-W co masz zamiar się ubrać? - zapytał Wojtek popijają czerwone wino i leżąc na łóżku Ani.
-W coś wygodnego i ładnego.-stwierdziła krótko. Od ponad godziny przebierała w swojej szafie szukając odpowiedniego stroju na dzisiejsze spotkanie z Borysem.
-Myślisz, ze spodoba mu się mój pomysł?- zapytała przyjaciela siadając obok niego.
-Myślę, że cię to nie obchodzi i chcesz mu pokazać, że bardziej nadajesz się na stanowisko redaktora naczelnego niż on.
Ania kiwnęła tylko głową, jednak po chwili namysłu dodała:
-To chyba nie chodzi o to żebym pokazała mu, ze jestem od niego lepsza. To coś innego...-
-On ci się podoba-przerwał jej Wojtek biorąc kolejny łyk wina.
-Nie czuję do niego nic innego prócz zwykłego damsko-męskiego pociągu. Dziwnie to zabrzmiało, ale to prawda. On nie jest w moim typie.
-On ci się podoba – powtórzył przyjaciel lekko się uśmiechając.
Ania skarciła go wzrokiem, odetchnęła głęboko i ponownie zabrała się do poszukiwania odpowiedniego stroju. Kiedy w końcu zdecydowała się na klasyczne dopasowane dżinsy, czarną koszulkę i jakieś dodatki w kolorze dzikiej czerwieni, ktoś zadzwonił.
-Słucham. –odebrała dziewczyna po drugim sygnale.
-Cześć Aniu.- Od razu poznała ten głos. Nie spodziewała się telefonu od Dawida, jej byłego męża.
-Witaj- odpowiedziała oschle.
-Nie zadzwoniłaś do mnie, wiec postanowiłem ja zadzwonić i dowiedzieć się o...
-Skąd masz mój numer?- przerwała mu zdenerwowana Ania.
-Mam znajomości. Chcę tylko zapytać o twoja decyzję w związku z pożyczką.
-Skoro masz tak wielu znajomych to niech oni ci pomogą.- powiedziała i rozłączyła się rzucając telefon na łóżko. Myślała, że Dawid da jej spokój po ostatnim najściu. Nawet nie wiedziała jak bardzo się myliła.
-Dawid?- spytał Wojtek. Nie musiała odpowiadać, znał już odpowiedź. Wiedział, że ma takiej rzeczy na świecie, która zdenerwowała by ją bardziej niż jej były mąż. Nie znał dokładnie całej historii z nim związanej, ale domyślał się co to za typ.
Ania usiadła na fotelu, przyciągnęła nogi do głowy obejmując je rękoma. Chciała chwilę ochłonąć. Wspomnienia związane z Dawidem sprzed 4 lat powróciły z podwójną siłą. Tak bardzo chciała uciec przed przeszłością. Łudziła się, udając, że wszystko jest w porządku.
-Idź już Wojtuś. – poprosiła cicho. Przyjaciel spełnił jej prośbę bez słowa. Wyszedł, ponieważ wiedział, że ona potrzebuję pobyć sama ze swoimi myślami.
*
Na kuchenny zegarze w domu młodego redaktora zbliżała się godzina 16. W całym mieszkaniu roznosił się silny zapach męskich perfum, które Borys dostał w prezencie od Kariny. Mężczyzna krzątał się po całym mieszkaniu w poszukiwaniu koszulki. Był ubrany w zwykłe ciemna dżinsy i białą podkoszulkę, która lekko podkreślała ładnie wyrzeźbioną klatę.
Kiedy już postanowił wychodzić z domu zgarnął lezący na szafce telefon, spojrzał czy skrzynka wiadomości jest pusta i schował go do kieszeni.
-Dasz sobie radę.-skomentował krótko mężczyzna patrząc w lusterko w samochodzie po czym stanowczo nacisnął na pedał gazu i ruszył spod swojego domu kierując się ku ulicy Grunwaldzkiej.
*
Stała przed budynkiem z rozwianymi włosami. Rozglądała się szukając wzrokiem czarnego BMW. Czuła w żołądku dziwne uczucie. Ryzykowała. Wiedziała to. Jednak mimo złych wspomni ech postanowiła zaszaleć. Czysta zabawa. Nie liczył na cudowny i ciepły związek, który, jak sama twierdziła, mógłby ją „przygnieść”.
