Borys zszedł powoli po schodach i zaczął kierować się w stronę jadalni. Usiadł na krześle i dostrzegł stojącą przy oknie kobietę z kieliszkiem czerwonego wina w ręce.
-Zasnął? – zapytała, ciągle stojąc odwrócona do mężczyzny plecami.
-Tak – odpowiedział. - Cieszę się, że będę mógł spędzić z nim trochę czasu.
-Masz rację. – powiedziała cicho.
Ania odwróciła się do Borysa i podeszła do niego, siadając obok na sofie. Spojrzała w jego ciemne oczy i uśmiechnęła się słabo.
-Borys, czuję, że to wszystko zaszło za daleko.
-Nie rozumiem. – odpowiedział mężczyzna i przybliżył się do Ani. Ta odsunęła się jednak, po czym zwiesiła głowę.
-Przemyślałam to wszystko i doszłam do wniosku, że strasznie się pospieszyliśmy. – spojrzała ponownie na towarzysza i widząc jego minę dodała pospiesznie - Seks oczywiście był cudowny, ale uważam, że jeśli chcemy razem pracować, to na tym etapie nasza znajomość musi się zakończyć.
-Aniu, o czym ty mówisz? – zapytał zdezorientowany Borys i złapał jej dłoń w swoją rękę.
-Orest śpi w sypialni – powiedziała, jakby chciała samej sobie udowodnić, że jest to prawda. – Jutro z samego rana pojadę do siebie, nie będę wam już przeszkadzała.
(Skin - Nothing But)
Chciała wstać, jednak Borys zatrzymał ją gestem dłoni.
-Chcę, żebyś została. Jesteś dla mnie bardzo ważna. – powiedział bardzo cicho.
Ania nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Przez jej głowę przeszło tysiące wymówek i protestów.
-Miło mi to słyszeć, ale ja nie jestem jeszcze na to gotowa. Dla ciebie liczy się teraz twój syn i jego... – chciała dokończyć, jednak zatrzymała się nad wypowiedzeniem tego słowa.
Matka...? Właśnie. Co z nią? Borys na pewno o niej nie zapomniał.
-Jego mama? Karina? Poznaliśmy się 10 lat temu na imprezie. Studiowałem wtedy w Petersburgu. Alkohol, narkotyki, głośna muzyka... To był szybki, nic nieznaczący numerek. Potem nie widzieliśmy się przed dwa miesiące. Nie chciałem się z nią ponownie spotykać. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie z szokującą wiadomością.
Borys przestał mówić i spojrzał na Anię. Chciał być pewny, że jest gotowa przyjąć do wiadomości te nowe informacje.
-Byłem pewny, że usunie ciążę – kontynuował. – Jednak pomimo swojego zawodu i właściwie początku kariery, postanowiła urodzić Oresta. Na początku przesyłałem pieniądze na jego wychowanie, nie interesowałem się własnym synem. Mijały lata, on dorastał, a ja czułem z nim coraz większą więź.
-Ale jego prawnym opiekunem jest Karina? – zapytała nieśmiało Ania, jakby Borys miał się obrazić za jej nagłą ciekawość.
-Ustaliliśmy, że do osiemnastego roku życia będzie mieszkał z Kariną w Petersburgu. Potem mam nadzieje, że wybierze uczelnie w Warszawie, żeby mógł mieszkać razem ze mną. W roku szkolnym widzę go tylko 3 razy, ale za to mamy dla siebie całe wakacje.
Ania westchnęła. Czuła, że Borysowi nie jest łatwo mówić o swojej przeszłości. Rozumiała to. Przybliżyła się do mężczyzny i wtuliła w jego tors. Po chwili poczuła silne ręce, które jeszcze bardziej zbliżyły ją do jego klatki piersiowej. Usłyszała jego mocne bicie serca i uśmiechnęła się w duszy.
-Jesteś dla mnie bardzo ważna, Aniu. – wyszeptał, wtulając swoją twarz w jej włosy i wdychając jej zapach.
Kobieta oddychała głęboko, po chwili wydostając się z silnego uścisku Borysa. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się lekko.
-A na początku tak bardzo nie mogłam znieść twojego towarzystwa. – powiedziała i zrezygnowana pokręciła głową.
-No właśnie... Dlaczego tak bardzo mnie nie lubiłaś? – zapytał mężczyzna.
-To nie tak, że cię nie lubiłam. – zaprzeczyła. – Odrzucałam cię od siebie, ponieważ zniszczyłeś moje marzenia, na które długo pracowałam.
Borys spojrzał na kobietę lekko zdezorientowanym wzrokiem i wskazał głową, żeby kontynuowała.
-Chodzi o to, że zależało mi na byciu redaktorem naczelnym naszego pisma. Jednak nagle pojawiłeś się ty i tak po prostu zająłeś moje miejsce. – Ania roześmiała się, kiedy zrozumiała swoje słowa.
Mężczyzna nie przerywał jej, chciał aby dokończyła.
-Uważałam cię za zarozumiałego dupka. – przyznała.- Ale to się zmieniło. Teraz wiem, że jesteś najbardziej odpowiednią osobą na to stanowisko.
-Dziękuję za uznanie. – powiedział Borys, po czym roześmiał się.
-To niedorzeczne oceniać ludzi , nie znając ich. Zapamiętam tą lekcje.
-Byłaś zła, ponieważ to ty pracowałaś w redakcji od lat, a ja wkroczyłem do biura nagle. Twoje zachowanie jest usprawiedliwione. – powiedział, po czym przybliżył swoją twarz do Ani i złożył na jej ustach delikatny pocałunek.
-Za co to? – zapytała kobieta, przymykając oczy.
-Za to, że jesteś ze mną szczera i na widok mojego zwariowanego syna, nie uciekłaś z krzykiem. – odpowiedział i ponownie pocałował kobietę.
-Orest jest naprawdę świetnym chłopcem. Ma to po tacie. – stwierdziła i tym razem to ona wpiła się w usta mężczyzny.
Była zachłanna i drapieżna, oplatając jego szyję swoimi rękoma. Pragnęła jego ciepła i bliskości. Borys nie pozostał jej dłużny, nie odrywając od niej swoich ust, zaczął zdejmować jej bluzkę, która już po chwili leżała na podłodze. Nie trzeba było dużo czasu, żeby dołączyła do niej reszta garderoby. Mężczyzna położył Anię na sofie, a sam zaczął obcałowywać jej szyję, piersi, brzuch, schodząc coraz niżej... Kobieta jęczała cicho, kiedy poczuła usta Borysa na wewnętrznej stronie jej ud. Zamknęła mocno powieki, rozkoszując się przyjemnością, jaką serwował jej partner.
Borys chciał pokazać jej, że jest dla niego ważna. Chciał, żeby wiedziała jak bardzo namieszała mu w głowie... i w sercu. Kiedy ich ciała połączyły się wspólnym tańcu, marzył żeby ta chwila trwała wiecznie. Pragnął mieć ją w swoich ramionach, patrzeć w jej zamglone od przyjemności oczy i słuchać jej płytkiego oddechu
*
Ania spojrzała w bok i dostrzegła zmieniający się obraz za szybą jadącego samochodu. W całym aucie rozbrzmiewała cicha muzyka.
-Przyjadę po ciebie za parę godzin. Masz czas na kąpiel, bądź spotkanie z przyjaciółmi. – powiedział Borys, zerkając na kobietę.
-A wy co będziecie robić? – zapytała, oglądając się do tyłu i uśmiechając do Oresta.
-Jedziemy na basen!- krzyknął szczęśliwy chłopiec.
-Pojedź z nami. – zaproponował mężczyzna.
-Borys wiesz, że od dwóch dni nie byłam w swoim mieszkaniu. Muszę trochę się ogarnąć i dzisiejszego wieczoru znowu jestem twoja. – powiedziała powoli i zwróciła uwagę na szeroki uśmiech, jaki zagościł na twarzy podnieconego mężczyzny.
-Kusicielka. – skomentował krótko, po czym wybuchnął śmiechem.
Spojrzał w lusterko, w którym zobaczył roześmianą buzię syna i zrobiło mu się ciepło na sercu. Koło niego siedziała ukochana kobieta, która zaczarowała jego umysł. Nie wierzył w swoje szczęście. Przeczuwał, że to wszystko może się zmienić. Niestety, nie zdawał sobie sprawy z tego jak szybko może to nastąpić...
Borys zatrzymał samochód przed kamienicą i wysiadł z auta. Rozejrzał się na boki i otworzył drzwi Ani, po czym pomógł wysiąść. Przytrzymał kobietę w talii i schylił się do samochodu.
-Poczekaj tutaj na mnie, zaraz wracam. – powiedział do Oresta i zamknął samochód.
-Nie musisz mnie odprowadzać. – poskarżyła się Ania, jednak na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Nie muszę, ale chcę.- odpowiedział i pocałował namiętnie kobietę w usta.
Kiedy podprowadził ją pod drzwi, poprosił, żeby zadzwoniła do niego od razu jak skończy załatwiać swoje sprawy. Chciał również, aby Ania zabrała ze sobą parę ubrań, dzięki czemu będzie mogła zostać u niego dłużej. Kobieta na początku sprzeciwiała się, nie chciała zawracać mu głowy, podczas gdy zamieszkał z nim jego syn. Borys był jednak uparty i wyprosił o przemyślenie sytuacji.
-Będę tęsknił. –powiedział i złożył na czole kobiety delikatny pocałunek.
Mężczyzna już chciał odchodzić, kiedy Ania złapała jego rękę i zatrzymała go.
-Borys... ja... dziękuję ci. – powiedziała cicho i spojrzała w jego czekoladowe oczy, w których zobaczyła troskę i miłość.
-Nie ma za co. – odpowiedział i zaczął kierować się w stronę wyjścia.
*
Katarzyna Broszczyk okrążyła wielki drewniany stół i postawiła na nim dwa kubki, z których unosiła się para. Kobieta zajęła miejsce i spojrzała na towarzysza.
-Ania to duża dziewczyna, wie co robi. – stwierdziła.
-Jednak martwię się o nią. – odpowiedział Wojtek i upił łyk gorącej herbaty.
-To logiczne, jesteśmy przyjaciółmi. Martwimy się o siebie nawzajem. – uśmiechnęła się ciepło i również upiła trochę napoju, zamykając oczy.
Ona i Wojtek siedzieli w jadalni Kasi i rozmawiali na temat Ani. Byli zdziwieni jej nagłą zmianą stosunku do redaktora naczelnego pisma, w którym pracowały. Zastanawiali się, czy jest to spowodowane strachem przed powrotem jej męża.
-A jak ty się czujesz?- zagaił mężczyzna.
-Cudownie. To dopiero początki ciąży, ale jestem niesamowicie szczęśliwa. Rafał wprost oszalał na moim punkcie. W końcu to ja, jego żona, zajmuję pierwsze miejsce w jego sercu, a nie, jak to było wcześniej, moja teściowa.- odpowiedziała i zaśmiała się.
-Fantastycznie. Wiadomo już jaka płeć? – zapytał.
-Wojtuś, to drugi miesiąc. Jak tylko dowiem się czy to chłopczyk, czy dziewczynka, poinformuję cię o tym.
Mężczyzna uśmiechnął się szeroko do przyjaciółki i wstał ze swojego miejsca.
-Będę się zbierał. Zrobię jakiś zakupy i zaniosę Ance. Może będzie czegoś potrzebowała, po powrocie od Borysa.
-Jesteś najlepszym przyjacielem, jakiego mogłyśmy sobie wyśnić. – Kasia podeszła do Wojtka i złożyła na jego policzku delikatny pocałunek. Mężczyzna przytulił ją do siebie mocno i podziękował.
- Do zobaczenia jutro. Bądź u mnie tak koło 7. – wyjaśnił Wojtek i zamknął za sobą drzwi do domu.
Kasia wyjrzała przez okno i ujrzała sylwetkę mężczyzny, wsiadającego do auta. Cieszyła się w duchu, mogąc liczyć na niego w każdej sytuacji.
*
Do dużego kieliszka nalała niewielką ilość czerwonego trunku, po czym zanurzyła swoje wargi w winie i rozejrzała się po mieszkaniu. Nie mogła uwierzyć we wszystko co wydarzyło się w jej życiu w tak szalonym tempie.
Anna usiadła na swoim łóżku i składała ubrania, wkładając je do torby. Postanowiła spędzić kolejną noc u Borysa. Czuła, że zachowuje się jak nastolatka, zakochana po uszy w dorosłym i dojrzałym mężczyźnie. PO mimo powrotu jej byłego męża i pożaru w redakcji, chciała każdą chwilę spędzić z Walczakiem. Wiedziała, że jeśli zostanie sama ze swoimi myślami, zacznie się obwiniać i doprowadzać się do obsesji.
Weszła do łazienki i spojrzała na swoje odbicie w lustrze, w którym dostrzegła roześmianą twarz blondynki. Ania prawie zapomniała tego widoku. Przez lata żyjąc w cieniu swojego męża, później próbując na nowo rozpocząć kolejny rozdział.
Nagle usłyszała trzask otwieranych drzwi.
-Cześć Wojtuś! – krzyknęła, domyślając się, że to jej przyjaciel, który jako jedyny ze znajomych posiadał komplet kluczy do jej mieszkania.
Nie usłyszawszy odpowiedzi, wyszła z łazienki i kiedy jej oczom ukazał się wysoki mężczyzna z roztrzepanymi blond włosami i sztucznym uśmiechem, prawie osunęła się na ziemię.
-Dawid. – wyszeptała przestraszona.
Zamknęła mocno oczy, jakby chciała pozbyć się widoku byłego męża.
-Witaj Anno. – przywitał się i usiadł na najbliższym fotelu i przyglądając się oszołomionej kobiecie.
-Co ty tu robisz? Jak dostałeś się do mojego mieszkania?!- krzyknęła.
-Mam swoje sposoby. Musimy porozmawiać. – zakomunikował.
-Nie mamy o czym. Dzwonię po policję!
Ania ruszyła w stronę telefonu, leżącego na kuchennym blacie, jednak drogę zatarasował jej Woliński, łapiąc ją za ramiona i lekko potrząsając.
-Nigdzie nie zadzwonisz. – wysyczał, przybliżając swoją twarzy do jej ucha.
Sparaliżowana kobieta, nie mogła wydusić z siebie słowa. Spoglądała na Dawida szeroko otwartymi oczami, próbując wymyśleć plan ucieczki.
-Potrzebuję pieniędzy. Czekałem, prosiłem, byłem cierpliwy. Teraz nie ma już czasu! – wykrzyczał i odepchnął od siebie Annę, która niefortunnie upadła do tyłu, uderzając się o kant stołu.
Kobieta syknęła, czując przeszywający ból głowy. Spojrzała na mężczyznę, który stał z wystraszoną miną.
- Do jutra musisz mieć całą sumę. Jeśli nie... to... tu już nie chodzi o głupi pożar. – powiedział cicho i wyszedł, trzaskając drzwiami i zostawiając leżącą na podłodze Anię.
Kobieta podniosła się do pozycji siedzącej i skuliła się opierając plecy o ścianę pokoju. Do jej oczu napłynęły łzy i wróciły wspomnienia sprzed paru lat. Nie wiedziała co ma robić, była w niebezpieczeństwie.
Sięgnęła po telefon i drżącymi rękoma wybrała numer.
-Borys Walczak, redaktor naczelny pisma ‘Eden’. W tej chwili jestem zajęty. Po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość. – usłyszała w słuchawce i niepewnym głosem powiedziała:
- Proszę przyjedź. Potrzebuję cię... był tutaj Dawid. Boję się.
Zakończyła połączenie i rozpłakała się, pozwalając opaść emocjom.
__________________________________________________________
Powracam! Po długiej przerwie, spowodowanej wakacjami, postanowiłam wrócić.
Dziękuję za komentarze. Teraz będę miała czas, żeby na nie odpowiedzieć i odwiedzić moje ulubione blogi z opowiadaniami.
Pozdrawiam :*
O, też dziś dodałam. :P
OdpowiedzUsuńŚwietne!!!
A. ;)
4 na http://w-drodze-na-marsa.blog.onet.pl/. Pozdrawiam Nicole ;-**
OdpowiedzUsuńNie powiadomiłaś mnie o nowym :( zajrzałam aby poinformować cię że wreszcie zrobiłam porządek w linkach i cię w końcu tym samym dodałam a tu proszę, nowy rozdział widnieje na blogu :P od razu przeczytałam i oczywiście mi się podobał ^^ cieszy mnie że wszystko sobie wyjaśnili (a raczej Ania Borysowi) i że pomimo chwilowego wycofania Anki Borys twardo mówił co czuje i walczył oto :] tylko ten jej mąż :/ aż strach pomyśleć do czego on jest zdolny. Szczerze przyznaje że boje się tak samo jak główna bohaterka. Czekam z niecierpliwością na nowy :* Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZaprzaszam na rozdział 5 na http://w-drodze-na-marsa.blog.onet.pl/. Pozdrawiam Nicole :**
OdpowiedzUsuńSwietne ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Caroline :D