niedziela, maja 22

Wstęp + Rozdział I



What a drag it is
The shape i'm in
Well I go out somewhere
Then I come home again

I light a cigarette
'Cause I can't get no sleep
Theres nothing on the TV nothing on the radio
That means that much to me
W rytm piosenki grupy Razorlight wysoka blondynka tańczyła, przygotowując swój ulubiony posiłek. Układała swoje wargi tak, że wydawałoby się, iż śpiewa, jednak żaden dźwięk nie wydostał się z jej ust. Była ubrana w obcisłe dżinsowe spodnie i biały t-shirt z dużym kolorowym nadrukiem. Podskakiwała, brała do ręki łyżkę i udawała, ze to jej mikrofon, a ona jest na koncercie przed wieloma fanami.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Zdziwiona niezapowiadanym gościem podeszła do odtwarzacza CD i ściszyła muzykę, po czym wolnym i ostrożnym krokiem ruszyła ku drzwiom.
‘To na pewno sąsiedzi! Znów przeszkadza im, że za głośno słucham muzyki, gotuję, oddycham...’ pomyślała zrezygnowana kobieta, kiedy spojrzała przez wizjer umieszczony w grubych i drewnianych drzwiach. Prawie krzyknęła z przerażenia, kiedy jej oczom ukazał się widok osoby, której nie spodziewała się od wielu lat.  Serce zaczęło wykonywać szybszą pracę, oddech stał się chaotyczny i nierówny.
Przekręciła zamek w drzwiach i otworzyła je szeroko. Sama nie wiedziała, dlaczego w ogóle to zrobiła. Może z powodu ciekawości...
-Witaj Anno.- powitał ją wysoki blondyn z szeroką szczęką i mocnymi rysami twarzy. Ubrany był w długi płaszcz koloru pustynnego piasku I w ciemne dżinsy.
Anna była tak zdezorientowana sytuacją, w której się teraz znajdowała, że nie mogła ruszyć się z miejsca, a tym bardziej coś powiedzieć.
-Nie wierzę, że to ty. Cały, zdrowy, bez kochanki uwieszonej na twoim boku. To niesamowite Dawidzie, że mnie odnalazłeś.-powiedziała lekko drżącym i ironicznym głosem kobieta.
Dawid Soliński -ceniony wrocławski adwokat. Był mężem Anny Tyszko, do czasu kiedy ta nie znalazła go w łóżku ze swoją przyjaciółką, Zosią.  Mężczyzna bardzo się bronił i błagał Annę o przebaczenie, jednak ona chciała o nim zapomnieć. Wyjechała z miasta prosząc rodzinę i przyjaciół, aby nie podawali jej aktualnego miejsca zamieszkania. Po dwóch latach od incydentu udało jej się rozwieść z Dawidem i zaczęła nowe życie w nowym miejscu jako dziennikarka w słynnym piśmie dla kobiet w Warszawie.
-Nie wpuścisz mnie? Przyszedłem do ciebie w pewnej sprawie.
-Proszę- powiedziała niechętnie Anna i wpuściła mężczyznę. Gestem wskazała, aby usiadł na kanapie a sama skierowała się do kuchni.
Mężczyzna rozejrzał się po niewielkim mieszkaniu kobiety. Nieduży, ale przytulny pokój dzienny był połączeniem kąta z telewizorem, biblioteczki, jadalni i kuchni. W mieszkaniu znajdował się jeszcze jeden pokój, sypialnia oraz łazienka. Anna bardzo lubiła to mieszkanie. Ponieważ, kiedy odeszła od męża musiała zacząć swoje życie od początku z czystym kontem bankowym.
Dawid wciągnął przez nozdrza powietrze, zmarszczył brwi, po czym zamknął oczy i powiedział:
-  Spaghetti. Moje ulubione. Żaden wrocławski kucharz nie potrafi robić takich dań jak ty. Żaden!
- Słyszałam, że przyszedłeś tutaj w konkretnej sprawie. Słucham. – Anna podała Dawidowi szklankę wody i usiadła naprzeciwko niego, na fotelu, przyglądając mu się badawczo.
-Ach, tak. Zapomniałbym. Potrzebuję drobnej pożyczki. To oczywiście pieniądze, które na pewno oddałbym ci z nadwyżką –Mówiąc to, Dawid zachowywał niezwykły spokój, jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć . Anna doskonale znała tą minę. Zawsze kiedy załatwiał interesy bądź musiał przekazać jej coś bardzo ważnego. Niestety zawsze w obu sprawach chodziło o pieniądze.
-Potrzebuję twojej pomocy – kontynuował – nie wiem czy wiesz, ale ciężko było cie odnaleźć.
-Wątpię jednak w to, że w ogóle próbowałeś – przerwała mu dziewczyna, jednak zaraz zrehabilitowała się, kiedy ujrzała lekko rozłoszczoną minę męża. – Przepraszam, kontynuuj.
- Zadłużyłem się. Zresztą, nieważne co się stało. Pomożesz mi?
-Nie- odpowiedziała bez namysłu Anna wstając z fotela i kierując się ku drzwiom. Otworzyła je i nie patrząc na Dawida, czekała, aż wyjdzie.
-Przypominam ci Anno, że dałem ci rozwód. Wiem, ze nie potrzebowałaś go i to był twój błąd, ale przystanąłem na to. Kochałaś mnie, a może i kochasz nadal.
-Odzywasz się po 4 latach i prosisz, a właściwie żądasz ode mnie pomocy. To chore! – krzyknęła kobieta. Była już lekko zdenerwowana tą całą sytuacją i chciała jak najszybciej pozbyć się nieproszonego gościa.
Mężczyzna wstał z miejsca i szybkim krokiem podszedł do Anny. Stanął bardzo blisko dziewczyny. Anna poczuła, że wystarczyłby jeszcze jeden mały kroczek, a już stykali by się ustami. Potrzasnęła jednak głową rozwiewając dziwne wizje dotyczące pocałunku z byłym mężem.
- Ile? – zapytała rozdrażniona
- 50 tysięcy – odpowiedział cicho Dawid, poczym dodał – ale zapewniam cię, że nawet nie poczułabyś braku tych pieniędzy.
-Wyjdź- powiedziała stanowczo  Anna lekko oszołomiona tym co przed chwila usłyszała.
Dawid wyjął z kieszeni małą karteczkę i wręczył ją Annie.
- Przemyśl to. Proszę. – i odszedł zostawiając zdezorientowaną kobietę w drzwiach z milionem pytań w głowie.

*

-Co za dupek!- krzyknęła Kaśka, kiedy to Anka opowiedziała jej i Wojtkowi o historii z jej byłym mężem. 
Katarzyna Broszczyk, psycholog, która w redakcji zajmowała się działem porad, to najlepsza przyjaciółka Ani jeszcze z lat studenckich. Po ślubie Ani kontakt się urwał, jednak kiedy kobieta wróciła po 2 latach nieobecności do Warszawy, odnowiła znajomość i zaczęła pracować w tej samej redakcji co Kasia.
Wojciech Kowalski, nauczyciel wychowania fizycznego w warszawskim liceum to najlepszy przyjaciel Kasi i Ani. Pomimo, iż  poznali się 3 lata temu na przypadkowej imprezie, do dziś spotykają się na długie rozmowy, popijając czerwone wino i podjadając różne smakołykami.
- No spokojnie Kasiu. Niech Ania dokończy. – Wojtek starał uspokoić się koleżankę, jednak na darmo. Ta obruszyła się i wstała szybko z miejsca.
-Wojtek ogłuchłeś? Facet nie odzywał się do niej przez 10 lat. A teraz wraca i żąda od Anki milion złotych! Rozumiesz!?
Kaśka nie była dobra w opanowywaniu swoich emocji. Szybko denerwowała się i nawet najmniejsza rzecz powodowała, ze krzyczała i robiła awantury.
-Tak właściwie to nie jesteśmy razem od 4 lat. A Dawid chcę ode mnie pożyczyć 50 tysięcy.- próbowała sprostować Ania spokojnym głosem.
-Nie wierzę, że mówisz to tak spokojnie. Jak bym go dorwała w swoje ręce...
-Na całe szczęście nie dorwiesz go w swoje ręce – przerwał jej Wojtek- Ani ty, ani nikt. Słuchajcie dziewczyny ja już się zbieram do domu. Jutro rano mam trening z dziewczynami. One dają mi niezły wycisk. Muszę się wyspać.- powiedział mężczyzna i wstał z miejsca.
-Tak, Wojtuś ma rację. Tez muszę iść. Jutro w redakcji będzie niezły zapieprz. Czuję to – powiedziała Ania i wskazała palcem na swój nos, po czym uśmiechnęła się i również podniosła ze swojego miejsca.
„Winowe spotkanie”, czyli rytualne rozmowy przy winie trójki przyjaciół najczęściej odbywały się w domu Kaśki. Mieszkała ona pod Warszawą i miała największy dom. Ona i jej mąż Rafał, odziedziczyli mieszkanie po rodzicach dziewczyny, a ze względu na ogromny sentyment, Kasia postanowiła tutaj zostać.
Ania i Wojtek po parogodzinnym siedzeniu u przyjaciółki i obgadaniu całego minionego tygodnia, wrócili do swoich mieszkań w centrum Warszawy. Wojtek do dużego mieszkania w bloku, a Ania do swojego małego w kamienicy.
Kiedy zasypiała, była daleko myślami przy swoim mężu. Wspominała ich pierwsze spotkanie, ich pocałunki, upojne noce. Wspominała to co dobre, jednak nie mogła zapomnieć, że w ich małżeństwie zdarzały się również takie sytuację, których już nigdy nie chce przywoływać, nawet w myślach.
Anna Tyszko , kładąc się spać, nie wiedziała co jutro ją spotka. Nie wiedziała, że może to być coś co na zawsze odmieni jej dotychczasowe życie.



