznaczący numerek. Potem nie widzieliśmy się przed dwa miesiące. Nie chciałem się z nią ponownie spotykać. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie z szokującą wiadomością.
Borys przestał mówić i spojrzał na Anię. Chciał być pewny, że jest gotowa przyjąć do wiadomości te nowe informacje.
-Byłem pewny, że usunie ciążę – kontynuował. – Jednak pomimo swojego zawodu i właściwie początku kariery, postanowiła urodzić Oresta. Na początku przesyłałem pieniądze na jego wychowanie, nie interesowałem się własnym synem. Mijały lata, on dorastał, a ja czułem z nim coraz większą więź.
-Ale jego prawnym opiekunem jest Karina? – zapytała nieśmiało Ania, jakby Borys miał się obrazić za jej nagłą ciekawość.
-Ustaliliśmy, że do osiemnastego roku życia będzie mieszkał z Kariną w Petersburgu. Potem mam nadzieje, że wybierze uczelnie w Warszawie, żeby mógł mieszkać razem ze mną. W roku szkolnym widzę go tylko 3 razy, ale za to mamy dla siebie całe wakacje.
Ania westchnęła. Czuła, że Borysowi nie jest łatwo mówić o swojej przeszłości. Rozumiała to. Przybliżyła się do mężczyzny i wtuliła w jego tors. Po chwili poczuła silne ręce, które jeszcze bardziej zbliżyły ją do jego klatki piersiowej. Usłyszała jego mocne bicie serca i uśmiechnęła się w duszy.
-Jesteś dla mnie bardzo ważna, Aniu. – wyszeptał, wtulając swoją twarz w jej włosy i wdychając jej zapach.
Kobieta oddychała głęboko, po chwili wydostając się z silnego uścisku Borysa. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się lekko.
-A na początku tak bardzo nie mogłam znieść twojego towarzystwa. – powiedziała i zrezygnowana pokręciła głową.
-No właśnie... Dlaczego tak bardzo mnie nie lubiłaś? – zapytał mężczyzna.
-To nie tak, że cię nie lubiłam. – zaprzeczyła. – Odrzucałam cię od siebie, ponieważ zniszczyłeś moje marzenia, na które długo pracowałam.
Borys spojrzał na kobietę lekko zdezorientowanym wzrokiem i wskazał głową, żeby kontynuowała.
-Chodzi o to, że zależało mi na byciu redaktorem naczelnym naszego pisma. Jednak nagle pojawiłeś się ty i tak po prostu zająłeś moje miejsce. – Ania roześmiała się, kiedy zrozumiała swoje słowa.
Mężczyzna nie przerywał jej, chciał aby dokończyła.
-Uważałam cię za zarozumiałego dupka. – przyznała.-  Ale to się zmieniło. Teraz wiem, że jesteś najbardziej odpowiednią osobą na to stanowisko.
-Dziękuję za uznanie. – powiedział Borys, po czym roześmiał się.
-To niedorzeczne oceniać ludzi , nie znając ich. Zapamiętam tą lekcje.
-Byłaś zła, ponieważ to ty pracowałaś w redakcji od lat, a ja wkroczyłem do biura nagle. Twoje zachowanie jest usprawiedliwione. – powiedział, po czym przybliżył swoją twarz do Ani i złożył na jej ustach delikatny pocałunek.
-Za co to? – zapytała kobieta, przymykając oczy.
-Za to, że jesteś ze mną szczera i na widok mojego zwariowanego syna, nie uciekłaś z krzykiem. – odpowiedział i ponownie pocałował kobietę.
-Orest jest naprawdę świetnym chłopcem. Ma to po tacie.  – stwierdziła i tym razem to ona wpiła się w usta mężczyzny.
Była zachłanna i drapieżna, oplatając jego szyję swoimi rękoma. Pragnęła jego ciepła i bliskości. Borys nie pozostał jej dłużny, nie odrywając od niej swoich ust, zaczął zdejmować jej bluzkę, która już po chwili leżała na podłodze. Nie trzeba było dużo czasu, żeby dołączyła do niej reszta garderoby. Mężczyzna położył Anię na sofie, a sam zaczął obcałowywać jej szyję, piersi, brzuch, schodząc coraz niżej... Kobieta jęczała cicho, kiedy poczuła usta Borysa na wewnętrznej stronie jej ud. Zamknęła mocno powieki, rozkoszując się przyjemnością, jaką serwował jej partner.
Borys chciał pokazać jej, że jest dla niego ważna. Chciał, żeby wiedziała jak bardzo namieszała mu w głowie... i w sercu. Kiedy ich ciała połączyły się wspólnym tańcu, marzył żeby ta chwila trwała wiecznie. Pragnął mieć ją w swoich ramionach, patrzeć w jej zamglone od przyjemności oczy i słuchać jej płytkiego oddechu
*
Ania spojrzała w bok i dostrzegła zmieniający się obraz za szybą jadącego samochodu. W całym aucie rozbrzmiewała cicha muzyka.
-Przyjadę po ciebie za parę godzin. Masz czas na kąpiel, bądź spotkanie z przyjaciółmi. – powiedział Borys, zerkając na kobietę.
-A wy co będziecie robić? – zapytała, oglądając się do tyłu i uśmiechając do Oresta.
-Jedziemy na basen!- krzyknął szczęśliwy chłopiec.
-Pojedź z nami. – zaproponował mężczyzna.
-Borys wiesz, że od dwóch dni nie byłam w swoim mieszkaniu. Muszę trochę się ogarnąć i dzisiejszego wieczoru znowu jestem twoja. – powiedziała powoli i zwróciła uwagę na szeroki uśmiech, jaki zagościł na twarzy podnieconego mężczyzny.
-Kusicielka. – skomentował krótko, po czym wybuchnął śmiechem.
Spojrzał w lusterko, w którym zobaczył roześmianą buzię syna i zrobiło mu się ciepło na sercu. Koło niego siedziała ukochana kobieta, która zaczarowała jego umysł. Nie wierzył w swoje szczęście. Przeczuwał, że to wszystko może się zmienić. Niestety, nie zdawał sobie sprawy z tego jak szybko może to nastąpić...
Borys zatrzymał samochód przed kamienicą i wysiadł z auta. Rozejrzał się na boki i otworzył drzwi Ani, po czym pomógł wysiąść. Przytrzymał kobietę w talii i schylił się do samochodu.
-Poczekaj tutaj na mnie, zaraz wracam. – powiedział do Oresta i zamknął samochód.
-Nie musisz mnie odprowadzać. – poskarżyła się Ania, jednak na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Nie muszę, ale chcę.- odpowiedział i pocałował namiętnie kobietę w usta.
Kiedy podprowadził ją pod drzwi, poprosił, żeby zadzwoniła do niego od razu jak skończy załatwiać swoje sprawy. Chciał również, aby Ania zabrała ze sobą parę ubrań, dzięki czemu będzie mogła zostać u niego dłużej. Kobieta na początku sprzeciwiała się, nie chciała zawracać mu głowy, podczas gdy zamieszkał z nim jego syn. Borys był jednak uparty i wyprosił o przemyślenie sytuacji.
-Będę tęsknił. –powiedział i złożył na czole kobiety delikatny pocałunek.
Mężczyzna już chciał odchodzić, kiedy Ania złapała jego rękę i zatrzymała go.
-Borys... ja... dziękuję ci. – powiedziała cicho i spojrzała w jego czekoladowe oczy, w których zobaczyła troskę i miłość.
-Nie ma za  co. – odpowiedział i zaczął kierować się w stronę wyjścia.
*
Katarzyna Broszczyk okrążyła wielki drewniany stół i postawiła na nim dwa kubki, z których unosiła się para. Kobieta zajęła miejsce i spojrzała na towarzysza.
-Ania to duża dziewczyna, wie co robi. – stwierdziła.
-Jednak martwię się o nią. – odpowiedział Wojtek i upił łyk gorącej herbaty.
-To logiczne, jesteśmy przyjaciółmi. Martwimy się o siebie nawzajem. – uśmiechnęła się ciepło i również upiła trochę napoju, zamykając oczy.
Ona i Wojtek siedzieli w jadalni Kasi i rozmawiali na temat Ani. Byli zdziwieni jej nagłą zmianą stosunku do redaktora naczelnego pisma, w którym pracowały. Zastanawiali się, czy jest to spowodowane strachem przed powrotem jej męża.
-A jak ty się czujesz?- zagaił mężczyzna.
-Cudownie. To dopiero początki ciąży, ale jestem niesamowicie szczęśliwa. Rafał wprost oszalał na moim punkcie. W końcu to ja, jego żona, zajmuję pierwsze miejsce w jego sercu, a nie, jak to było wcześniej, moja teściowa.- odpowiedziała i zaśmiała się.
-Fantastycznie. Wiadomo już jaka płeć? – zapytał.
-Wojtuś, to drugi miesiąc. Jak tylko dowiem się czy to chłopczyk, czy dziewczynka, poinformuję cię o tym.
Mężczyzna uśmiechnął się szeroko do przyjaciółki i wstał ze swojego miejsca.
-Będę się zbierał. Zrobię jakiś zakupy i zaniosę Ance. Może będzie czegoś potrzebowała, po powrocie od Borysa.
-Jesteś najlepszym przyjacielem, jakiego mogłyśmy sobie wyśnić. – Kasia podeszła do Wojtka  i złożyła na jego policzku delikatny pocałunek. Mężczyzna przytulił ją do siebie mocno i podziękował.
- Do zobaczenia jutro. Bądź u mnie tak koło 7. – wyjaśnił Wojtek i zamknął za sobą drzwi do domu.
Kasia wyjrzała przez okno i ujrzała sylwetkę mężczyzny, wsiadającego do auta. Cieszyła się w duchu, mogąc liczyć na niego w każdej sytuacji.
*
Do dużego kieliszka nalała niewielką ilość czerwonego trunku, po czym zanurzyła swoje wargi w winie i rozejrzała się po mieszkaniu. Nie mogła uwierzyć we wszystko co wydarzyło się w jej życiu w tak szalonym tempie.
Anna usiadła na swoim łóżku i składała ubrania, wkładając je do torby. Postanowiła spędzić kolejną noc u Borysa. Czuła, że zachowuje się jak nastolatka, zakochana po uszy w dorosłym i dojrzałym mężczyźnie. PO mimo powrotu jej byłego męża i pożaru w redakcji, chciała każdą chwilę spędzić z Walczakiem. Wiedziała, że jeśli zostanie sama ze swoimi myślami, zacznie się obwiniać i doprowadzać się do obsesji.
Weszła do łazienki i spojrzała na swoje odbicie w lustrze, w którym dostrzegła roześmianą twarz blondynki. Ania prawie zapomniała tego widoku. Przez lata żyjąc w cieniu swojego męża, później próbując na nowo rozpocząć kolejny rozdział.
Nagle usłyszała trzask otwieranych drzwi.
-Cześć Wojtuś! – krzyknęła, domyślając się, że to jej przyjaciel, który jako jedyny ze znajomych posiadał komplet kluczy do jej mieszkania.
Nie usłyszawszy odpowiedzi, wyszła z łazienki i kiedy jej oczom ukazał się wysoki mężczyzna z roztrzepanymi blond włosami i sztucznym uśmiechem, prawie osunęła się na ziemię.
-Dawid. – wyszeptała przestraszona.
Zamknęła mocno oczy, jakby chciała pozbyć się widoku byłego męża.
-Witaj Anno. – przywitał się i usiadł na najbliższym fotelu i przyglądając się oszołomionej kobiecie.
-Co ty tu robisz? Jak dostałeś się do mojego mieszkania?!- krzyknęła.
-Mam swoje sposoby. Musimy porozmawiać. – zakomunikował.
-Nie mamy o czym. Dzwonię po policję!
Ania ruszyła w stronę telefonu, leżącego na kuchennym blacie, jednak drogę zatarasował jej Woliński, łapiąc ją za ramiona i lekko potrząsając.
-Nigdzie nie zadzwonisz. – wysyczał, przybliżając swoją twarzy do jej ucha.
Sparaliżowana kobieta, nie mogła wydusić z siebie słowa. Spoglądała na Dawida szeroko otwartymi oczami, próbując wymyśleć plan ucieczki.
-Potrzebuję pieniędzy. Czekałem, prosiłem, byłem cierpliwy. Teraz nie ma już czasu! – wykrzyczał i odepchnął od siebie Annę, która niefortunnie upadła do tyłu, uderzając się o kant stołu.
Kobieta syknęła, czując przeszywający ból głowy. Spojrzała na mężczyznę, który stał z wystraszoną miną.
- Do jutra musisz mieć całą sumę. Jeśli nie... to... tu już nie chodzi o głupi pożar. – powiedział cicho i wyszedł, trzaskając drzwiami i zostawiając leżącą na podłodze Anię.
Kobieta podniosła się do pozycji siedzącej i skuliła się opierając plecy o ścianę pokoju. Do jej oczu napłynęły łzy i wróciły wspomnienia sprzed paru lat. Nie wiedziała co ma robić, była w niebezpieczeństwie.
Sięgnęła po telefon i drżącymi rękoma wybrała numer.
-Borys Walczak, redaktor naczelny pisma ‘Eden’. W tej chwili jestem zajęty. Po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość. – usłyszała w słuchawce i niepewnym głosem powiedziała:
- Proszę przyjedź. Potrzebuję cię... był tutaj Dawid. Boję się.
Zakończyła połączenie i rozpłakała się, pozwalając opaść emocjom. 

__________________________________________________________
Powracam! Po długiej przerwie, spowodowanej wakacjami, postanowiłam wrócić.
Dziękuję za komentarze. Teraz będę miała czas, żeby na nie odpowiedzieć i odwiedzić moje ulubione blogi z opowiadaniami. 
Pozdrawiam :*

wtorek, sierpnia 2

Rozdział 9

-O czym ty mówisz?- zapytał Borys.
Ania siedziała naprzeciw niego, a z jej oczu spłynęła pojedyncza łza.
-Powinnam zawiadomić policję. – powiedziała szybko, po czym wstała, wymijając zdezorientowanego mężczyznę.
-O czym chcesz zawiadomić policję? Musisz się uspokoić. Aniu, słyszysz mnie?!- krzyknął Borys, kiedy zauważył, że kobieta nie zwraca na niego uwagi.
-Mój były mąż zawsze miał kontakty z mafią. Nigdy nie wtrącałam się w jego interesy, jednak od paru dni wydzwania do mnie i prosi o pożyczkę pewnej sumy pieniędzy, grożąc jakimiś ludźmi. Och.. Czuję, że on maczał w tym palce. – powiedziała na jednym wydechu, spoglądając na Borysa.
Mężczyzna był w szoku po dawce dużej ilości nowych informacji. Nie wiedział co ma o tym myśleć. Były mąż... Mafia... Groźby..
-Skurwiel- powiedział Borys, wstając i podchodząc do zaskoczonej Ani.
-Zgłosiłaś to gdzieś? – zapytał i spojrzał jej w oczy.
Kobieta zaprzeczyła kręcąc głową.
-Nie martw się. Musisz powiedzieć o tym policji, a ja postaram się zapewnić ci ochronę. – stwierdził Borys, chcąc podejść do kobiety i objąć ją. Ta jednak odsunęła się  szybko i spojrzała na niego, jakby powiedział jej właśnie coś niewyobrażalnego.
-Zapewnić ochronę? Mój boże... Borys, on nie jest zdolny do tego, żeby mnie skrzywdzić. Już nie... – powiedziała cicho.
-Jednak podejrzewasz, że byłby zdolny do podpalenia redakcji. – odpowiedział spokojnie.
-Nie wiem co mam myśleć. Po prostu znów wpakował się w jakieś gówno i chce, żebym go z tego wyciągnęła. – powiedziała głośniej, nie opanowując potoku łez.
Przypomniały jej się te wszystkie kłótnie. Pamiętała dokładnie dzień, kiedy wrócił pijany późnym wieczorem i uderzył ją po raz pierwszy. Smak krwi w ustach i widok Dawida stojącego nad nią. W jego oczach widziała pogardę. Śmiał się z niej, traktował jak śmiecia. Jednak ona powiedziała stop! Teraz to wszystko wraca, ze zdwojoną siłą.
Borys podszedł ostrożnie do Ani i objął ją mocno, szepcząc uspakajające słowa. Poczuł w sobie ogromny gniew. Jaki mężczyzna mógł spowodować łzy kobiety. Nie, to nie był mężczyzna, pomyślał.  
-Musisz byś silna. – wyszeptał w jej włosy.
Borys oparł swój podbródek na jej czole i wciągnął głośno powietrze, trzymając mocno w ramionach Anię. Chciał zatrzymać tę chwilę na dłużej.
-Co ja mam teraz zrobić? Nie mam żadnych dowodów. To tylko moje domysły.. – do jego uszu doszedł głos kobiety.
Wypuścił ją z objęć i spojrzał w wystraszone oczy.
-Jutro pojedziemy na policję i złożysz zeznania. Teraz powinnaś odpocząć.
-Masz rację. Odwieziesz mnie do mojego mieszkania? – zapytała.
-Nie ma mowy – sprzeciwił się.  – Twój były mąż mógł przyczynić się do pożaru miejsca, w którym pracujesz. Myślisz, że może nie posunąć się dalej?
Ania nie wiedziała co ma myśleć. Może Borys miał racje. Nie powinna być sama w swoim domu, głównie ze względu na to, że Dawid doskonale wiedział, gdzie mieszka.
-Dobrze. Zawieź mnie do Kasi, proszę. – powiedziała i odwróciła się od lekko zdezorientowanego Borysa.
-Myślałem, że zostaniesz tutaj. Byłbym pewny, że jesteś bezpieczna.
Zaskoczona Ania ponownie odwróciła się do niego. Stali twarzą w twarz, wpatrując się w swoje oczy.
-Borys... – zaczęła, jednak nie mogła skończyć, gdyż mężczyzna wbił swoje gorące wargi w jej usta, łącząc w namiętny pocałunek.
Ania nie sprzeciwiła się tej nagłej bliskości. Jej podniecenie sięgnęło górę. Zaczęła napierać swoim ciałem na ciało Borys. Ten jęknął w otwarte usta partnerki, po czym podniósł ją tak, aby kobieta mogła owinąć jego talię swoimi nogami. Nie zmieniając pozycji, Borys skierował się w stronę schodów, gdzie przez zwinne ręce Ani został pozbawiony swojej koszulki. Kobieta poczuła twardą męskość swojego partnera, kiedy wkroczyli do sypialni. On położył ją na łóżku, stojąc nad nią i rozpinając swoje, już dosyć obcisłe, spodnie. W tym czasie Ania również zaczęła zdejmować z siebie niepotrzebne ubrania. Cały czas patrzyli sobie w oczy. Ich ciała złączyły się ponownie, kiedy nie mogli wytrzymać rodzącego się między nimi napięcia.
*
-No wreszcie oddzwoniłaś! Wiesz jak się o ciebie martwiłam?!
-Przepraszam Kasiu. Ta sprawa z pożarem trochę mnie przeraziła. – usprawiedliwiła się Ania, stojąc na balkonie i wpatrując się w zachodzące słońce.
Kiedy obudziła się parę minut wcześniej, leżała wtulona w nagiego Borysa, który spał. Wstała cicho, nie chcąc zbudzić towarzysza i udała się na taras. Owinęła się szczelnie białym prześcieradłem i zabrała ze sobą telefon, wybierając numer przyjaciółki.
-Dobrze, że Walczak uprzedził mnie wcześniej, ze nocujesz u niego. – powiedziała Kasia.
-Jak to? Borys powiedział ci, że ja... że nocowałam... – na twarzy kobiety pojawiły się rumieńce na wspomnienie ich zbliżenia.
-Zadzwonił dzisiaj rano i poinformował o pożarze. Mam nadzieję, że szybko wrócimy do pracy. – przyjaciółka westchnęła w słuchawkę.
-Tak, też mam taką nadzieję – zaczęła niepewnie Ania, błądząc myślami gdzie indziej. – A jak ty się czujesz?
-Ze mną i z dzieckiem wszystko w porządku, jeśli o to pytasz.
-To dobrze. Muszę już kończyć. Całuję i przepraszam, że nie oddzwoniłam od razu.
-Nic się nie stało. Pa. – pożegnała się Kasia, po czym zakończyła połączenie.
Ania wciągnęła mocno chłodne powietrze do płuc i uśmiechnęła się przypominając sobie swoje dzisiejsze zachowanie. Ich pocałunek w jadalni, a później dziki seks w jego sypialni. To było dla niej niesamowite, a zarazem nierozważne. Ale przecież jest dorosłą kobietą. To co się wydarzyło, nie musi świadczyć o tym, że chce związać się z Borysem.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi dochodzący z środka mieszkania. Spojrzała na zegarek, który wskazywała 20;39. Zwróciła się w stronę sypialni, gdzie dostrzegła ziewającego mężczyznę.
Borys usłyszawszy dźwięk dzwonka, podniósł się pospiesznie i rozejrzał dookoła. Wszędzie były rozrzucone ciuchy jego i Ani. Czyli musi gdzieś być w pobliżu, pomyślał, po czym wstał, zakładając na siebie bokserki i spodnie. Zbiegł na dół i nie patrząc, kto może być jego gościem, otworzył drzwi. Jego oczom ukazał się niewysoki chłopczyk z ogromnym uśmiechem na twarzy.
-Orest! – wykrzyknął i porwał syna w ramiona.
Chłopiec zaśmiał się głośno, a kiedy Borys postawił go na ziemi, spojrzał zaskoczony na ojca. Mężczyzna widząc minę syna, powiedział:
-Właśnie spałem. Miałem ciężki dzień w pracy.
-Spałeś? O tej godzinie? – zdziwił się Orest i ponownie szeroko uśmiechnął.
-Wskakuj do środka. Gdzie jest mama?- zapytał i rozejrzał się.
-Czeka na ciebie w aucie. Poprosiła, żebyś wyszedł do niej i wziął torby.
-Okej. Ty leć do kuchni, ja zaraz wrócę. – polecił synowi Borys, po czym zakładając na siebie podkoszulkę, wiszącą wcześniej na wieszaku, wyszedł.
*
Ania usłyszała śmiechy i krzyki dochodzące z parteru. Usiadła na łóżku i zaczęła zakładać bieliznę. Wciągnęła na siebie spodnie i rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu koszulki. Nagle jej uszu doszedł szczęk otwieranych drzwi. Spojrzała w tamtym kierunku i dostrzegła brązowookiego chłopca, który w ręku trzymał jej t-shirt.
-Tego pani szuka?- zapytał, po czym uśmiechnął się ciepło.
Kobieta spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami, po czym zabrała z jego ręki podkoszulkę i pospiesznie wciągnęła go na siebie.
-Ty pewnie jesteś Orest? – zapytała nieśmiało.
Chłopiec pokiwał głową i podszedł do Ani, wyciągając przed siebie rękę.
-Orest Walczak, syn Borysa Walczaka. Miło mi. – powiedział i roześmiał się.
Kobieta objęła delikatnie dłoń chłopca i powiedział cicho:
-Ania... Anna Tyszko. Znajoma twojego.... yyy...koleżanka Borysa.
-Tata nic o pani nie wspominał. Szkoda. – skomentował i cicho westchnął.
-A ty wydawałeś się mniejszy na zdjęciach. – powiedziała powoli.
-Och... mówi pani o tej wystawie fotografii w jadalnie. Ech... muszę przysłać tacie jakieś nowe fotki. – rzucił, po czym znów się uśmiechnął.
Ania przyglądała się badawczo chłopcu, oceniając go na jakieś jedenaście, bądź dwanaście lat.
-Mam 9 lat. – skomentował krótko, jakby czytał kobiecie w myślach.
Orest odwrócił się i zaczął kierować w stronę schodów, jednak zatrzymał się w połowie drogi i znów spojrzał na nadal oszołomioną Anię.
-Zechce pani zejść ze mną na dół? Tata zaraz zrobi jakąś pyszną kolację. -
Kobieta kiwnęła głową na znak zgody i ruszyła za uśmiechniętym chłopcem.
*
Borys porozmawiał z Kariną na temat pobytu chłopca w jego domu, po czym zabrał torby i ruszył z powrotem do mieszkania. Wchodząc do jadalni usłyszał skrzypnięcie schodów i ujrzał zbiegającego Oresta. Za nim szła po woli, całkiem już ubrana, Ania. Na jej twarzy Borys dostrzegł lekkie zakłopotanie, więc podszedł szybko do niej i objął ramieniem.
-Aniu, pozwól, ze przedstawię ci mojego...
-Oj tato, tato. Pani Ania zdążyła już mnie poznać. Zresztą, doskonale wiedziała jak wyglądam z tych starych zdjęć. – powiedział i wskazał głową na ścianę pełną ramek z fotografiami chłopca.
Borys zaśmiał się cicho i spojrzał na Anię.
-Tak. Zdążyliśmy się już poznać. – odpowiedziała kobieta i uśmiechnęła się do towarzysza.
-To co, jemy kolację? – zapytał chłopiec i usiadł przy stole, spoglądając na uśmiechniętego ojca.
*
Na dużym kuchennym zegarze dochodziła godzina 22.
Dawid Woliński wpatrywał się tępo w krajobraz za szybą warszawskiej knajpy. Kiedy przestąpił progi lokalu do jego nozdrzy dotarł mocny i nieprzyjemny zapach taniego alkoholu i dymu papierosowego. Rozejrzał się po ciemnym pomieszczeniu. Większość miejsc nie było zajętych, jednak mężczyzna szybkim krokiem przemierzył bar i znalazł się przy najbardziej oddalonym stoliku, zasiadając za nim. Rozejrzał się dookoła i wlepił wzrok na budynek znajdujący się po drugiej stronie ulicy.
-Podać coś? – usłyszał zachrypnięty głos za sobą.
Dawid obejrzał się i zobaczył niewysoką kobietę, mającą około 50 lat. Jej krótkie siwe włosy były mokre od potu i gdzieniegdzie lekko pofalowane od wilgoci panującej w pomieszczeniu. Pomimo sporej otyłości kobieta miała na sobie wzorzystą tunikę z dość prowokującym dekoltem. Na jej szyi zwisał cienki złoty łańcuszek z małym krzyżykiem, który zaplątywał się wśród jej dużych piersi. Jak na wiek i miejsce, w którym pracowała, posiadała wyjątkowo ostry i niechlujnie wykonany makijaż, którym zwracała uwagę nawet najmniej zainteresowanych mężczyzn.
Kobieta odchrząknęła znacząco, czekając na odpowiedź. Dawid spojrzał na nią zimnym wzrokiem i powiedział:
-Whisky z lodem.
-Się robi – odpowiedziała obojętnym głosem i zaraz zniknęła za drzwiami przy barze.
Mężczyzna ponownie spojrzał w bok. Skupił swój wzrok na niewielką kamienicę, niedawno odremontowaną. Lekko spoważniał i wyprostował się, kiedy po drugiej stronie dostrzegł zgrabną i wysoką blondynkę w długim płaszczu, kierującą się w stronę budynku. Już miał wstać z zamiarem dogonienia owej kobiety, kiedy uświadomił sobie, że minęła kamienice i wsiadła do dużego sportowego auta, zaparkowanego przed knajpą.
Gdzie ona jest, pomyślał i znów wytężył swój wzrok. Kiedyś musisz wrócić do swojego mieszkania, a wtedy...
-Whisky z lodem – ponownie usłyszał zachrypnięty, kobiecy głos.
Tym razem Dawid nie odwrócił się, tylko kiwnął głową na znak zrozumienia i przyjęcia informacji.
Upił spory łyk napoju. Zimno rozprzestrzeniło się po jego ciele, dając chwile spokoju i ukojenia. Westchnął głośno i zamyślił się.
-Lepiej, żebyś szybko się pojawiła, Aniu. – powiedział do siebie, po czym powrócił do obserwowania kamienicy, usytuowanej przy ulicy Grunwaldzkiej.

niedziela, lipca 31

Rozdział 8


-Jadę z tobą. – powiedziała Ania, zakładając na siebie płaszcz.
-Nie ma mowy.- odpowiedział Borys, po czym otworzył drzwi wyjściowe.
Ania spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami i powiedziała powoli:
-Pracuję w tej redakcji trochę dłużej niż ty. Ta praca jest dla mnie bardzo ważna.
Mężczyzna tylko kiwnął głową na znak zgody. Przytrzymał drzwi, przepuszczając kobietę i wybiegł za nią z mieszkania.
*
Straty okazały się większe niż myślał Walczak. Spłonęła połowa głównej redakcji, a razem z nią wiele dokumentów i akt. Po parogodzinnej akcji ratowniczej młody redaktor wraz ze swoją przyjaciółka udali się na posterunek policji, gdzie Borys miał złożyć oświadczenie o pożarze.
-Powinnaś wrócić do domu i się przespać. – powiedział troskliwie Borys do siedzącej obok niego Ani. Podał jej plastikowy kubek z gorąca kawą, przyglądając się zmęczonej kobiecie.
-Nie ma mowy. Nie zostawię cię z tym. – odpowiedziała cicho i spojrzała w czekoladowe oczy towarzysza. Borys poczuł ciepło rozchodzące się po jego ciele. Po mimo sytuacji w jakiej się znajdował, miał ochotę przygarnąć do siebie Anię i ucałować jej pełne wargi. Pragnął odgarnąć kosmyk włosów, błąkający się przy jej twarzy i jeszcze raz poczuć jej cudowny zapach.
*
Zegarek na ręku Walczaka wskazywał parę minut po 4 w nocy. On i Anna siedzieli w aucie. Postanowili wrócić do swoich domów i odpocząć. Borys wiedział, że dzisiejszy dzień będzie jeszcze trudniejszy niż poprzedni.
Spokojnie ruszył spod budynku policji. Przez całą drogę nikt się nie odzywał. Widzieli, że będzie jeszcze dużo czasu na rozmowy o owym wydarzeniu.
Borys spojrzał na kobietę. Spała. Nie chciał jej obudzić, więc postanowił zawieść ją do swojego domu.
Kiedy podjechali pod dom, Walczak powoli i w ciszy wyszedł z auta i okrążył je, dochodząc do drzwi pasażera. Otworzył je delikatnie i spojrzał na osobę w środku auta. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Rozejrzał się dookoła i pochylił nad śpiącą kobietą. Wziął ją na ręce i zaczął iść w kierunku drzwi wejściowych. Anna lekko poruszyła się na jego ramionach, powiedziała coś niewyraźnego i ponownie wróciła do snu. Borys nie czuł ciężaru jej ciała.
Kiedy wszedł do swojej sypialni, zapalił brodą światło, po czym położył Annę na swoim łóżku. Zdjął z jej nóg buty i przykrył kocem. Nadal miała zamknięte oczy, a jej oddech był spokojny i ustabilizowany. Mężczyzna spojrzał na jej twarz, na której pojawiły się niesforne kosmyki jej włosów. Pochylił się nad nią, odgarnął ręką włosy i złożył na jej czole czuły i ciepły pocałunek.
Tej nocy Borys Walczak nie mógł zasnąć. Leżał w pokoju gościnnym w swoim mieszkaniu i spoglądał w okno. W jego głowie kłębiło się mnóstwo myśli. Zapomniał o sprawie z pożarem, teraz ważna była ona. Nie wiedział co się stało, ale kobieta, która spała w jego sypialni była dla niego czymś więcej niż znajomą z pracy, bądź osobą potrzebną do seksu. Kiedy położył ją w swojej pościeli i pochylił się nad nią, poczuł jej zapach. Miał niepohamowaną ochotę złożyć na jej ustach pocałunek, jednak powstrzymał się. Wiedział, że młoda dziennikarka zawróciła mu w głowie. Nie zdawał sobie jednak sprawy z tego jak bardzo...
*
Huk tłuczonego szkła rozległ się w całym domu. Anna otworzyła pospiesznie oczy i wystraszona podniosła się do pozycji siedzącej. Wystraszona rozejrzała się dookoła.
-Jak ja się tu znalazłam?- szepnęła do siebie.
