Ostatnie poprawki makijażu i ostatnie spojrzenie na ubiór. Anna Tyszko, jak co dzień, szykowała się do pracy. Starała się aby wyglądała elegancko i schludnie, ale zarazem, żeby był to wygodny i skromny ubiór. Czarna obcisła spódnica z wysokim stanem i białą koszula, byty na wysokiej szpilce i srebrne dodatki. Dziewczyna uśmiechnęła się na swój widok w lustrze i wyszła z mieszkania.
Na dole czekała na nią taksówka. Weszła do pojazdu i wyjęła z torebki telefon. Wybrała numer i wcisnęła zielona słuchawkę.
-Cześć Aniu- odezwał się głos w słuchawce po paru sygnałach.
-Witaj Kasiu. Mamy cudowny i słoneczny poniedziałek. Początek pięknego i miłego tygodnia.-zakomunikowała koleżanka.
-Widzę, że jesteś w dobrym nastroju. Pewnie całą niedzielę spędziłaś na odsypianiu. Ja musiałam posprzątać cały po imprezowy bałagan, a potem pomóc teściowej przygotować popołudniową herbatkę dla przyjaciółek. Żałosne- żaliła się Kasia.
Pani Teresa, teściowa Kasi oraz matka Rafała, była starszą schorowana kobietą. Kiedy państwo Broszczykowie postanowili zamieszkać w starym dworku po rodzicach Kasi, Teresa postanowiła zamieszkać z nimi. Kasi ten pomysł od początku się nie podobywał i od początku wiedziała, że z tą starszą panią będą kłopoty. Niestety, kobieta tak bardzo kocha swojego męża, że kiedy on poprosił ją o zgodę, ta uległa mu. I tak od ponad 5 lat w jednym z pokoi pięknego domu, zamieszkuje starsza wdowa po Mieczysławie Broszczyku.
-Nie narzekaj i czekaj na mnie przed redakcją. Mam ochotę na gorące cappuccino z mlekiem. – zakomunikowała Ania swojej przyjaciółce, po czym wyłączyła telefon.
W samochodowym radiu rozbrzmiewała muzyka (Lissie- When I'm Alone). Kobieta uśmiechnęła się i przypomniała sobie dobre chwile spędzone przy tej piosence.
*
-Cześć Orest-powiedział Borys w słuchawkę telefonu. Siedział w swoim biurze na 4 piętrze budynku redakcji. Był ubrany w ciemny garnitur i białą koszulę.
-Hej tato! – odezwał się głos po drugiej stronie.
-Opowiadaj jak było w Alpach.
-Super-odpowiedział chłopiec. – Nauczyłem się jeździć na snowboardzie i mama stwierdziła, że mogę spokojnie brać udział w zawodach.
Borys roześmiał się. Przed jego oczami pojawił się obraz niewysokiego 6-letniego chłopca. Zawsze żywy i wiecznie uśmiechnięty Orest, nawet zwykłą rozmową potrafił sprawić uśmiech na twarzy ojca.
-Mógłbyś podać mi mamę?- zapytał chłopca. W odpowiedzi usłyszał niewyraźne słowo, które mogło oznaczać „jasne”.
-Witaj Borysie-odezwał się głęboki kobiecy głos.
-Cześć Karina-przywitał się mężczyzna. – Kiedy macie zamiar przyjechać do warszawy? Wiesz jak długo nie widziałem Oresta.
-Tak wiem. Teraz mam dużo pracy. Castingi i przygotowania do występów.
Karina Aleksandrowa, pochodzenia rosyjskiego, była z zawodu modelką wysokiej klasy. Jednak po ciąży przestała pracować i dopiero niedawno wróciła na stanowisko dyrektora artystycznego w rosyjskim magazynie mody. Wraz z Orestem mieszka w Petersburgu i co dwa miesiące przyjeżdża na tygodniowy urlop do Polski. Ten czas ona spędza u przyjaciół, a Orest u Borysa – swojego ojca.
-Słyszałem, że dostajesz coraz to nowsze propozycje pracy, ale ja potrzebuje kontaktów z synem. Wiesz o tym-powiedział Borys.
-Wiem. Postaram się jak najszybciej ustalić jakiś wolny termin i przyjechać do Polski. – obiecała Karina.
