czwartek, czerwca 16

Rozdział 7


Ania pojawiła się w pracy bardzo wcześnie, razem ze swoim gigantycznym bólem głowy, spowodowanym dużą ilością alkoholu. Poprzedniego wieczoru, ona i jej przyjaciele, mieli co świętować. Kasia Broszczyk zostanie mamą! Dla młodej pani redaktor był to ogromne, ale również miłe zaskoczenie. Kiedy była jeszcze zamężna nie planowała dzieci. Wolała, żeby Dawid, jej były mąż, zajął się karierą. Dopiero po rozwodzie zrozumiała jak dobrze zrobiła, że nie zapragnęła mieć z nim potomstwa.
-Dzień dobry panie Marku. –powitała recepcjonistę.
-Witam pani Aniu. A co dzisiaj tak wcześnie? –zapytał.
-Nie mogłam spać. – odpowiedziała z uśmiechem dziennikarka, łapiąc się za głowę.  
-Tu jest dla pani korespondencja. Proszę powiedzieć co mam odesłać, a co zostawić? - powiedział, podając kobiecie plik listów zaadresowanych do redakcji.
Nagle przy recepcji pojawiła się wysoka brunetka. Była ubrana w obcisłą sukienkę przed kolana i ciemny żakiet. Miała długie ciemnobrązowe włosy, które opadały lekko na jej ramiona.
-Czy zastałam Borysa Walczaka?- zapytała. Miała rosyjski akcent, co od razu przykuło uwagę portiera i redaktorki.
-Niestety. Jest dopiero 6.40, a pan Walczak pojawia się redakcji po 7. – odpowiedział uprzejmie Marek.
Ania starała się przeglądać koperty, jednak ciężko było jej się skupić, stojąc koło takiej piękności. Nie mogła odeprzeć wrażenia, ze skądś ją zna.
-No dobrze. W takim razie, czy mogłabym poczekać na niego w jego biurze?- zapytała ponownie.
-To niemożliwe. Jednak może skorzystać pani z konferencyjnej.
Kobieta rozejrzała się dookoła, jakby szukała kogoś kto mógłby wskazać jej to miejsce.
-Ja panią zaprowadzę. –wtrąciła się Ania, spoglądając to na kobietę, to na portiera.
-A pani to..?-zapytała.
-Anna Tyszko, redaktorka pisma „Eden”. – odpowiedziała z uśmiechem i podała dłoń towarzyszce.
-Karina Aleksandrowa, znajoma Borysa – odpowiedziała krótko.
Wsiadły do windy nic nie mówiąc. Ania była trochę niższa od Kariny, jednak obydwie były równie piękne.
Nagle do młodej dziennikarki dotarło z kim miała przyjemność rozmawiać.
-Pani jest modelką i dyrektorem artystycznym tego rosyjskiego pisma. –zagadnęła Anka.
-Byłam modelką.- wtrąciła Karina. - Miałam długą przerwę, a teraz staram się powrócić do zawodu.
Ania pokiwała głową na znak zrozumienia. Doprowadziła gościa do sali konferencyjnej, gdzie poprosiła o zajęcie wolnego miejsca i poczekanie na Borysa.
Kiedy młoda dziennikarka usiadła za swoim biurkiem, była sama w całym biurze. Zastanawiała się po co sama Aleksandrowa przybyła do ich redakcji. Czyżby to była kolejna koleżanka Walczaka, z którą zostanie przeprowadzony ekskluzywny wywiad? Jeśli tak, kto miałby go przeprowadzić?
Kiedy Anna Tyszko błąkała daleko w obłokach, do jej biurka podeszła Kasia z płaszczem zawieszonym na ramieniu i torba w ręku.
-Co to za żyrafa siedzi w konferencyjnej?- zapytała przyjaciółkę siadając naprzeciw niej.
-Nie poznałaś Aleksandrowej Kariny? Modelka z pierwszych stron gazet. –odpowiedziała nieco poirytowana pytanie.
-To ona? – Kasia nie mogła uwierzyć kogo przed chwilą spotkała. – A na co ona czeka?
-Raczej na kogo. To koleżanka Walczaka.
-Kolejny sławny znajomy naszego redaktora naczelnego.- skomentowała Kaśka.
-Nie bądź złośliwa. Lepiej powiedz czy Rafał wie o dziecku? – zapytała i uśmiechnęła się szeroko.
-Jeszcze nie. Mam zamiar powiedzieć mu jutro. Oczywiście jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli.
-Na pewno. – pocieszyła przyjaciółkę i włączyła swojego laptopa, starając się powrócić do pracy.
*
Borys Walczak wyszedł ze swojego domu szybkim i pewnym krokiem. Mieszkał na osiedlu domków bliźniaczych, zaliczających się do tych, gdzie był mały ogródek,  drugie piętro na poddaszu oraz garaż na dwa samochody.
Wsiadł do swojego czarnego bmw x6 i włączył swoja ulubione płytę z piosenkami pewnej kanadyjskiej grupy. Nacinał pedał gazu i ruszył przed siebie, zostawiając za sobą kłęby dymu. Spojrzał na zegarek i pokiwał głową, po czym wyciągnął z kieszeni telefon i wykręcił numer Kariny.
„Wyzywany abonent jest poza zasięgiem sieci” usłyszał w słuchawce i położył komórkę na siedzeniu obok.
Podjechał pod biuro i zaparkował na sowim miejscu. Wychodząc z pojazdu dostrzegł coś co go zdziwiło i trochę zdenerwowało.
Po drugiej stronie ulicy stał srebrny Audi r8 – auto Kariny. Czym prędzej podbiegł do drzwi budynku i wpadł do środka nie zatrzymując się, tak jak to robił zawsze, przy recepcji. Postanowił pobiec schodami, wiedząc, że winda może być zajęta.
Pospiesznie przebiegł przez korytarz nie rozglądając się na boki.
-Miałaś mnie poinformować kiedy przyjedziesz do Polski. – zakomunikował, wpadając do sali konferencyjnej.
Karina powili obróciła się na krześle i spojrzała mężczyźnie w oczy, uśmiechając się delikatnie.
-Przepraszam. Chciałam zrobić ci niespodziankę. – powiedziała, po czym wstała.
-Masz wyłączoną komórkę.
-Naprawdę?- powiedziała ironicznym tonem, przybliżając się nieznacznie do Borysa. Na jej twarzy zagościł znienawidzony przez mężczyznę uśmiech. Była przy tym taka pewna siebie i odważna.
-Gdybyś powiedziała wcześniej, że przyjeżdżacie, przygotowałbym się. Gdzie jest Orest?
-U Weroniki. – odpowiedziała krótko Karina i odsunęła się od mężczyzny, opierając się o stół.
Weronika była przyjaciółką Kariny już od wielu lat. Poznały się we Francji, kiedy to pracowały wspólnie przy pracy nad okładką francuskiego magazynu mody. Zawsze kiedy kobieta przyjeżdżała do Polski, mogła nocować u przyjaciółki, zostawiając syna pod bezpieczną opieką ojca.
-Na ile przyjechaliście?- zapytał Borys, siadając na fotelu i bacznie obserwując towarzyszkę.
-Czy to jest wywiad, panie redaktorze?- Karina pochyliła się nad Borysem. Byli bardzo blisko siebie. Mężczyzna czuł co knuje kobieta, więc odsunął się od niej na bezpieczna odległość.
-Nie, to nie jest wywiad. – powiedział i wstał z krzesła. – Przyjedźcie do mnie jutro wieczorem. Będę na was czekał.
Zakomunikował i opuścił salę konferencyjną, zostawiając w niej trochę oszołomioną kobietę.
*
-Widziałaś jak szybko wyszedł z konferencyjnej?- zapytała Kasia swoją przyjaciółkę przybliżając swoje usta do jej ucha, tak aby nie musiała wypowiadać tego zdania głośno.
-Nie zwróciłam uwagi. – odpowiedziała poważnie Ania i zaczęła przeglądać papiery znajdujące się na jej biurku.
-Nie udawaj, że cię to nie obchodzi. – zauważyła Kaśka prostując się na krześle i patrząc w oczy towarzyszce.
Ania pokiwała znacząco głową, na znak, że jej przyjaciółka się myli.
-Przepraszam, ale muszę zanieść te papiery Borysowi. – wskazała na plik dokumentów i wstała z miejsca. Kasia uśmiechnęła się, myśląc, że koleżanka idzie do biura redaktora naczelnego zdobyć informację na temat jego gościa.
Ania zapukała ostrożnie w grube drewniane drzwi.
-Proszę.  –usłyszała z środka stłumiony głos.
Kiedy weszła ujrzała mężczyznę opierającego się rękoma o parapet. Był odwrócony do niej plecami, więc nie mogła ujrzeć jego twarzy.
-Przyniosłam te dokumenty o które wczoraj prosiłeś. – powiedziała cicho i podeszła do biurka, zostawiając papiery na stoliku.
Kiedy Borys usłyszał głos Ani, odwrócił się szybko i spojrzał na nią. Poczuł, że robi mu się gorąco. Jej sposób chodzenia, mowa ciała, zapach. To wszystko doprowadzało go do prawdziwego wrzenia.
-Poczekaj chwilę. Usiądź. – poprosił i sam zasiadł za biurkiem.
-Słucham. – Ania wysłuchała szefa.
-Wiem, że wszyscy w redakcji zastanawiają się, co w biurze robiła Karina Aleksandrowa. – zaczął rozmowę. – Chciałem zapewnić cię, że...
-Przepraszam Borysie, ale to nie jest moja sprawa. Nie musisz mi się tłumaczyć. – przerwała mu Ania.
Mężczyzna kiwną ł głową i kontynuował:
-To moja znajoma z dawnych lat. Przyjechała zobaczyć się z przyjaciółmi z polski, więc zawitała miedzy innymi do mnie.
-To miło z jej strony. – stwierdziła kobieta obojętnym głosem.
Nagle ich uszu dobiegł dźwięk dzwoniącego telefonu. Ania wyjęła komórkę z kieszeni i spojrzała na wyświetlacz: „nieznany numer”.
-Przepraszam. Muszę odebrać.- powiedziała i pospiesznie wyszła z biura Walczaka.
Kiedy znalazła się na pustym korytarzu nacisnęła przycisk z zieloną słuchawką i przedstawiła się.
-Anna Tyszko, redaktorka pisma ”Eden”. Słucham.
-Aniu musimy się spotkać. – odpowiedział zdyszany głos w słuchawce.
-Dawid? O co ci chodzi?- spytała  kobieta.
-Musisz mi pomóc. Potrzebuję tych pieniędzy! Słyszysz?!-krzyczał.
-Nie ma mowy. Ja nic nie muszę Dawidzie. Już nie jesteśmy małżeństwem, pamiętasz?
-Anka, oni są nieobliczalni!
-Jacy oni?- zapytała zdezorientowana.
-Za godzinę w „Caffe Heaven” niedaleko dworca. – zakomunikował Dawid.
-Nigdzie nie idę. Dawid, musisz poradzić sobie sam. Przepraszam.  –powiedziała i rozłączyła się.
Nie wiedziała co ma myśleć o tej dziwacznej rozmowie. Oddychając głęboko oparła się o ścianę i przymknęła oczy.
*
Borys Walczak stał w windzie, czekając na zamknięcie się drzwi. Nagle usłyszał głos dobiegający z oddali i stukot obcasów.
-Poczekaj!- krzyknęła Ania, biegnąca w stronę mężczyzny.
Borys przytrzymał drzwi do windy i przepuścił zdyszaną kobietę.
-Dziękuję. – uśmiechnęła się do towarzysza.
-Jestem pełen podziwu na twój szybki bieg w tych butach. - Borys wskazał na wysokie szpilki Ani i również uśmiechnął się.
-Kwestia przyzwyczajenia. – odpowiedziała.
Kiedy usłyszeli dźwięk stającej widny stanęli bliżej drzwi i już się nie odzywali. Obydwoje pożegnali portiera i wyszli przed budynek.
-Jestem pełna podziwu, że te szybkie auta nie nudzą się wam – mężczyzną.- powiedziała Ania , wskazując na samochód Walczaka. Obydwoje roześmiali się, stojąc na parkingu redakcji.