Powoli wstała z łóżka i wtedy dotarło do niej co wczoraj się wydarzyło. Wieczór z Borysem. Pożar. Komisariat. Samochód... Mężczyzna miał zawieść ją do jej mieszkania, ale chyba nie zdążył bo zasnęła w drodze. Wczorajszy dzień był dla niej wyczerpujący. Poprzez natłok wspomnień poczuła ostry ból głowy.
Zeszła na dół, kierując się do miejsca gdzie usłyszała muzykę. Dotarła do kuchni. Przy lodówce stał Borys ubrany w obcisłe czarne spodnie i białą bluzkę. Ania odchrząknęła znacząco, na co mężczyzna odwrócił się gwałtownie.
-Dzień dobry. – powiedział i uśmiechnął się do niej ciepło.
-Hej- odpowiedziała krótko.
-Siądź proszę – wskazał na krzesło znajdujące się przy blacie. – Mam nadzieję, że się wyspałaś i, że to nie ja cie obudziłem.
-Co ja tutaj robię?- zapytała od razu.
 Borys spojrzał na nią i podszedł do stołu stawiając na nim jakieś słoiki, dwa talerze i sztućce.
-Wczoraj, a właściwie to dzisiaj, byłaś wykończona. Zasnęłaś w aucie. Nie miałem serca budzić cię, więc postanowiłem ugościć cię u mnie. Chyba nie masz mi tego za złe? – spojrzał na nią swoimi czekoladowymi oczami.
Ania poczuła, że zaczyna jej się kręcić w głowie, po czym cicho odparła:
-Nie. Dziękuję, że się mną zająłeś.
Nagle kobieta poczuła przyjemny zapach. Zaburczało je w brzuchu. Borys jakby czytając w jej myślach, postawił na stole duży talerz z jedzeniem.
-Naleśniki. Zapraszam. Nie jest to może najbardziej zdrowe i pożywne śniadanie, ale nie wiedziałem co lubisz. A naleśniki wszyscy uwielbiają.
Ania roześmiała się i podeszła do stołu. Borys odsunął jej krzesło i zachęcił do siedzenia.
-Smacznego. – powiedziała powoli i spojrzała na mężczyznę, który usiadł koło niej i nałożył sobie pierwszego, jeszcze gorącego naleśnika.
Po śniadaniu Borys zaczął sprzątać ze stołu, a Ania siedziała na krześle nadal lekko zdezorientowana swoim zachowaniem. Wiedziała, że powinna iść do domu i przebrać się, wziąć prysznic, ale nie miała na to najmniejszej ochoty. Czuła się tak dobrze i bezpiecznie. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Kuchnia, jak i cały dom, była urządzona w nowoczesnym stylu. Dużo przestrzeni i minimalizm, to co dominowało w mieszkaniu. Nagle jej wzrok przykuła ściana, na której znajdowało się parę fotografii przedstawiających małego chłopca. Kobieta podeszła bliżej i zauważyła niesamowite podobieństwo Borysa i dziecka ze zdjęć.
-Kto jest na tych zdjęciach?- zapytała nieśmiało.
Mężczyzna wkładał naczynia do zmywarki, po czym wyprostował się i spojrzał w stronę Ani.
-To mój syn, Orest. – stwierdził.
Kobieta spojrzała zszokowana na Borysa.
-Syn?- powtórzyła.
Borys odpowiedział skinieniem głowy.
-Co cię tak zdziwiło?
-Przepraszam, nie powinnam.- powiedziała szybko. – Muszę już iść.
Anna odwróciła się plecami do rozmówcy i zaczęła kierować się w stronę drzwi wyjściowych.
-Aniu, poczekaj- usłyszała za sobą głos mężczyzny, który ruszył w jej stronę, zatrzymując się przed nią.
-Przepraszam za kłopot. – powiedziała cicho – Sprawa z pożarem trochę mnie wykończyła. Jestem ci za wszystko wdzięczna.
Spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami. On przybliżył swoją twarz do jej ucha i prawie wyszeptał:
-To dla mnie przyjemność.
Adele - Set Fire To The Rain
Anna poczuła ciepło i podniecenie rozchodzące się po jej ciele. Stała osłupiała i wpatrywała się przed siebie. Borys powrócił do wcześniejszej czynności nie spoglądając na zdezorientowaną kobietę.
-Jeśli chodzi o redakcję – kontynuował – zaraz muszę być na komisariacie. Przede mną jeszcze wiele godzin spędzonych w towarzystwie policji.
Mężczyzna westchnął i odwrócił się do Anny.
-Mam do ciebie prośbę. Poczekaj na mnie tutaj, dopóki nie uwinę się ze wszystkim.
Kobieta spojrzała na niego zdziwiona, jednak nic się nie odezwała.
-Kiedy wrócę, ugotuję coś i porozmawiamy. Wiem, że chcesz mnie o coś wypytać.
-Nie mogę tutaj zostać.  – sprzeciwiła się Anna.
-Proszę. Dzisiejsza noc była ciężka.
Borys ponownie podszedł do kobiety.
-Możesz wziąć ciepły prysznic. Naszykowałem ci już ręcznik i jakieś czyste ubrania. Pewnie będą na ciebie za duże, ale zawsze to jakaś odmiana.
Uśmiechnął się dziko, po czym wbił swoje gorące wargi w usta oszołomionej Ani. Poczuł przyjemny dreszcz i wiedział, że jeśli zaraz tego nie przerwie to rzuci się na nią całym ciałem z podniecenia i rozkoszy.
-Zależy mi, żebyś tutaj była, kiedy wrócę. – powiedział, kiedy przestał całować kobietę.