-Dziękuje. Do zobaczenia jak najszybciej. – pożegnał się mężczyzna i westchnął głośno, wkładając telefon do swojej kieszeni.
*
-Jak on może pozwalać sobie na takie smsy do ciebie. „Kochanie”! Nie wydaje mi się, żeby użył takiego słowa w twojej obecności przez wszystkie lata małżeństwa.- powiedziała zdenerwowana Kasia do Ani. Przyjaciółki spacerowały ulicami warszawskiego centrum, kierując się w stronę redakcji.
-Jeśli chcesz wiedzieć, to nie interesuje mnie już co on robi. A to, że wysyła mi takie wiadomości, nie wzrusza mnie. –odpowiedziała i wypiła łyk gorącej kawy.
-Mi tylko chodzi o to, żeby on dał ci spokój. Myślałam, że rozwód uwolni cię od niego.
-Też tak myślałam. – powiedziała Ania i spojrzała zimnym wzrokiem na koleżankę.
W redakcji wszyscy byli bardzo podekscytowani informacją o przybyciu do Polski Iliana Spearsa, sławnego brytyjskiego fotografa mody. Zgodził się wykonać sesję zdjęciową dla magazynu ‘Eden’, ze względu na znajomość redaktora naczelnego pisma, Borysa Walczaka.
Po przerwie śniadaniowej, Ania Tyszko została poproszona o przyjście do biura Walczaka. Zapukała lekko do drzwi pokoju po czym nacisnęła mocno na klamkę.
-Chciałeś, żebym przyszła.-powiedziała i usiadła na krześle na przeciwko mężczyzny.
Borys odchrząknął znacząco.
-Słyszałaś pewnie o naszym gościu, który pojawi się u nas już w przyszłym tygodniu.- dziewczyna kiwnęła głową – Z tej okazji, pomyślałem, że mogłabyś przeprowadzić z nim wywiad. Chodzi mi o proste pytania, typu, jak długo pan fotografuje, co skłoniło pana do współpracy z naszym pismem...
-Na to pytanie każdy już chyba zna odpowiedź- przerwała szefowi Ania- wydaje mi się, ze pomógł mu w tym przyjaciel – redaktor naczelny pewnego kobiecego czasopisma.
Mężczyzna wstał ze swojego miejsca i oparł się o parapet okna. Uśmiechnął się dziko na słowa kobiety, zastanawiając się nad prawdą zawartą w wypowiedzi.
-Myślę, że to mógł być jeden z powodów, dla których Spears pojawił się w naszym kraju. Twoim zadaniem będzie odgadnięcie pozostałych przyczyn.
-Postaram się wykonać swoją prace jak najlepiej. Jak zawsze.- zakomunikowała Anna i zaczęła wstawać z krzesła.
-Poczekaj jeszcze chwilę.-zatrzymał ją mężczyzna. – Chcę, żebyś wiedziała, że Ilian to bardzo miły i otwarty człowiek, ale nie zapomnij, że to artysta. On trochę inaczej patrzą na otaczający nas świat.
-Zrozumiałam. Jestem profesjonalistką, więc żadne wyzwanie nie jest mi straszne.
-Jeśli będziesz potrzebowała pomocy, wiesz gdzie mnie szukać.-Borys zmarszczył lekko brwi, oczekując odpowiedzi.
-Jasne.- usłyszał w odpowiedzi. Ania pospiesznie wstała i skierowała się ku drzwiom wyjściowym z biura swojego szefa. Nic nie mówiąc zajęła swoje miejsce za biurkiem.
-Co tak długo tam robiliście?- Kaśka wyrwała przyjaciółkę z zamyślenia.
-O co ci chodzi? -zapytała zdezorientowana Ania. Kasia wymownie spojrzała na biuro redaktora naczelnego i uśmiechnęła się dziko. Kobieta skarciła redaktorkę wzrokiem i powiedziała:
-Dla twojej wiadomości omawialiśmy mój wywiad z tym zagranicznym fotografem.
-Żartujesz? To ty przeprowadzisz z nim tą rozmowę? - zainteresowała się przyjaciółka.
-Tak. Co w tym dziwnego? – Ania nie była pewna o co jej chodzi. Przybliżyła się do kobiety siedzącej na wprost niej i spojrzała jej w oczy.
-Sypiasz z Walczakiem.- stwierdziła Kasia.
-No teraz przesadziłaś. – obruszyła się Ania i odsunęła się od przyjaciółki. Wróciła do swojego biurka i zaczęła przeglądać, znajdujące się na nim, papiery. Kasia przewróciła oczami.
-Żartuję. Chodziło mi o to, że każdy w redakcji marzył o takim wyróżnieniu. A ty, po prostu idziesz do niego do pokoju i dostajesz ten projekt.
-Nie zrobiłam tego specjalnie. Może ktoś w końcu dostrzegł moje możliwości. Szkoda, że wcześniej nie doceniła mnie moja przyjaciółka.
Ania odeszła od biurka zła. Szybkim krokiem zwróciła się w stronę kawiarenki, gdzie usiadła i zaczęła zastanawiać się nad rozmową przeprowadzaną z Kaśką. Zamknęła oczy i wdychała mocno zapach świeżo mielonej kawy, który unosił się w pomieszczeniu.
Nagle usłyszała za sobą wysoki męski głos.
-Czy bez mojej wiedzy w kawiarence odbyło się jakieś jednoosobowe zebranie? - zapytał śmiało Borys i przysiadł się do Ani.
-Nic podobnego. Za plecami redaktora naczelnego cała załoga jest grzeczna i posłuszna. –odpowiedziała kobieta i wyprostowała się na krześle. Poczuła nagle jakby jakiś balon który był w jej umyśle, nagle wypuścił powietrze. Poczuła ulgę. Tak jakby towarzystwo Walczaka sprawiało ukojenie.
-Tak, tak. Wmawiaj mi tak dalej.- Mężczyzna zaśmiał się szczerze, ukazując rząd białych i równych zębów. Kobita nie mogła się oprzeć i westchnęła głęboko. Borys spoważniał.
-Coś się stało, Aniu?- zapytał.
Kobieta chwilę wahała się nad odpowiedzią.
-Tak.-powiedziała krótko i odwróciła wzrok od rozmówcy.
-Zapraszam cię na pyszną czekoladę na gorąco. Na pewno poprawi ci humor. Kawiarnia jest po drugiej stronie ulicy.
Widząc minę dziewczyny, dodał szybko:
-I to jest polecenie służbowe.
*
-Poprosimy dwie czekolady na gorąco. – Borys zwrócił się do kelnera. Kiedy ten odszedł spojrzał na siedzącą naprzeciwko Anię i zamyślił się. Dopiero teraz dostrzegł jej ostre rysy twarzy i zielone oczy.
-Opowiadaj co cię gryzie.-wyrwał się ze swoich myśli.
-Wybacz, ale chyba nie jesteś właściwa osobą, z którą mogłabym o tym porozmawiać. –stwierdziła Ania.
-Rozumiem.
Do stolika podszedł mężczyzna, niosąc dwa szklane kubki, z których unosiła się para.
-Dlaczego ja?- zapytała nagle Ania, po czym napiła się gorącego napoju.
-Chodzi mi o ten artykuł. - sprecyzowała pytanie, kiedy dostrzegła na twarzy Borysa zakłopotanie.
-Ponieważ uważam, że jesteś ambitna i najlepiej poradzisz sobie z tym zadaniem.- odpowiedział bez zastanowienia.
- A tak szczerze? – dociekała kobieta.
Borys wciągnął mocno powietrze przez nozdrza.
-Szczerze? Kiedy tylko zobaczyłem cie pierwszy raz, wiedziałem, że jest w tobie cos wyjątkowego. Brzmi to dość banalnie – zaśmiał się. – Tego się nie da opisać. Zobaczyłem w twoich oczach taką siłę. Od tego czasu, dużo myślę. Myślę o tobie Aniu.
Dziewczyna spojrzała na niego, nie wiedząc co powiedzieć. Był bardzo poważny, kiedy to mówił.
-Wydaje mi się, że to samo poczułam ja. –nie wierzyła w to, że to wypowiedziała. Swoje słowa słyszała, jakby wypowiadał je ktoś oddalony od nich setki kilometrów.
Borys uśmiechnął się ciepło na te słowa. Ania odwzajemniła zadowolenie.
-Dzisiaj pierwszy raz widzę na twojej twarzy uśmiech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz