piątek, czerwca 3

Rozdział 4


(Kendi - Heartbeat Of The City)
Muzyka głośno rozbierz wała na podkowiańskim ogródku, przy domu państwa Broszczyków. Wszyscy goście bawili się bardzo dobrze. Co chwila ktoś tańczył lub wygłupiał się, inni rozmawiali, a pozostali jedli przy stole smakołyki przygotowane na grillu. Wszyscy pili bardzo duże ilości alkohole, które pomagały im się odprężyć po tygodniu pracy.
Nagle wśród rozmawiających ze sobą osób pojawiła się wysoka blondynka, która z butelką piwa w ręku w jednym ręku i z cienkim papierosem w drugim, zapytała się:
-Kasiu, nie widziałaś gdzieś Borysa?
-Jest tam- przyjaciółka wskazała jej wysokiego bruneta rozglądającego się gdzieś w tłumie.
Kobieta kiwnęła głowa do Kasi i ruszyła ku zainteresowanej osobie. Po drodze złapała ostatnie pociągniecie papierosa i zgasiła go.
-Znalazłam cię- zaśmiała się.
-Ania. Szukałem cię.-powiedział Borys, a na jego twarzy pojawił się ciepły uśmiech.
-Chcę ci kogoś przedstawić-stwierdziła krótko i znowu zniknęła w tłumie. Po chwili wróciła w towarzystwie niewysokiego szatyna, który na widok Walczaka zrobił wielkie oczy i uśmiechnął się dziko.
-Ach, pan Dupek... znaczy pan Walczak-poprawił się mężczyzna, który dostrzegł karcący wzrok przyjaciółki.
- Borys. A pan... to? - spytał lekko zdezorientowany Borys.
-Wojtek. Najlepszy przyjaciel Ani i Kaśki Broszczyk. Prywatnie nauczyciel wychowania fizycznego, posiadacz czarnego pasa w karate.- pochwalił się Wojtek.
Ania spojrzała na przyjaciela, po czym wybuchła śmiechem.
Impreza trwała do późna w nocy, nikt jednak nie dawał za wygraną i dalej bawili się, jakby dopiero co się pojawili. Około 4 nad ranem niektórzy postanowili się już zbierać, zabrali swoje rzeczy i powolnym krokiem doczłapali się do swoich taksówek.
Borys siedział na schodach werandy i rozmawiał z Miłoszem Kornackim, dziennikarzem w innym piśmie. Mężczyźni wyglądali dość rześko. Po chwili Walczak usłyszał cichy chichot Ani dochodzący zza jego pleców. Spojrzał w tył i zobaczył wychodzącą z mieszkania Anię, która bardzo chwiejnym krokiem starała się pokonać stopień. Borys przeprosił Kornackiego i ruszył w kierunku Ani.
-Chcesz już jechać do domu?- zapytał.
Kobieta wystraszyła się poważnego tonu mężczyzny i podskoczyła. Niestety, po ilości wypitego alkoholu i godzinach tańczenia, nie dała rady utrzymać się stabilnie na swoich obcasach. Borys szybko zareagował i podtrzymał Anię, która dzięki niemu nie spotkała się z ziemią. Trzymał ja mocno w swoich ramionach i nie mógł oderwać wzroku od jej twarzy. Oczy miała zamknięte, a usta lekko otwarte, jakby chciała cos powiedzieć, jednak wydobyła z siebie tylko cichy jęk.
-Wszystko w porządku?- mężczyzna starał się powoli postawić dziewczynę w pionie, która kiwnęła do niego głowa na znak potwierdzenia.
-Czyli jedziemy do domu- stwierdził mężczyzna i zaczął prowadzić Anię w stronę wyjścia. Ta jednak, kiedy tylko zorientowała się, gdzie prowadzi ją Borys, lekko odepchnęła go od siebie i wyrwała się w pod jego rąk.
-Ja jadę taksówką.-powiedziała powoli, jednak wyraźne.
-Okej. Zamówiłem taksówkę wcześniej. Czeka na nas pod domem.
-Na nas?- zapytała  lekko zszokowana dziewczyna i spojrzała na Borysa wściekłym wzrokiem. – Ja mam swoją taksówkę. Z tobą na pewno niegdzie nie jadę – i ruszyła przed siebie chwiejnym i niepewnym krokiem.
-Poczekaj! –Borys dogonił dziewczynę – A czy mogę zabrać się z tobą, twoją taksówką?
Anna głośno westchnęła spojrzała w niebo jakby się nad czymś głęboko zastanawiała i powiedziała:
-Okej. Tylko bez zbędnych przedstawień.
Walczak uśmiechnął się i objął Anię, tak aby się więcej nie przewróciła. Ta spojrzała na niego dziko, jednak nic nie powiedziała i pozwoliła się poprowadzić do taksówki.
Kiedy siedzieli już w aucie i kierowali się w stronę mieszkania dziewczyny, mężczyzna przysunął się bliżej Ani, która niedbale siedziała na siedzeniu i miała zamknięte oczy. Do jej nozdrzy dostał się nadal silny zapach jego perfum. Otworzyła oczy. Widok twarzy Borysa, oddalonej parę centymetrów od jej buzi, sprawił, że na całym ciele poczuła gęsią skórkę.