-Może chcesz się przekonać dlaczego te auta są takie fascynujące. Zapraszam na przejażdżkę. – zaproponował Borys, domyślając się odpowiedzi swojej koleżanki.
-Dobrze. – odpowiedziała i wyprzedziła mężczyznę, zostawiając go z szeroko otwartymi oczami.
Borys, zaskoczony odpowiedzią, otworzył drzwi Ani, po czym sam zajął miejsce kierowcy.
-To gdzie zmierzamy?-  zapytał, kiedy już się trochę uspokoił.
- Grunwaldzka 16. – powiedziała krótko adres.
Borys udał obrażoną minę i ruszył sprzed budynku.
-A nie możemy wybrać się gdzieś do kawiarni?- zapytał zrezygnowany.
-Niestety.- odpowiedziała.
Ania czuła się inaczej, jadąc w jednym samochodzie z Borysem. Wcześniej krępowało ją jego zachowanie, wstydziła się spojrzeć na niego, teraz czuła się rozluźniona i zadowolona.
- Wejdziesz na kawę?- zapytała Ania, kiedy podjechali pod kamienicę.
-Ja? – zapytał zdezorientowany Borys. Nie wiedział jak ma się zachować. Jeszcze dziś rano czuł, że Ania nie jest nastawiona do niego przyjacielsko. A tera? Ta kobieta coraz bardziej go zaskakiwała.
-Wspominałeś coś, że masz ochotę pojechać do kawiarni. Ja proponuję ci najlepszą kawę w całej Warszawie, zrobiona przeze mnie. – powiedziała i roześmiała się.
Borys szybko wyszedł z auta, otworzył Ani drzwi i pomógł wysiąść z pojazdu.
-Prowadź. – powiedział i uśmiechnął się szeroko.
*
-Kawa z mlekiem plus dwie łyżki cukru. – powiedziała Ania i postawiła na stoliku dwa kubki z gorącą kawą.
Siedzieli na tarasie, oglądając zachodzące słońce.
-Masz tutaj niesamowite widoki. – powiedział Borys.
-Widoki są ładne, ale nie wynagradzają mi mojego małego mieszkanka. Ty pewnie mieszkasz w wielkiej willi, strzeżonej przez umięśnionych goryli, gotowych zabić każdego kto wkradnie się do posiadłości pana Walczaka.
Borys zaśmiał się i upił łyk kawy.
-Nie do końca. – odpowiedział.
Rozmawiali tak długo, co chwila śmiejąc się i pijąc kawę.
-Przepraszam, że nie poczęstowałam cię jakimś pysznym deserem, ale nie miałam czasu zrobić zakupów. – powiedziała Ania, kiedy zauważyła, że Borys złapał ostatni łyk swojego napoju.
-Nic nie szkodzi. Twoja kawa była wyśmienita. I zgadzam się, że to najlepszy napój w całej Warszawie. Zaryzykowałbym nawet stwierdzeniem, że na całym globem. A bywało się tu i ówdzie.
Ania uśmiechnęła się.
-Muszę się już zbierać. Dziękuję za miły wieczór Aniu. – wstał i podszedł do kobiety. Zbliżył się do jej twarzy, chcąc pocałować jej policzek, jednak dźwięk dzwoniącego telefonu przerwał mu.
-Przepraszam. – powiedział i wszedł do mieszkania odbierając telefon. Ania wstała z fotela i głośno wciągnęła powietrze. Nadal z uśmiechem na twarzy zaczęła zbierać kubki z zamiarem wyniesienia ich  do kuchni, kiedy w drzwiach stanął zdenerwowany Borys i oznajmił zimnym głosem:
-W redakcji był pożar.

wtorek, czerwca 14

Rozdział 6


-Przepraszam. Muszę już iść.-powiedziała Anna, zdając sobie sprawę ze swojego głupiego, jak przypuszczała, zachowania.
Zabrała torbę wiszącą na krześle i praktycznie wybiegła z kawiarni, zostawiając Borysa samego z dwoma gorącymi jeszcze napojami. Zdezorientowany rozejrzał się dookoła. Postanowił jednak nie biec za młodą redaktorką.
*
Ania Tyszko wyszła z cukierni, nie oglądając się na pozostawionego w budynku mężczyznę. Starała się skupić myśli na czymś innym niż na sytuacji jaka miała miejsce przed momentem.
Kierując się warszawskimi ulicami, prowadzącymi do redakcji pisma „Eden”, wyjęła telefon z torebki, po czym wybrała numer.
-Cześć kochana-odezwał się głos w słuchawce po paru sygnałach.
-Cześć Wojtek. Mam do ciebie niewielką prośbę.
-Słucham.- odpowiedział zaciekawiony przyjaciel.
-Mógłbyś zjawić się u mnie dzisiaj wieczorem? Z góry uprzedzam, że to dla mnie ważne. - powiedziała Ania oczekując odpowiedzi.
-No dobrze. Będę o 7. A ty nie jesteś czasem w pracy? – zapytał
-Byłam na... opowiem ci wieczorem.-odpowiedziała zakłopotana.
-To do zobaczenia. Wezmę ze sobą wino.
Wojtek zakończył szybko rozmowę usłyszawszy dzwonek na lekcje.
Kiedy Ania weszła do biura wszyscy pracownicy wpatrywali się w nią z zaciekawieniem. Wszyscy... prócz Kasi. Młoda redaktorka od razu zauważyła dziwne zachowanie przyjaciółki – ze zwieszoną głowa udawała, że porządkuje jakieś papiery. Anna postanowiła przejść spokojnie obok kobiety, nie odzywając się do niej. Musiała przyznać przed samą sobą, że to co powiedziała o niej Kaśka było wyjątkowo bolesne.
- Byłaś gdzieś sama z Walczakiem?- zapytała Magda, podchodząc do dziewczyny z kubkiem kawy i siadając naprzeciw niej. Magdalena Miksa, w redakcji była dyrektorem artystycznym i największą plotkarą.
-Tak.-odpowiedziała krótko Anka odwracając wzrok od rozmówczyni.
-I..?