Mężczyzna ominął towarzyszkę, zabrał z szafki przy drzwiach kluczyki do auta i otworzył drzwi. Spojrzał jeszcze raz na Anię, która była odwrócona do niego plecami. Ścisnął mocniej pięść, powstrzymując się przed ponownym pocałowaniem młodej dziennikarki, która niesamowicie działała na jego zmysły. Uśmiechnął się w duchu, po czym przekroczył próg swojego domu.
Siedząc w aucie, Borys spojrzał na siebie w lusterku.
-Jesteś idiotą. – powiedział do siebie i zrezygnowany pokiwał głową. Pomyślał o kobiecie zostawionej w kuchni z tysiącem myśli w głowie. Ten cały pożar i wieść o jego dziecku. To mogło nią wstrząsnąć. On zamiast wesprzeć ją na duchu, zaczął ją całować. Głupek!
Boże!
Miał dziką ochotę jeszcze raz poczuć jej smak ust. Jej zapach.
Rozejrzał się dookoła. Jego uwagę zwrócił telefon leżący na siedzeniu obok. Pomyślał, że zaniesie jej urządzenie, jednak zerknąwszy na zegarek rozmyślił się i ruszył sprzed swojego domu.
*
Anna stała wyprostowana i dotykała ręką lekko czerwonych warg. Usłyszała za sobą trzask zamykanych drzwi i wiedziała, ze jest teraz sama. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, a oczy zabłysnęły na wspomnienie pocałunku. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Taka niekontrolowana reakcja. Od kiedy odeszła od Dawida wiele mężczyzn starało się o jej względy. Ta jednak zawsze starała się być ostrożna i rozważna. Tak było do dzisiaj. Dlaczego od razu po przebudzeniu w obcej sypialni, nie wybiegła z domu? Dlaczego ze spokojem zjadła śniadanie przygotowane przez prawie obcego jej mężczyznę? Prawie obcego... Teraz czuła jakby znali się już bardzo długo. Czuła, że powoli... zakochiwała się w nim.
*
Borys Walczak wszedł powoli do swojego mieszkania, zamykając za sobą drzwi. Już w korytarzu uderzył go mocny zapach parzonej kawy i usłyszał ciche dźwięki muzyki dochodzące z salonu. Skierował się w stronę kanapy położonej na środku dużego i przestronnego pokoju. Ania siedziała, owinięta w ciepły koc, na skraju sofy, opierając się o poduszki. Nie zauważyła, że Borys wrócił. Na jej kolanach leżał album ze zdjęciami. Kobieta popijała gorącą kawę i oglądała zawzięcie fotografie.
-Dostałem ten album jakieś pół roku temu od Oresta. – powiedział Borys i usiadł po drugiej stronie kanapy, przyglądając się kobiecie.
Ania wystraszyła się, kiedy usłyszała głęboki głos mężczyzny. Spojrzała na niego zdezorientowana.
-Przepraszam, że go wzięłam. Nie wiedziałam, że to od twojego syna. – odpowiedziała cicho, po czym zamknęła album.
-Nic się nie stało. Cieszę się, że zostałaś. – Borys uśmiechnął się do niej ciepło.
-Jak sprawy na komisariacie?- zapytała i zaczęła wstawać z kanapy, składając koc i układając go na brzegu siedzenia.
-Wszystko idzie bardzo powoli. Przez najbliższy tydzień nie ma mowy o powrocie do pracy. Zastępczy budynek powinniśmy dostać pod koniec tego miesiąca. Jedno jest pewne, to było podpalenie.- westchnął głośno i zamknął oczy, jakby próbował to wydarzenie wymazać z pamięci.
-Widzę, że jesteś zmęczony. Powinnam już wracać do siebie.
-Nie ma mowy. – sprzeciwił się mężczyzna, wstając szybko z sofy. – Zaraz ugotuję coś ciepłego i porozmawiamy.
Borys zaczął kierować się w stronę kuchni, jednak zatrzymał się po chwili, przypominając sobie o czymś. Odwrócił się do kobiety i wyjął z kieszeni jej telefon.
-Zapomniałbym. Musiał ci wypaść wczoraj w samochodzie. – podszedł do niej i podał zgubę, po czym powrócił do kuchni.
Ania spojrzała na wyświetlacz i zobaczyła 11 nieodebranych połączeń. Trzy były od przyjaciółki Kasi. Pewnie chciała dowiedzieć się, co z pożarem. Jedna widomość od Wojtka z prośbą skontaktowania się z nim. Reszta należała do Dawida, jej byłego męża. I wtedy Ania poczuła, że nogi uginają się pod nią. Przypomniała sobie wczorajszą rozmowę z mężczyzną. „Anka, oni są nieobliczalni! Wiedzą o nas wszystko.”
Kobieta usiadła ciężko na kanapie. Czuła, ze robi jej się słabo. Czy jej przypuszczenia mogą być prawdziwe...?
-Aniu, stało się coś? Strasznie zbladłaś. – podszedł do niej zaniepokojony Borys.
Widząc jej wystraszoną minę, ukucnął przed nią i spojrzał w oczy.
-Dobrze się czujesz? – spytał zatroskany, łapiąc kobietę za lekko drżące dłonie.
-Chyba wiem, kto mógł przyczynić się do pożaru. – szepnęła, po czym mocno zacisnęła powieki, nie chcąc uronić ani jednej łzy. 

_________________________________________
Przepraszam za błędy i za długą nieobecność. 
Zapraszam do komentowania i obserwowania. 
Pozdrawiam!