-Odpowiesz na jedno moje pytanie.- To nie było pytanie. Dziewczyna wiedziała, że nie ma ucieczki, będzie musiała udzielić odpowiedzi, bez względu na to jak trudne miałoby ono być.
-Dlaczego tak bardzo mnie nie lubisz? - zapytał, a na jego czole pojawiła się lekka zmarszczka, jakby to go martwiło.
Ania spojrzała śmiało w jego ciemne oczy.
-To nie tak. –powiedziała bardzo cicho.
-Unikasz mnie. Kiedy się pojawiam robisz dziwne miny i niegrzecznie się do mnie odzywasz.- stwierdził Borys, a jego oczy stały się jeszcze bardziej ciemniejsze niż zawsze. On tez czuł jej zapach. Spojrzał na jej pełne wargi i miał ochotę dotknąć je swoimi. Była teraz tak blisko, ale wiedział, że jest jeszcze na to za wcześnie. Najpierw musiał coś z nią wyjaśnić.
 -No proszę, odpowiedz na moje pytanie. – kontynuował – Chyba nie zrobiłem nic co mogłoby cię zranić.
-Usiądź na swoim miejscu – poprosiła nieśmiało. Odwróciła głowę w stronę szyby i znów zamknęła oczy.
Borys wykonał jej prośbę i także odwrócił się w stronę obrazu za oknem pojazdu.
Kiedy pół godziny później znaleźli się przy ulicy Grunwaldzkiej, Borys zakomunikował kierowcy, żeby poczekał na niego, kiedy to on odprowadzi swoja koleżankę na górę. Po mimo protestów, pomógł jej wyjść z auta.
-Dam sobie radę- powiedziała dziewczyna i zaczęła kierować się ku drzwiom kamienicy.
Borys jednak nie dał za wygraną i również zaczął iść w stronę wejścia. Przytrzymał drzwi Ani, która tylko kiwnęła głową i weszła do środka.
-Dziękuję za bezpieczne doprowadzenie do drzwi-powiedziała kiedy stali pod jej mieszkanie. Ania zaczęła szperać w swojej torbie szukając kluczy.
-Proszę bardzo. Chciałem się tylko upewnić, że dotrzesz na górę bez żadnego upadku. – odpowiedział i zaczął przyglądać się Ani jak stara się znaleźć klucze. Robiła przy tym sporo hałasu, a efektu nadal nie było widać po upływie 5 minut.
-Chyba będziesz musiała pojechać do mn...
-Są!- krzyknęła dziewczyna, przerywając Borysowie w pół słowa.
-Przepraszam, co mówiłeś?- zapytała spoglądając na mężczyznę zaspanymi oczami.
-Dobranoc Aniu-powiedział i przybliżył się do dziewczyny. Ponownie ich twarze prawie się stykały. Patrzyli sobie w oczy. Nagle kobieta nacisnęła na klamkę i przekroczył próg swojego mieszkania.
-Dobranoc Borysie.- szepnęła na pożegnanie i zniknęła za drzwiami. Oparła się o ścianę i jeszcze przez chwilę starała się delektować cudownym zapachem mężczyzny.
Borys stał przez chwilę oszołomiony zachowaniem swoim i dziewczyny, po czym zbiegł po schodach na dół. Wsiadł do taksówki i poprosił kierowcę, żeby zawiózł go na podany adres. W drodze do domu zastanawiał się nad tym co czuje, kiedy widział tą młodą dziennikarkę. Jej zachowanie budziło w nim podziw i pewnego rodzaju... podniecenie. Chciał uzyskać odpowiedź na nurtujące pytanie, które zadał jej wcześniej, jednak wiedział, że będzie jeszcze okazja je powtórzyć.
*
Anna Tyszko wzięła gorący prysznic i od razu położyła się do łóżka. Jej myśli powędrowały ku wysokiemu brunetowi. Wiedziała, że on nie jest jej obojętny, jednak bała się tego uczucia.
Nagle dziewczyna zerknęła na szafkę nocną, na której leżał jej telefon. Przypomniała sobie, że nie miała go ze sobą na imprezie. Spojrzała na wyświetlacz i ujrzała komunikat o nieodebranej wiadomości. Otworzyła skrzynkę odbiorczą, a jej oczom ukazał się sms o treści:
„Słodkich snów kochanie :*
                   Twój Dawid”

2 komentarze:

  1. Kurde, czemu Ania jest taka zimna i opryskliwa dla Borysa? Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni. I czemu ten Dawid nagle przypomniał sobie o niej? Nie no wciągnęło mnie to opowiadanie totalnie, czekam na kolejne rozdziały i dodaje u siebie do poleconych ;-**

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na nowy blog http://w-drodze-na-marsa.blog.onet.pl/ Nicole ;-**

    OdpowiedzUsuń