Ania pojawiła się w pracy bardzo wcześnie, razem ze swoim gigantycznym bólem głowy, spowodowanym dużą ilością alkoholu. Poprzedniego wieczoru, ona i jej przyjaciele, mieli co świętować. Kasia Broszczyk zostanie mamą! Dla młodej pani redaktor był to ogromne, ale również miłe zaskoczenie. Kiedy była jeszcze zamężna nie planowała dzieci. Wolała, żeby Dawid, jej były mąż, zajął się karierą. Dopiero po rozwodzie zrozumiała jak dobrze zrobiła, że nie zapragnęła mieć z nim potomstwa.
-Dzień dobry panie Marku. –powitała recepcjonistę.
-Witam pani Aniu. A co dzisiaj tak wcześnie? –zapytał.
-Nie mogłam spać. – odpowiedziała z uśmiechem dziennikarka, łapiąc się za głowę.
-Tu jest dla pani korespondencja. Proszę powiedzieć co mam odesłać, a co zostawić? - powiedział, podając kobiecie plik listów zaadresowanych do redakcji.
Nagle przy recepcji pojawiła się wysoka brunetka. Była ubrana w obcisłą sukienkę przed kolana i ciemny żakiet. Miała długie ciemnobrązowe włosy, które opadały lekko na jej ramiona.
-Czy zastałam Borysa Walczaka?- zapytała. Miała rosyjski akcent, co od razu przykuło uwagę portiera i redaktorki.
-Niestety. Jest dopiero 6.40, a pan Walczak pojawia się redakcji po 7. – odpowiedział uprzejmie Marek.
Ania starała się przeglądać koperty, jednak ciężko było jej się skupić, stojąc koło takiej piękności. Nie mogła odeprzeć wrażenia, ze skądś ją zna.
-No dobrze. W takim razie, czy mogłabym poczekać na niego w jego biurze?- zapytała ponownie.
-To niemożliwe. Jednak może skorzystać pani z konferencyjnej.
Kobieta rozejrzała się dookoła, jakby szukała kogoś kto mógłby wskazać jej to miejsce.
-Ja panią zaprowadzę. –wtrąciła się Ania, spoglądając to na kobietę, to na portiera.
-A pani to..?-zapytała.
-Anna Tyszko, redaktorka pisma „Eden”. – odpowiedziała z uśmiechem i podała dłoń towarzyszce.
-Karina Aleksandrowa, znajoma Borysa – odpowiedziała krótko.
Wsiadły do windy nic nie mówiąc. Ania była trochę niższa od Kariny, jednak obydwie były równie piękne.
Nagle do młodej dziennikarki dotarło z kim miała przyjemność rozmawiać.
-Pani jest modelką i dyrektorem artystycznym tego rosyjskiego pisma. –zagadnęła Anka.
-Byłam modelką.- wtrąciła Karina. - Miałam długą przerwę, a teraz staram się powrócić do zawodu.
Ania pokiwała głową na znak zrozumienia. Doprowadziła gościa do sali konferencyjnej, gdzie poprosiła o zajęcie wolnego miejsca i poczekanie na Borysa.
Kiedy młoda dziennikarka usiadła za swoim biurkiem, była sama w całym biurze. Zastanawiała się po co sama Aleksandrowa przybyła do ich redakcji. Czyżby to była kolejna koleżanka Walczaka, z którą zostanie przeprowadzony ekskluzywny wywiad? Jeśli tak, kto miałby go przeprowadzić?
Kiedy Anna Tyszko błąkała daleko w obłokach, do jej biurka podeszła Kasia z płaszczem zawieszonym na ramieniu i torba w ręku.
-Co to za żyrafa siedzi w konferencyjnej?- zapytała przyjaciółkę siadając naprzeciw niej.
-Nie poznałaś Aleksandrowej Kariny? Modelka z pierwszych stron gazet. –odpowiedziała nieco poirytowana pytanie.
-To ona? – Kasia nie mogła uwierzyć kogo przed chwilą spotkała. – A na co ona czeka?
-Raczej na kogo. To koleżanka Walczaka.
-Kolejny sławny znajomy naszego redaktora naczelnego.- skomentowała Kaśka.
-Nie bądź złośliwa. Lepiej powiedz czy Rafał wie o dziecku? – zapytała i uśmiechnęła się szeroko.
-Jeszcze nie. Mam zamiar powiedzieć mu jutro. Oczywiście jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli.
-Na pewno. – pocieszyła przyjaciółkę i włączyła swojego laptopa, starając się powrócić do pracy.
*
Borys Walczak wyszedł ze swojego domu szybkim i pewnym krokiem. Mieszkał na osiedlu domków bliźniaczych, zaliczających się do tych, gdzie był mały ogródek, drugie piętro na poddaszu oraz garaż na dwa samochody.
Wsiadł do swojego czarnego bmw x6 i włączył swoja ulubione płytę z piosenkami pewnej kanadyjskiej grupy. Nacinał pedał gazu i ruszył przed siebie, zostawiając za sobą kłęby dymu. Spojrzał na zegarek i pokiwał głową, po czym wyciągnął z kieszeni telefon i wykręcił numer Kariny.
„Wyzywany abonent jest poza zasięgiem sieci” usłyszał w słuchawce i położył komórkę na siedzeniu obok.
Podjechał pod biuro i zaparkował na sowim miejscu. Wychodząc z pojazdu dostrzegł coś co go zdziwiło i trochę zdenerwowało.
Po drugiej stronie ulicy stał srebrny Audi r8 – auto Kariny. Czym prędzej podbiegł do drzwi budynku i wpadł do środka nie zatrzymując się, tak jak to robił zawsze, przy recepcji. Postanowił pobiec schodami, wiedząc, że winda może być zajęta.
Pospiesznie przebiegł przez korytarz nie rozglądając się na boki.
-Miałaś mnie poinformować kiedy przyjedziesz do Polski. – zakomunikował, wpadając do sali konferencyjnej.
Karina powili obróciła się na krześle i spojrzała mężczyźnie w oczy, uśmiechając się delikatnie.
-Przepraszam. Chciałam zrobić ci niespodziankę. – powiedziała, po czym wstała.
-Masz wyłączoną komórkę.
-Naprawdę?- powiedziała ironicznym tonem, przybliżając się nieznacznie do Borysa. Na jej twarzy zagościł znienawidzony przez mężczyznę uśmiech. Była przy tym taka pewna siebie i odważna.
-Gdybyś powiedziała wcześniej, że przyjeżdżacie, przygotowałbym się. Gdzie jest Orest?
-U Weroniki. – odpowiedziała krótko Karina i odsunęła się od mężczyzny, opierając się o stół.
Weronika była przyjaciółką Kariny już od wielu lat. Poznały się we Francji, kiedy to pracowały wspólnie przy pracy nad okładką francuskiego magazynu mody. Zawsze kiedy kobieta przyjeżdżała do Polski, mogła nocować u przyjaciółki, zostawiając syna pod bezpieczną opieką ojca.
-Na ile przyjechaliście?- zapytał Borys, siadając na fotelu i bacznie obserwując towarzyszkę.
-Czy to jest wywiad, panie redaktorze?- Karina pochyliła się nad Borysem. Byli bardzo blisko siebie. Mężczyzna czuł co knuje kobieta, więc odsunął się od niej na bezpieczna odległość.
-Nie, to nie jest wywiad. – powiedział i wstał z krzesła. – Przyjedźcie do mnie jutro wieczorem. Będę na was czekał.
Zakomunikował i opuścił salę konferencyjną, zostawiając w niej trochę oszołomioną kobietę.
*
-Widziałaś jak szybko wyszedł z konferencyjnej?- zapytała Kasia swoją przyjaciółkę przybliżając swoje usta do jej ucha, tak aby nie musiała wypowiadać tego zdania głośno.
-Nie zwróciłam uwagi. – odpowiedziała poważnie Ania i zaczęła przeglądać papiery znajdujące się na jej biurku.
-Nie udawaj, że cię to nie obchodzi. – zauważyła Kaśka prostując się na krześle i patrząc w oczy towarzyszce.
Ania pokiwała znacząco głową, na znak, że jej przyjaciółka się myli.
-Przepraszam, ale muszę zanieść te papiery Borysowi. – wskazała na plik dokumentów i wstała z miejsca. Kasia uśmiechnęła się, myśląc, że koleżanka idzie do biura redaktora naczelnego zdobyć informację na temat jego gościa.
Ania zapukała ostrożnie w grube drewniane drzwi.
-Proszę. –usłyszała z środka stłumiony głos.
Kiedy weszła ujrzała mężczyznę opierającego się rękoma o parapet. Był odwrócony do niej plecami, więc nie mogła ujrzeć jego twarzy.
-Przyniosłam te dokumenty o które wczoraj prosiłeś. – powiedziała cicho i podeszła do biurka, zostawiając papiery na stoliku.
Kiedy Borys usłyszał głos Ani, odwrócił się szybko i spojrzał na nią. Poczuł, że robi mu się gorąco. Jej sposób chodzenia, mowa ciała, zapach. To wszystko doprowadzało go do prawdziwego wrzenia.
-Poczekaj chwilę. Usiądź. – poprosił i sam zasiadł za biurkiem.
-Słucham. – Ania wysłuchała szefa.
-Wiem, że wszyscy w redakcji zastanawiają się, co w biurze robiła Karina Aleksandrowa. – zaczął rozmowę. – Chciałem zapewnić cię, że...
-Przepraszam Borysie, ale to nie jest moja sprawa. Nie musisz mi się tłumaczyć. – przerwała mu Ania.
Mężczyzna kiwną ł głową i kontynuował:
-To moja znajoma z dawnych lat. Przyjechała zobaczyć się z przyjaciółmi z polski, więc zawitała miedzy innymi do mnie.
-To miło z jej strony. – stwierdziła kobieta obojętnym głosem.
Nagle ich uszu dobiegł dźwięk dzwoniącego telefonu. Ania wyjęła komórkę z kieszeni i spojrzała na wyświetlacz: „nieznany numer”.
-Przepraszam. Muszę odebrać.- powiedziała i pospiesznie wyszła z biura Walczaka.
Kiedy znalazła się na pustym korytarzu nacisnęła przycisk z zieloną słuchawką i przedstawiła się.
-Anna Tyszko, redaktorka pisma ”Eden”. Słucham.
-Aniu musimy się spotkać. – odpowiedział zdyszany głos w słuchawce.
-Dawid? O co ci chodzi?- spytała kobieta.
-Musisz mi pomóc. Potrzebuję tych pieniędzy! Słyszysz?!-krzyczał.
-Nie ma mowy. Ja nic nie muszę Dawidzie. Już nie jesteśmy małżeństwem, pamiętasz?
-Anka, oni są nieobliczalni!
-Jacy oni?- zapytała zdezorientowana.
-Za godzinę w „Caffe Heaven” niedaleko dworca. – zakomunikował Dawid.
-Nigdzie nie idę. Dawid, musisz poradzić sobie sam. Przepraszam. –powiedziała i rozłączyła się.
Nie wiedziała co ma myśleć o tej dziwacznej rozmowie. Oddychając głęboko oparła się o ścianę i przymknęła oczy.
*
Borys Walczak stał w windzie, czekając na zamknięcie się drzwi. Nagle usłyszał głos dobiegający z oddali i stukot obcasów.
-Poczekaj!- krzyknęła Ania, biegnąca w stronę mężczyzny.
Borys przytrzymał drzwi do windy i przepuścił zdyszaną kobietę.
-Dziękuję. – uśmiechnęła się do towarzysza.
-Jestem pełen podziwu na twój szybki bieg w tych butach. - Borys wskazał na wysokie szpilki Ani i również uśmiechnął się.
-Kwestia przyzwyczajenia. – odpowiedziała.
Kiedy usłyszeli dźwięk stającej widny stanęli bliżej drzwi i już się nie odzywali. Obydwoje pożegnali portiera i wyszli przed budynek.
-Jestem pełna podziwu, że te szybkie auta nie nudzą się wam – mężczyzną.- powiedziała Ania , wskazując na samochód Walczaka. Obydwoje roześmiali się, stojąc na parkingu redakcji.
-Może chcesz się przekonać dlaczego te auta są takie fascynujące. Zapraszam na przejażdżkę. – zaproponował Borys, domyślając się odpowiedzi swojej koleżanki.
-Dobrze. – odpowiedziała i wyprzedziła mężczyznę, zostawiając go z szeroko otwartymi oczami.
Borys, zaskoczony odpowiedzią, otworzył drzwi Ani, po czym sam zajął miejsce kierowcy.
-To gdzie zmierzamy?- zapytał, kiedy już się trochę uspokoił.
- Grunwaldzka 16. – powiedziała krótko adres.
Borys udał obrażoną minę i ruszył sprzed budynku.
-A nie możemy wybrać się gdzieś do kawiarni?- zapytał zrezygnowany.
-Niestety.- odpowiedziała.
Ania czuła się inaczej, jadąc w jednym samochodzie z Borysem. Wcześniej krępowało ją jego zachowanie, wstydziła się spojrzeć na niego, teraz czuła się rozluźniona i zadowolona.
- Wejdziesz na kawę?- zapytała Ania, kiedy podjechali pod kamienicę.
-Ja? – zapytał zdezorientowany Borys. Nie wiedział jak ma się zachować. Jeszcze dziś rano czuł, że Ania nie jest nastawiona do niego przyjacielsko. A tera? Ta kobieta coraz bardziej go zaskakiwała.
-Wspominałeś coś, że masz ochotę pojechać do kawiarni. Ja proponuję ci najlepszą kawę w całej Warszawie, zrobiona przeze mnie. – powiedziała i roześmiała się.
Borys szybko wyszedł z auta, otworzył Ani drzwi i pomógł wysiąść z pojazdu.
-Prowadź. – powiedział i uśmiechnął się szeroko.
*
-Kawa z mlekiem plus dwie łyżki cukru. – powiedziała Ania i postawiła na stoliku dwa kubki z gorącą kawą.
Siedzieli na tarasie, oglądając zachodzące słońce.
-Masz tutaj niesamowite widoki. – powiedział Borys.
-Widoki są ładne, ale nie wynagradzają mi mojego małego mieszkanka. Ty pewnie mieszkasz w wielkiej willi, strzeżonej przez umięśnionych goryli, gotowych zabić każdego kto wkradnie się do posiadłości pana Walczaka.
Borys zaśmiał się i upił łyk kawy.
-Nie do końca. – odpowiedział.
Rozmawiali tak długo, co chwila śmiejąc się i pijąc kawę.
-Przepraszam, że nie poczęstowałam cię jakimś pysznym deserem, ale nie miałam czasu zrobić zakupów. – powiedziała Ania, kiedy zauważyła, że Borys złapał ostatni łyk swojego napoju.
-Nic nie szkodzi. Twoja kawa była wyśmienita. I zgadzam się, że to najlepszy napój w całej Warszawie. Zaryzykowałbym nawet stwierdzeniem, że na całym globem. A bywało się tu i ówdzie.
Ania uśmiechnęła się.
-Muszę się już zbierać. Dziękuję za miły wieczór Aniu. – wstał i podszedł do kobiety. Zbliżył się do jej twarzy, chcąc pocałować jej policzek, jednak dźwięk dzwoniącego telefonu przerwał mu.
-Przepraszam. – powiedział i wszedł do mieszkania odbierając telefon. Ania wstała z fotela i głośno wciągnęła powietrze. Nadal z uśmiechem na twarzy zaczęła zbierać kubki z zamiarem wyniesienia ich do kuchni, kiedy w drzwiach stanął zdenerwowany Borys i oznajmił zimnym głosem:
-W redakcji był pożar.