Ania uśmiechnęła się szeroko, po czym powiedziała powoli:
-Magda, to chyba nie twoja sprawa.
Oburzona kobieta wstała pośpiesznie i odwróciła się napięcie, zmierzając w kierunku swojego biurka.
-Dobrze jej powiedziałaś-skomentowała Kasia, która przysłuchiwała się krótkiej wymianie zdań. Ania tylko popatrzyła na nią przez chwilę, wzruszyła ramionami i powróciła do swoich zajęć.
*
-Panie Marku, proszę nie wpuszczać do mnie nikogo do końca dnia. – powiedział Borys do portiera, znajdującego się na parterze w budynku redakcji.
-Dobrze, proszę pana- odpowiedział spokojnie mężczyzna.
Walczak zaczął kierować się w stronę windy, jednak po chwili zatrzymał się i powrócił do wcześniejszego miejsca.
-Czy jest do mnie jakaś poczta? –zapytał.
-Nie. Był tylko jeden telefon od jakieś kobiety, ale nie chciała się przedstawić.
Borys kiwnął głową i zawrócił w stronę wyjścia z budynku. Kroczył szybko i stanowczo z podniesioną głową. Nie rozglądając się za sobą, wszedł do swojego samochodu, stojącego na parkingu przed biurem i wyciągnął telefon z kieszeni. Włączył menu – kontakty i strzałką kierował w dół listy. Zatrzymał się na użytkowniku Karina i wcisnął zieloną słuchawkę, jednak po pierwszym sygnale rozłączył się i wcisnął pedał gazu.
*
Nad Warszawą zawisły ciemne i duże chmury, zwiastujące deszczowy wieczór.
Anna Tyszko po przyjściu z pracy od razu zaczęła sprzątać mieszkanie. Przygotowała pyszne smakołyki  i w całym pokoju gościnnym  zapaliła świece, które rozświetliły miejsce przygotowane na przyjście przyjaciela.
Kiedy do drzwi zadzwonił dzwonek, Ania szybko podbiegła do nich i bez zastanowienia otworzyła. Kiedy zobaczyła uśmiechniętą twarz towarzysza poczuła ulgę, że po całym ciężkim dniu będzie się mogła się komuś wypłakać.
-Witaj Anno! Z powodu jakże pięknej pogody postanowiłem kupić, nie jedną, a dwie butelki pysznego wina!- praktycznie krzyknął, kiedy tylko przekroczył progi mieszkania.
-Wojtuś. Jak miło z twojej strony. Ja również pomyślałam o pogodzie i tak jak ty przygotowałam się – powiedziała wskazując ręką na dwie butelki wina, które stały na kuchennej szafce.
-Przed nami długa noc.- mruknął mężczyzna i usiadł wygodnie na kanapie.
Ania nalała wina do wysokich kieliszków, włączyła cicho muzykę i usiadła obok przyjaciela.
-Opowiadaj. -zażądał Wojtek.
-Dostałam dzisiaj zlecenie na spory międzynarodowy projekt – ekskluzywny wywiad ze znanym fotografem. –zaczęła posępnie.
-No to powinniśmy to oblać –krzyknął mężczyzna, który zobaczywszy minę przyjaciółki zwiesił głowę. – Znaczy, to straszne. Jako dziennikarka zostałaś wyróżniona w swojej pracy. Przykro mi. – powiedział ironicznie, po czym zaczął się śmiać.
-Nie wygłupiaj się.
-Ktoś dostrzegł twój talent, powinnaś skakać z radości.- skomentował.
-Ktoś dostrzegł mój talent. Właśnie. Tylko dlaczego ja?- zapytała zrezygnowana kobieta i wypiła spory łyk czerwonego trunku.
-Może ktoś docenił twoje starania.- zauważył towarzysz.
-Walczak.-skomentowała krótko Ania.
-Twój szef. On zdecydowanie coś do ciebie czuje.
-Nawet jeśli czuł do mnie choć niewielką ilość sympatii, to po dzisiejszej rozmowie na pewno mu przeszło. – powiedziała Ania i schowała twarz w dłoniach.
-Co zrobiłaś?- zapytał zaciekawiony przyjaciel.
-Wyznałam, że mnie pociąga, opacznie rozumiejąc jego słowa o moim talencie i dobrej współpracy. – wyznała zrezygnowana.
-Ten twój Borys. – skomentował Wojtek i pokiwał głową.
-On nie jest mój! - obruszyła się. – Już Kaśka wymyśliła sobie, że przespałam się z nim tylko dla tego artykułu.
-To dlatego nie ma jej z nami. Jak do niej dzwoniłem, powiedziała, że jest umówiona z Rafałem na mieście. Cos ciężko było mi w to uwierzyć.
-Dzwoniłeś do niej?- zapytała dziewczyna, chociaż znała już odpowiedź. Zrobiło jej się trochę głupio, że nie powiedziała przyjaciółce o spotkaniu, ale zasłużyła sobie na to swoim zachowanie. Zraniła Ankę i nie potrafiła przeprosić. A może nie było okazji?
Zamyślenia kobiety przerwał dzwonek do drzwi.
-Spodziewamy się kogoś jeszcze? – zapytał Wojtek przyglądając się Ani, która kierowała się w kierunku wyjścia.
Otworzyła drzwi i ujrzała w nich Kasię z butelką wina w ręku. Kobieta odsunęła się, pozwalając wejść gościu do środka.
-Część Kaśka- ucieszył się przyjaciel nie wstając z kanapy, tylko poklepując miejsce obok, dając dziewczynie znak, żeby usiadła.
-Cześć wszystkim. – powiedziała powoli Kasia, wykonując prośbę przyjaciela.
Ania usiadła na fotelu, gdzie mogła dokładnie zobaczyć przygnębioną twarz przyjaciółki.
-Przepraszam Aniu za moje zachowanie. –zaczęła Kasia. –Wiem, że nie powinnam tak mówić, ale ja czasem  powiem coś, a potem pomyślę. W moim stanie język wydłużył mi się jeszcze bardziej. Musicie wybaczyć ciężarnej kobiecie.
Ania i Wojtek popatrzyli na siebie. Zastanawiali się, czy dobrze usłyszeli widomość, która właśnie wymsknęła się przyjaciółce.
-Ciężarnej kobiecie? – zagaił zdezorientowany Wojtek.
Kasia pokiwała głową i uśmiechnęła się promiennie. Nagle jej uszu dobiegł głośny pisk. Anka prawie spadła z fotela ze szczęścia, a Wojtek mocno objął Kaśkę.
-Jak? Kiedy? Który miesiąc? – ponownie głos zabrał Wojtek.
-Byłam dzisiaj u lekarza. 4 tydzień. Rafał jeszcze nie wie. Wy tez nie powinniście, ale sytuacja mnie zmusiła. – powiedziała i udała smutną minę.
-Cudownie. Będę wujkiem. – skomentował przyjaciel.
-A ja ciocią. – dopowiedziała Ania i spojrzała na Kasię, po czym mocno ją uściskała.
-Nie jesteś już na mnie zła?- zapytała kobieta.
-W tych okolicznościach wszystko zostało wybaczone. – odpowiedziała Ania i uśmiechnęła się szeroko.
Przez cały wieczór przyjaciele rozmawiali, śmieli się, tańczyli. To był ich wieczór.
-Wypijmy zdrowie młodej mamy. – powiedziała trochę niewyraźnie Ania, podnosząc kieliszek w górę.
-Przyszłej mamy. – poprawiła ją Kasia. – I to będzie chyba jakiś dwudziesty toast za moje zdrowie.
-Dokładnie dwudziesty trzeci. Toastów nigdy za wiele. – powiedział Wojtek i upił łyk wina.
Ania i Wojtek po trzech butelkach wina nie czuli się najlepiej, oboje lekko bełkotali i byli śpiący.
-Muszę iść. –powiedziała w pewnym momencie Kasia, wstając z kanapy. – Rafał po mnie przyjechał.
Ania zrobiła posępna minę i położyła się na kanapie.
-Chodź Wojtuś. Podwieziemy cię. – Kaśka zwróciła się do przyjaciela, który posłusznie wykonał jej polecenia. Przed wyjściem kobieta uprzątnęła trochę bałagan i założyła płaszcz.
Przyjaciele wyszli zostawiając Ankę na kanapie, która powoli odchodziła do krainy snów. Dzień pełen wina i niespodzianek wykończył ją.
Może to przez zmęczenie w jej snach pojawił się redaktor naczelny czasopisma, w którym pracowała. A może to przez uczucie jakim go darzyła.

niedziela, czerwca 12

Rozdział 5


Ostatnie poprawki makijażu i ostatnie spojrzenie na ubiór. Anna Tyszko, jak co dzień, szykowała się do pracy. Starała się aby wyglądała elegancko i schludnie, ale zarazem, żeby był to wygodny i skromny ubiór. Czarna obcisła spódnica z wysokim stanem i białą koszula, byty na wysokiej szpilce i srebrne dodatki. Dziewczyna uśmiechnęła się na swój widok w lustrze i wyszła z mieszkania.
Na dole czekała na nią taksówka. Weszła do pojazdu i wyjęła z torebki telefon. Wybrała numer i wcisnęła zielona słuchawkę.
-Cześć Aniu- odezwał się głos w słuchawce po paru sygnałach.
-Witaj Kasiu. Mamy cudowny i słoneczny poniedziałek. Początek pięknego i miłego tygodnia.-zakomunikowała koleżanka.
-Widzę, że jesteś w dobrym nastroju. Pewnie całą niedzielę spędziłaś na odsypianiu. Ja musiałam posprzątać cały po imprezowy bałagan, a potem pomóc teściowej przygotować popołudniową herbatkę dla przyjaciółek. Żałosne- żaliła się Kasia.
Pani Teresa, teściowa Kasi oraz matka Rafała, była starszą schorowana kobietą. Kiedy państwo Broszczykowie postanowili zamieszkać w starym dworku po rodzicach Kasi, Teresa postanowiła zamieszkać z nimi. Kasi ten pomysł od początku się nie podobywał i od początku wiedziała, że z tą starszą panią będą kłopoty. Niestety, kobieta tak bardzo kocha swojego męża, że kiedy on poprosił ją o zgodę, ta uległa mu.  I tak od ponad 5 lat w jednym z pokoi pięknego domu, zamieszkuje starsza wdowa po Mieczysławie Broszczyku.
-Nie narzekaj i czekaj na mnie przed redakcją. Mam ochotę na gorące cappuccino z mlekiem. – zakomunikowała Ania swojej przyjaciółce, po czym wyłączyła telefon.
W samochodowym radiu rozbrzmiewała muzyka (Lissie- When I'm Alone). Kobieta uśmiechnęła się i przypomniała sobie dobre chwile spędzone przy tej piosence.
*
-Cześć Orest-powiedział Borys w słuchawkę telefonu. Siedział w swoim biurze na 4 piętrze budynku redakcji. Był ubrany w ciemny garnitur i białą koszulę.
-Hej tato! – odezwał się głos po drugiej stronie.
-Opowiadaj jak było w Alpach.
-Super-odpowiedział chłopiec. – Nauczyłem się jeździć na snowboardzie i mama stwierdziła, że mogę spokojnie brać udział w zawodach.
Borys roześmiał się. Przed jego oczami pojawił się obraz niewysokiego 6-letniego chłopca. Zawsze żywy i wiecznie uśmiechnięty Orest, nawet zwykłą rozmową potrafił sprawić uśmiech na twarzy ojca.
-Mógłbyś podać mi mamę?- zapytał chłopca. W odpowiedzi usłyszał niewyraźne słowo, które mogło oznaczać „jasne”.
-Witaj Borysie-odezwał się głęboki kobiecy głos.
-Cześć Karina-przywitał się mężczyzna. – Kiedy macie zamiar przyjechać do warszawy? Wiesz jak długo nie widziałem Oresta.
-Tak wiem. Teraz mam dużo pracy. Castingi i przygotowania do występów.
Karina Aleksandrowa, pochodzenia rosyjskiego, była z zawodu modelką wysokiej klasy. Jednak po ciąży przestała pracować i dopiero niedawno wróciła na stanowisko dyrektora artystycznego w rosyjskim magazynie mody. Wraz z Orestem mieszka w Petersburgu i co dwa miesiące przyjeżdża na tygodniowy urlop do Polski. Ten czas ona spędza u przyjaciół, a Orest u Borysa – swojego ojca.
-Słyszałem, że dostajesz coraz to nowsze propozycje pracy, ale ja potrzebuje kontaktów z synem. Wiesz o tym-powiedział Borys.
-Wiem. Postaram się jak najszybciej ustalić jakiś wolny termin i przyjechać do Polski. – obiecała Karina.
-Dziękuje. Do zobaczenia jak najszybciej. – pożegnał się mężczyzna i westchnął głośno, wkładając telefon do swojej kieszeni.

*
-Jak on może pozwalać sobie na takie smsy do ciebie. „Kochanie”!  Nie wydaje mi się, żeby użył takiego słowa w twojej obecności przez wszystkie lata małżeństwa.- powiedziała zdenerwowana Kasia do Ani. Przyjaciółki spacerowały ulicami warszawskiego centrum, kierując się w stronę redakcji.
-Jeśli chcesz wiedzieć, to nie interesuje mnie już co on robi. A to, że wysyła mi takie wiadomości,  nie wzrusza mnie. –odpowiedziała i wypiła łyk gorącej kawy.
-Mi tylko chodzi o to, żeby on dał ci spokój. Myślałam, że rozwód uwolni cię od niego.
-Też tak myślałam. – powiedziała Ania i spojrzała zimnym wzrokiem na koleżankę.
W redakcji wszyscy byli bardzo podekscytowani informacją o przybyciu do Polski Iliana Spearsa, sławnego brytyjskiego fotografa mody. Zgodził się wykonać sesję zdjęciową dla magazynu ‘Eden’, ze względu na znajomość redaktora naczelnego pisma, Borysa Walczaka.
Po przerwie śniadaniowej, Ania Tyszko została poproszona o przyjście do biura Walczaka. Zapukała lekko do drzwi pokoju po czym nacisnęła mocno na klamkę.
-Chciałeś, żebym przyszła.-powiedziała i usiadła na krześle na przeciwko mężczyzny.
Borys odchrząknął znacząco.
-Słyszałaś pewnie o naszym gościu, który pojawi się u nas już w przyszłym tygodniu.- dziewczyna kiwnęła głową – Z tej okazji, pomyślałem, że mogłabyś przeprowadzić z nim wywiad. Chodzi mi o proste pytania, typu, jak długo pan fotografuje, co skłoniło pana do współpracy z naszym pismem...
-Na to pytanie każdy już chyba zna odpowiedź- przerwała szefowi Ania- wydaje mi się, ze pomógł mu w tym przyjaciel – redaktor naczelny pewnego kobiecego czasopisma.
Mężczyzna wstał ze swojego miejsca i oparł się o parapet okna. Uśmiechnął się dziko na słowa kobiety, zastanawiając się nad prawdą zawartą w wypowiedzi.
-Myślę, że to mógł być jeden z powodów, dla których Spears pojawił się w naszym kraju. Twoim zadaniem będzie odgadnięcie pozostałych przyczyn.
-Postaram się wykonać swoją prace jak najlepiej. Jak zawsze.- zakomunikowała Anna i zaczęła wstawać z krzesła.
-Poczekaj jeszcze chwilę.-zatrzymał ją mężczyzna. – Chcę, żebyś wiedziała, że Ilian to bardzo miły i otwarty człowiek, ale nie zapomnij, że to artysta. On trochę inaczej patrzą na otaczający nas świat.
-Zrozumiałam. Jestem profesjonalistką, więc żadne wyzwanie nie jest mi straszne.
-Jeśli będziesz potrzebowała pomocy, wiesz gdzie mnie szukać.-Borys zmarszczył lekko brwi, oczekując odpowiedzi.
-Jasne.- usłyszał w odpowiedzi. Ania pospiesznie wstała i skierowała się ku drzwiom wyjściowym z biura swojego szefa. Nic nie mówiąc zajęła swoje miejsce za biurkiem.
-Co tak długo tam robiliście?- Kaśka wyrwała przyjaciółkę z zamyślenia.
-O co ci chodzi? -zapytała zdezorientowana Ania. Kasia wymownie spojrzała na biuro redaktora naczelnego i uśmiechnęła się dziko. Kobieta skarciła redaktorkę wzrokiem i powiedziała:
-Dla twojej wiadomości omawialiśmy mój wywiad z tym zagranicznym fotografem.
-Żartujesz? To ty przeprowadzisz z nim tą rozmowę? - zainteresowała się przyjaciółka.
-Tak. Co w tym dziwnego? – Ania nie była pewna o co jej chodzi. Przybliżyła się do kobiety siedzącej na wprost niej i spojrzała jej w oczy.
-Sypiasz z Walczakiem.- stwierdziła Kasia.
-No teraz przesadziłaś. – obruszyła się Ania i odsunęła się od przyjaciółki. Wróciła do swojego biurka i zaczęła przeglądać, znajdujące się na nim, papiery. Kasia przewróciła oczami.
-Żartuję. Chodziło mi o to, że każdy w redakcji marzył o takim wyróżnieniu. A ty, po prostu idziesz do niego do pokoju i dostajesz ten projekt.
-Nie zrobiłam tego specjalnie. Może ktoś w końcu dostrzegł moje możliwości. Szkoda, że wcześniej nie doceniła mnie moja przyjaciółka.
Ania odeszła od biurka zła. Szybkim krokiem zwróciła się w stronę kawiarenki, gdzie usiadła i zaczęła zastanawiać się nad rozmową przeprowadzaną z Kaśką. Zamknęła oczy i wdychała mocno zapach świeżo mielonej kawy, który unosił się w pomieszczeniu.
Nagle usłyszała za sobą wysoki męski głos.
-Czy bez mojej wiedzy w kawiarence odbyło się jakieś jednoosobowe zebranie? - zapytał śmiało Borys i przysiadł się do Ani.
-Nic podobnego. Za plecami redaktora naczelnego cała załoga jest grzeczna i posłuszna. –odpowiedziała kobieta i wyprostowała się na krześle. Poczuła nagle jakby jakiś balon który był w jej umyśle, nagle wypuścił powietrze. Poczuła ulgę. Tak jakby towarzystwo Walczaka sprawiało ukojenie.
-Tak, tak. Wmawiaj mi tak dalej.- Mężczyzna zaśmiał się szczerze, ukazując rząd białych i równych zębów. Kobita nie mogła się oprzeć i westchnęła głęboko. Borys spoważniał.
-Coś się stało, Aniu?- zapytał.
Kobieta chwilę wahała się nad odpowiedzią.
-Tak.-powiedziała krótko i odwróciła wzrok od rozmówcy.
-Zapraszam cię na pyszną czekoladę na gorąco. Na pewno poprawi ci humor. Kawiarnia jest po drugiej stronie ulicy.
Widząc minę dziewczyny, dodał szybko:
-I to jest polecenie służbowe.
*
-Poprosimy dwie czekolady na gorąco. – Borys zwrócił się do kelnera. Kiedy ten odszedł spojrzał na siedzącą naprzeciwko Anię i zamyślił się. Dopiero teraz dostrzegł jej ostre rysy twarzy i zielone oczy.
-Opowiadaj co cię gryzie.-wyrwał się ze swoich myśli.
-Wybacz, ale chyba nie jesteś właściwa osobą, z którą mogłabym o tym porozmawiać. –stwierdziła Ania.
-Rozumiem.
Do stolika podszedł mężczyzna, niosąc dwa szklane kubki, z których unosiła się para.
-Dlaczego ja?- zapytała nagle Ania, po czym napiła się gorącego napoju.
-Chodzi mi o ten artykuł. - sprecyzowała pytanie, kiedy dostrzegła na twarzy Borysa zakłopotanie.
-Ponieważ uważam, że jesteś ambitna i najlepiej poradzisz sobie z tym zadaniem.- odpowiedział bez zastanowienia.
- A tak szczerze? – dociekała kobieta.
Borys wciągnął mocno powietrze przez nozdrza.
-Szczerze? Kiedy tylko zobaczyłem cie pierwszy raz, wiedziałem, że jest w tobie cos wyjątkowego. Brzmi to dość banalnie – zaśmiał się. – Tego się nie da opisać. Zobaczyłem w twoich oczach taką siłę. Od tego czasu, dużo myślę. Myślę o tobie Aniu.
Dziewczyna spojrzała na niego, nie wiedząc co powiedzieć. Był bardzo poważny, kiedy to mówił.
-Wydaje mi się, że to samo poczułam ja. –nie wierzyła w to, że to wypowiedziała. Swoje słowa słyszała, jakby wypowiadał je ktoś oddalony od nich setki kilometrów.
Borys uśmiechnął się ciepło na te słowa. Ania odwzajemniła zadowolenie.
-Dzisiaj pierwszy raz widzę na twojej twarzy uśmiech.

piątek, czerwca 3

Rozdział 4


(Kendi - Heartbeat Of The City)
Muzyka głośno rozbierz wała na podkowiańskim ogródku, przy domu państwa Broszczyków. Wszyscy goście bawili się bardzo dobrze. Co chwila ktoś tańczył lub wygłupiał się, inni rozmawiali, a pozostali jedli przy stole smakołyki przygotowane na grillu. Wszyscy pili bardzo duże ilości alkohole, które pomagały im się odprężyć po tygodniu pracy.
Nagle wśród rozmawiających ze sobą osób pojawiła się wysoka blondynka, która z butelką piwa w ręku w jednym ręku i z cienkim papierosem w drugim, zapytała się:
-Kasiu, nie widziałaś gdzieś Borysa?
-Jest tam- przyjaciółka wskazała jej wysokiego bruneta rozglądającego się gdzieś w tłumie.
Kobieta kiwnęła głowa do Kasi i ruszyła ku zainteresowanej osobie. Po drodze złapała ostatnie pociągniecie papierosa i zgasiła go.
-Znalazłam cię- zaśmiała się.
-Ania. Szukałem cię.-powiedział Borys, a na jego twarzy pojawił się ciepły uśmiech.
-Chcę ci kogoś przedstawić-stwierdziła krótko i znowu zniknęła w tłumie. Po chwili wróciła w towarzystwie niewysokiego szatyna, który na widok Walczaka zrobił wielkie oczy i uśmiechnął się dziko.
-Ach, pan Dupek... znaczy pan Walczak-poprawił się mężczyzna, który dostrzegł karcący wzrok przyjaciółki.
- Borys. A pan... to? - spytał lekko zdezorientowany Borys.
-Wojtek. Najlepszy przyjaciel Ani i Kaśki Broszczyk. Prywatnie nauczyciel wychowania fizycznego, posiadacz czarnego pasa w karate.- pochwalił się Wojtek.
Ania spojrzała na przyjaciela, po czym wybuchła śmiechem.
Impreza trwała do późna w nocy, nikt jednak nie dawał za wygraną i dalej bawili się, jakby dopiero co się pojawili. Około 4 nad ranem niektórzy postanowili się już zbierać, zabrali swoje rzeczy i powolnym krokiem doczłapali się do swoich taksówek.
Borys siedział na schodach werandy i rozmawiał z Miłoszem Kornackim, dziennikarzem w innym piśmie. Mężczyźni wyglądali dość rześko. Po chwili Walczak usłyszał cichy chichot Ani dochodzący zza jego pleców. Spojrzał w tył i zobaczył wychodzącą z mieszkania Anię, która bardzo chwiejnym krokiem starała się pokonać stopień. Borys przeprosił Kornackiego i ruszył w kierunku Ani.
-Chcesz już jechać do domu?- zapytał.
Kobieta wystraszyła się poważnego tonu mężczyzny i podskoczyła. Niestety, po ilości wypitego alkoholu i godzinach tańczenia, nie dała rady utrzymać się stabilnie na swoich obcasach. Borys szybko zareagował i podtrzymał Anię, która dzięki niemu nie spotkała się z ziemią. Trzymał ja mocno w swoich ramionach i nie mógł oderwać wzroku od jej twarzy. Oczy miała zamknięte, a usta lekko otwarte, jakby chciała cos powiedzieć, jednak wydobyła z siebie tylko cichy jęk.
-Wszystko w porządku?- mężczyzna starał się powoli postawić dziewczynę w pionie, która kiwnęła do niego głowa na znak potwierdzenia.
-Czyli jedziemy do domu- stwierdził mężczyzna i zaczął prowadzić Anię w stronę wyjścia. Ta jednak, kiedy tylko zorientowała się, gdzie prowadzi ją Borys, lekko odepchnęła go od siebie i wyrwała się w pod jego rąk.
-Ja jadę taksówką.-powiedziała powoli, jednak wyraźne.
-Okej. Zamówiłem taksówkę wcześniej. Czeka na nas pod domem.
-Na nas?- zapytała  lekko zszokowana dziewczyna i spojrzała na Borysa wściekłym wzrokiem. – Ja mam swoją taksówkę. Z tobą na pewno niegdzie nie jadę – i ruszyła przed siebie chwiejnym i niepewnym krokiem.
-Poczekaj! –Borys dogonił dziewczynę – A czy mogę zabrać się z tobą, twoją taksówką?
Anna głośno westchnęła spojrzała w niebo jakby się nad czymś głęboko zastanawiała i powiedziała:
-Okej. Tylko bez zbędnych przedstawień.
Walczak uśmiechnął się i objął Anię, tak aby się więcej nie przewróciła. Ta spojrzała na niego dziko, jednak nic nie powiedziała i pozwoliła się poprowadzić do taksówki.
Kiedy siedzieli już w aucie i kierowali się w stronę mieszkania dziewczyny, mężczyzna przysunął się bliżej Ani, która niedbale siedziała na siedzeniu i miała zamknięte oczy. Do jej nozdrzy dostał się nadal silny zapach jego perfum. Otworzyła oczy. Widok twarzy Borysa, oddalonej parę centymetrów od jej buzi, sprawił, że na całym ciele poczuła gęsią skórkę.
-Odpowiesz na jedno moje pytanie.- To nie było pytanie. Dziewczyna wiedziała, że nie ma ucieczki, będzie musiała udzielić odpowiedzi, bez względu na to jak trudne miałoby ono być.
-Dlaczego tak bardzo mnie nie lubisz? - zapytał, a na jego czole pojawiła się lekka zmarszczka, jakby to go martwiło.
Ania spojrzała śmiało w jego ciemne oczy.
-To nie tak. –powiedziała bardzo cicho.
-Unikasz mnie. Kiedy się pojawiam robisz dziwne miny i niegrzecznie się do mnie odzywasz.- stwierdził Borys, a jego oczy stały się jeszcze bardziej ciemniejsze niż zawsze. On tez czuł jej zapach. Spojrzał na jej pełne wargi i miał ochotę dotknąć je swoimi. Była teraz tak blisko, ale wiedział, że jest jeszcze na to za wcześnie. Najpierw musiał coś z nią wyjaśnić.
 -No proszę, odpowiedz na moje pytanie. – kontynuował – Chyba nie zrobiłem nic co mogłoby cię zranić.
-Usiądź na swoim miejscu – poprosiła nieśmiało. Odwróciła głowę w stronę szyby i znów zamknęła oczy.
Borys wykonał jej prośbę i także odwrócił się w stronę obrazu za oknem pojazdu.
Kiedy pół godziny później znaleźli się przy ulicy Grunwaldzkiej, Borys zakomunikował kierowcy, żeby poczekał na niego, kiedy to on odprowadzi swoja koleżankę na górę. Po mimo protestów, pomógł jej wyjść z auta.
-Dam sobie radę- powiedziała dziewczyna i zaczęła kierować się ku drzwiom kamienicy.
Borys jednak nie dał za wygraną i również zaczął iść w stronę wejścia. Przytrzymał drzwi Ani, która tylko kiwnęła głową i weszła do środka.
-Dziękuję za bezpieczne doprowadzenie do drzwi-powiedziała kiedy stali pod jej mieszkanie. Ania zaczęła szperać w swojej torbie szukając kluczy.
-Proszę bardzo. Chciałem się tylko upewnić, że dotrzesz na górę bez żadnego upadku. – odpowiedział i zaczął przyglądać się Ani jak stara się znaleźć klucze. Robiła przy tym sporo hałasu, a efektu nadal nie było widać po upływie 5 minut.
-Chyba będziesz musiała pojechać do mn...
-Są!- krzyknęła dziewczyna, przerywając Borysowie w pół słowa.
-Przepraszam, co mówiłeś?- zapytała spoglądając na mężczyznę zaspanymi oczami.
-Dobranoc Aniu-powiedział i przybliżył się do dziewczyny. Ponownie ich twarze prawie się stykały. Patrzyli sobie w oczy. Nagle kobieta nacisnęła na klamkę i przekroczył próg swojego mieszkania.
-Dobranoc Borysie.- szepnęła na pożegnanie i zniknęła za drzwiami. Oparła się o ścianę i jeszcze przez chwilę starała się delektować cudownym zapachem mężczyzny.
Borys stał przez chwilę oszołomiony zachowaniem swoim i dziewczyny, po czym zbiegł po schodach na dół. Wsiadł do taksówki i poprosił kierowcę, żeby zawiózł go na podany adres. W drodze do domu zastanawiał się nad tym co czuje, kiedy widział tą młodą dziennikarkę. Jej zachowanie budziło w nim podziw i pewnego rodzaju... podniecenie. Chciał uzyskać odpowiedź na nurtujące pytanie, które zadał jej wcześniej, jednak wiedział, że będzie jeszcze okazja je powtórzyć.
*
Anna Tyszko wzięła gorący prysznic i od razu położyła się do łóżka. Jej myśli powędrowały ku wysokiemu brunetowi. Wiedziała, że on nie jest jej obojętny, jednak bała się tego uczucia.
Nagle dziewczyna zerknęła na szafkę nocną, na której leżał jej telefon. Przypomniała sobie, że nie miała go ze sobą na imprezie. Spojrzała na wyświetlacz i ujrzała komunikat o nieodebranej wiadomości. Otworzyła skrzynkę odbiorczą, a jej oczom ukazał się sms o treści:
„Słodkich snów kochanie :*
                   Twój Dawid”