Usłyszała pisk opon i zza zakrętu dojrzała wyczekiwany samochód. Właściciel zahamował raptownie tuż przed Anią, która nie ruszając się z miejsca lekko wzruszyła ramionami na znak obojętności. Borys wysiadł z samochodu i ruszył ku dziewczynie. Teraz Ania, mając bardzo wysokie szpilki, wydawała się niewiele niższa od Borysa, który swoją posturą mógł spróbować startować w MBA.
-Witaj Anno.- przywitał się mężczyzna łapiąc za dłoń kobiety i delikatnie muskając swoimi wargami.
-Proszę, bez zbędnych przedstawień. –zaalarmowała dziewczyna i wyprzedziła chłopaka otwierając sobie drzwi do auto.
-Pozwól -powiedział Borys i przytrzymał kobiecie drzwi, która bez chwili zawahania wsiadła do pojazdu. Na jego twarzy cały czas gościł lekki i zawadiacki uśmiech.
-Dokąd jedziemy? Jakaś wskazówka? -zainteresował się mężczyzna, kiedy oboje siedzieli już w samochodzie. Ania wyciągnęła z torby kartkę z adresem i podała mu. Borys kiwnął głową na znak, że wie gdzie to jest. W niedługim czasie jechali już w ciszy po warszawskich drogach.
Ania z całych sił starała nie patrzeć się na kierowcę. Jego spojrzenie i ten hipnotyzujący głos sprawiał, że miała ochotę wtulić się w jego ciepłe ciało i tak już zostać, bezpieczna w jego silnych ramionach.
20 minut później Ania i Borys znaleźli się w podwarszawskim miasteczku – Podkowa Leśna, zwana przez mieszkańców: ‘Miasto Ogród’. Na miejscu zaparkowali przed niedużym dworkiem utrzymanym w stylu pałacyków z XVIII w.
-Idziesz?- zawołała Ania do zapatrzonego w budynek Borysa. Ręką wskazała mu furtkę przez, którą mieli zaraz przejść. Na jej twarzy malował się szeroki uśmiech, którego mężczyzna nie miał jeszcze okazji poznać.
-Powiesz mi w końcu po co tu jesteśmy? – dopytywał, kiedy byli już na podwórzu i kierowali się w stronę ogrodu, znajdującego się za domem.
-Borys! Jeszcze chwila.- powiedziała i znów uśmiechnęła się ciepło. Nagle do ich uszu doszła głośna muzyka.
-Zaczęło się.-stwierdziła Ania i zaczęła biec. Kobiecie bieg wychodził całkiem zgrabnie, pomimo że miała na sobie buty na wysokim obcasie.
-Ale co? - zapytał zdezorientowany Borys i również zaczął biec.
-Impreza powitalna! – krzyknęła.
Mężczyzna już wiedział dlaczego Ania poprosiła go o spotkanie. To powitanie nowego członka redakcji. Uśmiechnął się na myśl, że został tak mile zaskoczony przez swoich pracowników. Jednak z drugiej strony poczuł żal, ze Ania umówiła się z nim tylko po to, aby mógł dotrzeć na imprezę.
Kiedy Walczak dotarł na tyły budynku, jego oczom ukazała się spora grupa nieznanych mu ludzi. Wszyscy patrzyli na mężczyznę, klaskali w rytm muzyki i uśmiechali się szeroko. Nagle z tumu wyłoniła się Kasia Broszyczyk, jedna z lepszych redaktorek pisma i stanęła na ganku domu.
-Witajcie wszyscy! – rozległy się krzyki i brawa – Jest to imprezo zorganizowana z okazji przyjęcia nowego redaktora pisma ‘Edem’: Borysa Walczaka! – kolejne piski i brawa – Jako właścicielka tej posiadłości życzę wspaniałej i miłej zabawy. Jeśli chodzi o toaletę to znajduje się ona w środku –wskazała na budynek – tylko proszę trzymać się z daleko od piętra. Moja teściowa – sami rozumiecie! – i wśród tłumu znów rozległy się oklaski i głośne śmiechy.
Kaśka zeszła ze schodów i ruszyła do Borysa, który witał się z gośćmi.
-Pewnie jesteś zaskoczony-stwierdziła.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.- powiedział Borys i uśmiechnął się do niej.
Kiedy poznał się z większością przebytych, wziął puszkę piwa, która stała na stole. Przekąski i alkohol był ogólnodostępny dla wszystkich, którzy w rytm muzyki tańczyli i rozmawiali ze sobą. Mężczyzna zaczął szukać wzrokiem Ani, która już na początku imprezy gdzieś zniknęła. Wiedział, że ta noc będzie należała do niego i nie pozwoli tego zepsuć nikomu. Musiał pokazać, ze nie jest taki za jakiego uważała go Ania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz