-Przepraszam. Muszę już iść.-powiedziała Anna, zdając sobie sprawę ze swojego głupiego, jak przypuszczała, zachowania.
Zabrała torbę wiszącą na krześle i praktycznie wybiegła z kawiarni, zostawiając Borysa samego z dwoma gorącymi jeszcze napojami. Zdezorientowany rozejrzał się dookoła. Postanowił jednak nie biec za młodą redaktorką.
*
Ania Tyszko wyszła z cukierni, nie oglądając się na pozostawionego w budynku mężczyznę. Starała się skupić myśli na czymś innym niż na sytuacji jaka miała miejsce przed momentem.
Kierując się warszawskimi ulicami, prowadzącymi do redakcji pisma „Eden”, wyjęła telefon z torebki, po czym wybrała numer.
-Cześć kochana-odezwał się głos w słuchawce po paru sygnałach.
-Cześć Wojtek. Mam do ciebie niewielką prośbę.
-Słucham.- odpowiedział zaciekawiony przyjaciel.
-Mógłbyś zjawić się u mnie dzisiaj wieczorem? Z góry uprzedzam, że to dla mnie ważne. - powiedziała Ania oczekując odpowiedzi.
-No dobrze. Będę o 7. A ty nie jesteś czasem w pracy? – zapytał
-Byłam na... opowiem ci wieczorem.-odpowiedziała zakłopotana.
-To do zobaczenia. Wezmę ze sobą wino.
Wojtek zakończył szybko rozmowę usłyszawszy dzwonek na lekcje.
Kiedy Ania weszła do biura wszyscy pracownicy wpatrywali się w nią z zaciekawieniem. Wszyscy... prócz Kasi. Młoda redaktorka od razu zauważyła dziwne zachowanie przyjaciółki – ze zwieszoną głowa udawała, że porządkuje jakieś papiery. Anna postanowiła przejść spokojnie obok kobiety, nie odzywając się do niej. Musiała przyznać przed samą sobą, że to co powiedziała o niej Kaśka było wyjątkowo bolesne.
- Byłaś gdzieś sama z Walczakiem?- zapytała Magda, podchodząc do dziewczyny z kubkiem kawy i siadając naprzeciw niej. Magdalena Miksa, w redakcji była dyrektorem artystycznym i największą plotkarą.
-Tak.-odpowiedziała krótko Anka odwracając wzrok od rozmówczyni.
-I..?
Ania uśmiechnęła się szeroko, po czym powiedziała powoli:
-Magda, to chyba nie twoja sprawa.
Oburzona kobieta wstała pośpiesznie i odwróciła się napięcie, zmierzając w kierunku swojego biurka.
-Dobrze jej powiedziałaś-skomentowała Kasia, która przysłuchiwała się krótkiej wymianie zdań. Ania tylko popatrzyła na nią przez chwilę, wzruszyła ramionami i powróciła do swoich zajęć.
*
-Panie Marku, proszę nie wpuszczać do mnie nikogo do końca dnia. – powiedział Borys do portiera, znajdującego się na parterze w budynku redakcji.
-Dobrze, proszę pana- odpowiedział spokojnie mężczyzna.
Walczak zaczął kierować się w stronę windy, jednak po chwili zatrzymał się i powrócił do wcześniejszego miejsca.
-Czy jest do mnie jakaś poczta? –zapytał.
-Nie. Był tylko jeden telefon od jakieś kobiety, ale nie chciała się przedstawić.
Borys kiwnął głową i zawrócił w stronę wyjścia z budynku. Kroczył szybko i stanowczo z podniesioną głową. Nie rozglądając się za sobą, wszedł do swojego samochodu, stojącego na parkingu przed biurem i wyciągnął telefon z kieszeni. Włączył menu – kontakty i strzałką kierował w dół listy. Zatrzymał się na użytkowniku Karina i wcisnął zieloną słuchawkę, jednak po pierwszym sygnale rozłączył się i wcisnął pedał gazu.
*
Nad Warszawą zawisły ciemne i duże chmury, zwiastujące deszczowy wieczór.
Anna Tyszko po przyjściu z pracy od razu zaczęła sprzątać mieszkanie. Przygotowała pyszne smakołyki i w całym pokoju gościnnym zapaliła świece, które rozświetliły miejsce przygotowane na przyjście przyjaciela.
Kiedy do drzwi zadzwonił dzwonek, Ania szybko podbiegła do nich i bez zastanowienia otworzyła. Kiedy zobaczyła uśmiechniętą twarz towarzysza poczuła ulgę, że po całym ciężkim dniu będzie się mogła się komuś wypłakać.
-Witaj Anno! Z powodu jakże pięknej pogody postanowiłem kupić, nie jedną, a dwie butelki pysznego wina!- praktycznie krzyknął, kiedy tylko przekroczył progi mieszkania.
-Wojtuś. Jak miło z twojej strony. Ja również pomyślałam o pogodzie i tak jak ty przygotowałam się – powiedziała wskazując ręką na dwie butelki wina, które stały na kuchennej szafce.
-Przed nami długa noc.- mruknął mężczyzna i usiadł wygodnie na kanapie.
Ania nalała wina do wysokich kieliszków, włączyła cicho muzykę i usiadła obok przyjaciela.
-Opowiadaj. -zażądał Wojtek.
-Dostałam dzisiaj zlecenie na spory międzynarodowy projekt – ekskluzywny wywiad ze znanym fotografem. –zaczęła posępnie.
-No to powinniśmy to oblać –krzyknął mężczyzna, który zobaczywszy minę przyjaciółki zwiesił głowę. – Znaczy, to straszne. Jako dziennikarka zostałaś wyróżniona w swojej pracy. Przykro mi. – powiedział ironicznie, po czym zaczął się śmiać.
-Nie wygłupiaj się.
-Ktoś dostrzegł twój talent, powinnaś skakać z radości.- skomentował.
-Ktoś dostrzegł mój talent. Właśnie. Tylko dlaczego ja?- zapytała zrezygnowana kobieta i wypiła spory łyk czerwonego trunku.
-Może ktoś docenił twoje starania.- zauważył towarzysz.
-Walczak.-skomentowała krótko Ania.
-Twój szef. On zdecydowanie coś do ciebie czuje.
-Nawet jeśli czuł do mnie choć niewielką ilość sympatii, to po dzisiejszej rozmowie na pewno mu przeszło. – powiedziała Ania i schowała twarz w dłoniach.
-Co zrobiłaś?- zapytał zaciekawiony przyjaciel.
-Wyznałam, że mnie pociąga, opacznie rozumiejąc jego słowa o moim talencie i dobrej współpracy. – wyznała zrezygnowana.
-Ten twój Borys. – skomentował Wojtek i pokiwał głową.
-On nie jest mój! - obruszyła się. – Już Kaśka wymyśliła sobie, że przespałam się z nim tylko dla tego artykułu.
-To dlatego nie ma jej z nami. Jak do niej dzwoniłem, powiedziała, że jest umówiona z Rafałem na mieście. Cos ciężko było mi w to uwierzyć.
-Dzwoniłeś do niej?- zapytała dziewczyna, chociaż znała już odpowiedź. Zrobiło jej się trochę głupio, że nie powiedziała przyjaciółce o spotkaniu, ale zasłużyła sobie na to swoim zachowanie. Zraniła Ankę i nie potrafiła przeprosić. A może nie było okazji?
Zamyślenia kobiety przerwał dzwonek do drzwi.
-Spodziewamy się kogoś jeszcze? – zapytał Wojtek przyglądając się Ani, która kierowała się w kierunku wyjścia.
Otworzyła drzwi i ujrzała w nich Kasię z butelką wina w ręku. Kobieta odsunęła się, pozwalając wejść gościu do środka.
-Część Kaśka- ucieszył się przyjaciel nie wstając z kanapy, tylko poklepując miejsce obok, dając dziewczynie znak, żeby usiadła.
-Cześć wszystkim. – powiedziała powoli Kasia, wykonując prośbę przyjaciela.
Ania usiadła na fotelu, gdzie mogła dokładnie zobaczyć przygnębioną twarz przyjaciółki.
-Przepraszam Aniu za moje zachowanie. –zaczęła Kasia. –Wiem, że nie powinnam tak mówić, ale ja czasem powiem coś, a potem pomyślę. W moim stanie język wydłużył mi się jeszcze bardziej. Musicie wybaczyć ciężarnej kobiecie.
Ania i Wojtek popatrzyli na siebie. Zastanawiali się, czy dobrze usłyszeli widomość, która właśnie wymsknęła się przyjaciółce.
-Ciężarnej kobiecie? – zagaił zdezorientowany Wojtek.
Kasia pokiwała głową i uśmiechnęła się promiennie. Nagle jej uszu dobiegł głośny pisk. Anka prawie spadła z fotela ze szczęścia, a Wojtek mocno objął Kaśkę.
-Jak? Kiedy? Który miesiąc? – ponownie głos zabrał Wojtek.
-Byłam dzisiaj u lekarza. 4 tydzień. Rafał jeszcze nie wie. Wy tez nie powinniście, ale sytuacja mnie zmusiła. – powiedziała i udała smutną minę.
-Cudownie. Będę wujkiem. – skomentował przyjaciel.
-A ja ciocią. – dopowiedziała Ania i spojrzała na Kasię, po czym mocno ją uściskała.
-Nie jesteś już na mnie zła?- zapytała kobieta.
-W tych okolicznościach wszystko zostało wybaczone. – odpowiedziała Ania i uśmiechnęła się szeroko.
Przez cały wieczór przyjaciele rozmawiali, śmieli się, tańczyli. To był ich wieczór.
-Wypijmy zdrowie młodej mamy. – powiedziała trochę niewyraźnie Ania, podnosząc kieliszek w górę.
-Przyszłej mamy. – poprawiła ją Kasia. – I to będzie chyba jakiś dwudziesty toast za moje zdrowie.
-Dokładnie dwudziesty trzeci. Toastów nigdy za wiele. – powiedział Wojtek i upił łyk wina.
Ania i Wojtek po trzech butelkach wina nie czuli się najlepiej, oboje lekko bełkotali i byli śpiący.
-Muszę iść. –powiedziała w pewnym momencie Kasia, wstając z kanapy. – Rafał po mnie przyjechał.
Ania zrobiła posępna minę i położyła się na kanapie.
-Chodź Wojtuś. Podwieziemy cię. – Kaśka zwróciła się do przyjaciela, który posłusznie wykonał jej polecenia. Przed wyjściem kobieta uprzątnęła trochę bałagan i założyła płaszcz.
Przyjaciele wyszli zostawiając Ankę na kanapie, która powoli odchodziła do krainy snów. Dzień pełen wina i niespodzianek wykończył ją.
Może to przez zmęczenie w jej snach pojawił się redaktor naczelny czasopisma, w którym pracowała. A może to przez uczucie jakim go darzyła.
No, no, no... opowiadanie się rozkręca! Oby tak dalej. Tylko, żeby ta Anka była już z Borysem.
OdpowiedzUsuń