Przez okna warszawskiego mieszkania delikatnie wdzierały się promienie słoneczne dając właścicielce znak, że musi wstawać do pracy. Kobieta powoli wracała do rzeczywistości po przepłakanej nocy. Alkohol wypity poprzedniego wieczory nie pomógł jej zapomnieć o dziwnej sprawie ze swoim byłym mężem, Dawidem.
Anna usiadła na swoim tarasie. Niesamowity widok rozciągający się na okolice Warszawy i wschodzące słońce, koiły chaotyczne myśli kobiety. Z czerwonego kubka położonego na niewielkim drewnianym stoliku buchał gorący dym. Kawowy zapach rozniósł się po całym mieszkaniu.
Nagle z sypialni dobiegł dźwięk dzwoniącego telefonu. Zamyślona Ania ocknęła się spiesząc odebrać.
-Słucham? - zapytała zdezorientowana .
-Gdzie jesteś? Czekam na ciebie pod biurem. A Ciebie nie ma.-odpowiedział zdyszany głos Kaski z słuchawki.
-Przepraszam! - krzyknęła Ania patrząc na zegarek położony przy łóżku. -  Wchodź już na górę. Ja się chwilkę spóźnię.
-Tylko nie mów, że jesteś jeszcze w piżamie.
-Tak jakby – powiedziała nieśmiało.
-Czekam w biurze. Masz za chwilę być.- i rozłączyła się.
Ania od razu zaczęła pospiesznie się ubierać. Postanowiła założyć czarną tunikę w duże szare kwiaty, do tego szare rajstopy i czarne, podkreślające jej figurę szpilki. Szybko przelała kawę do małego termosu i wybiegła z mieszkania. Po drodze zdarzyła jeszcze wykonać parę telefonów dotyczących jej dzisiejszej pracy i zamówić taksówkę. 
Po kilkunastu minutach znalazła się w windzie, która kierowała się na piętro jej redakcji. Lekko poirytowana spóźnieniem ciągle zerkała na zegarek. Cicha muzyczka w tle nie pomagała jej uspokoić nerwów. Wiedziała, że czeka ją dużo pracy.
-Jesteś już-powiedziała Magda, zajmująca biurko koło Ani.
-Szef zwołał naradę w konferencyjnej za pół godziny- powiadomiła ją Kasia.
Katarzyna była niskiego wzrostu brunetką o niebieskich oczach i bardzo przeciętnej urodzie.
-Czy szef wie, że ja mam mnóstwo pracy? - oburzyła się Ania, wstając z miejsca i kierując się do konferencyjnej.
Zawsze lubiła wcześniej przed spotkaniem wejść do tego pomieszczenia i chwilę pomyśleć. Bardzo ceniła sobie wystrój tego pokoju i ogromny drewniany stół wokół którego zawsze zbierała się spora grupa ludzi. Wielkie okna z widokiem na Wisłę powodowały, że w pomieszczeniu panowała jasność, która pomagała w myśleniu. Ania wyciągnęła z torby swój notatnik. Zawsze miała go ze sobą, jak na prawdziwą dziennikarkę przystało.
Nagle usłyszała ciche pukanie dochodzące zza drzwi. Spojrzała w ich stronę i ujrzała wychylającą się postać mężczyzny. Na początku pomyślała, że to szef, jednak kiedy owa osoba stanęła w strugach światła ujrzała wysokiego dobrze zbudowanego mężczyznę. Miał ciemne włosy i ciemne oczy, które były teraz wpatrzone w oniemiałą Anię.
-Kim pan jest? - zapytała. Otrząsnęła się trochę po krótkim szoku, jakiego doznała zobaczywszy mężczyznę.
-Szukałem sali konferencyjnej. Powiedzieli mi, że ma tu się odbyć spotkanie.- odpowiedział grubym i hipnotyzującym głosem. Zrobił kilka kroków w przód i zmarszczył lekko czoło zastanawiając się bardzo głęboko. Po chwili spojrzał w swoje ręce, w których trzymał jakiś papier.
-Pani Anita Tyszko. –wyczytał z kartki.
-Ania-poprawiła go i wstała podając dłoń.
-Borys Walczak. - przedstawił się z uśmiechem na twarzy, który od razu odwzajemniła dziewczyna.
-Ania Tyszko. Miło mi.
-Mi również. Dobrze poznać swoich pracowników. –odpowiedział Borys i usiadł przy stole ciągle nie odrywając wzroku z jeszcze trochę oszołomionej kobiety.
Z Ani ust zszedł jednak szybko uśmiech kiedy usłyszała słowa wypowiedziane przez nowopoznanego mężczyznę.
-Zaraz, zaraz. Jak to pracowników? - zapytała zdziwiona.
-Przepraszam za mój nietakt. Nie przedstawiłem się dokładnie.- ponownie wstał i stanął tuż przed Anną, którą dopiero teraz owinął niesamowity zapach perfum. Poczuła, ze zaraz osunie się na ziemię wdychając tak rozkoszny zapach, jednak otrząsnęła się kiedy usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Do sali wszedł szef redakcji Adam Borowski, który podszedł do niej i uśmiechnął się szczerze.
-Widzę Aniu, że poznałaś już nowego redaktora naczelnego pisma ‘Eden’, Borysa- powiedział Adam i zajął swoje miejsce na końcu sali.
Borys również uśmiechnął się pokazując rząd śnieżnobiałych i równych zębów.
-Borys zapraszam cię koło mnie. Musisz się przyzwyczaić. –zawołał szef. Borys wykonał prośbę Adama i zaraz znalazł się przy miejscu dla redaktora naczelnego.
Ania stała jeszcze chwilę nie mogąc się ruszyć. Nie mogła uwierzyć, że Borowski dał tą posadę komuś innemu niż jej. Od ponad dwóch tygodni szef powtarzał, że pragnie odjeść już na emeryturę i widzi na swoim stanowisku osobę odpowiedzialną i pracowitą, dobrze zorganizowaną. Taka właśnie była Ania, była pewna swego awansu. Spotkanie Borysa okazało się dla niej sporym rozczarowaniem.
Po chwili do sali zaczęli zbierać się inni pracownicy firmy. W szumie i tłoku nikt nie zauważył nowego pracownika i nikt nie spodziewał się takich zmian.  Wszyscy zajęli swoje miejsca i czekali na rozwinięcie się spotkania. Ania starała zająć się jak najbardziej oddalone miejsce, w którym będzie mogła cicho przeżyć swoją porażkę.
-Proszę o ciszę.- zaczął przemawiać Borowski, wstając ze swojego miejsca i krążąc wokół zgromadzonych – zanim przejdziemy do spraw dotyczących nowego numeru naszego pisma, pragnę przedstawić wam nowego redaktora naczelnego, Borysa Walczaka. Brawo!
Po sali rozległ się dźwięk oklasków. Na wszystkich twarzach pojawiło się zdziwienie a następnie uśmiech. Walczak wstał i ukłonił się.
-Tak to prawda, będę nowym redaktorem tego wspaniałego pisma. Mam nadzieję, że dobrze będzie się nam wspólnie pracowało- powiedział i ponownie usiadł na swoim miejscu.

3 komentarze:

  1. Całkiem ciekawie się zapowiada. Znalazłam kilka błędów, potknięć, ale to wszystko jest do naprawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny ten 1 rozdział. Postaram się jak najszybciej przeczytać wszystkie rozdziały :D a do tego czasu zapraszam na swój www.Przystanek-mars.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Długi rozdział, lecz bardzo intrygujący :)
    Podoba mi się :)
    Pozdrawiam Caroline .

    OdpowiedzUsuń